czwartek, 20 sierpnia 2015

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...


Za siedmioma górami, za siedmioma lasami ... czyż nie tak zaczynają się bajki? Czyż nie tak właśnie bajkowy świat powinien wyglądać? 
Więcej tu pieszych ścieżek, niż normalnych dróg i niech samo to będzie wystarczającą sugestią, że okolice Marradi trzeba zwiedzać powoli, przemierzając niespiesznie wytyczone szlaki. Kiedy zawitacie w te strony wyrzućcie na chwilę z głowy obrazek pocztówkowej Toskanii,   górne Mugello to świat z zupełnie innej bajki. Zamiast winnic kasztanowe gaje. Zamiast łagodnych pagórków, wzgórza porośnięte dzikimi lasami. Zamiast turystów z aparatem na szyi i rozdziawioną buzią, spotkacie wędrowców z plecakami albo dziką zwierzynę. 
A jeśli już wypatrzycie w miasteczku kogoś, kto stoi zauroczony podziwiając fasady budynków, fotografuje zielone okiennice, a na jego twarzy maluje się wyraz upojenia, taki sam, jak ten na twarzach Japończyków stojących przed duomo we Florencji, to najpewniej będę to ja ... 


Wciąż niepoprawnie zakochana, zauroczona, bezkrytyczna, wciąż uważam, że w żadnym innym miejscu nie będzie mi lepiej niż tu. Wciąż, tak jak kilka lat temu, czuję trzepotanie motyla, kiedy wzrok mój prześlizguje się po graniach rozmytych w wieczornym świetle, gdzie delikatna jak puch poburzowa mgła zalega w zielonych dolinach. 


Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, u stóp warownej wieży, nad szemrzącą rzeką Lamone, w świecie jak z bajki - mieszkam ja, zwykła nie-bajkowa nie-księżniczka...

C'ERA UNA VOLTA ... PEWNEGO RAZU tak zaczynają się po włosku bajki ... (wym. czera una wolta)

5 komentarzy:

  1. Mnie tez zauroczyło - pomimo wysokości i zrzędzenia J za uszami, że wysoko i ten dom tak blisko rzeki - ale i J się z czasem przekona :)
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha nic dodać nic ująć:) Tak jak piszesz Kasiu same góry i lasy. Jesteśmy w Caprese M. Ja "się rozdziawiam" przy każdym szczycie, który mijamy. Krzyczę STOP - chyba nigdy nigdzie nie dojedziemy w takim tempie:) Nie raz pomyliliśmy drogę - zamiast gnać główną, mierzymy się z serpentynami. Ale dojechaliśmy w końcu i jesteśmy po środku "niczego" - w totalnej głuszy - jest bosko! Dziś jedziemy troszkę na południe - arezzo itp - pewno komercyjnie ale co tam! Pozdrawiam serdecznie, Aneta z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na kawę jeśli będziecie przejeżdżać przez Marradi. Widzę, że jesteście całkiem blisko:) Arezzo piękne! Moim zdaniem nie jest komercyjne! I Cortona niedaleko, też piękna!

      Usuń
  3. Zapraszam na kawę jeśli będziecie przejeżdżać przez Marradi. Widzę, że jesteście całkiem blisko:) Arezzo piękne! Moim zdaniem nie jest komercyjne! I Cortona niedaleko, też piękna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj ponownie, ja podobnie jak Wy zachwycam się wszystkim. Jestem najbardziej spragniona miast, ciasnych uliczek, uśmiechniętych ludzi, pełnych optymizmu i świetnego nastawienia do turystów. Nawet jak nie mówią po angielsku to po włosku też starają się z całych sił wyjaśnić drogę. Plany mamy ogromne bo ja nie usiedzę w miejscu - Arezzo, Cortona, Sanspolcro, a nawet Rzym po raz trzeci w życiu - pociągiem i Florencja - dużo by wyliczać. I to nie tak że muszę zaliczać, tylko jest tyle pięknych zakątków że chciałoby się je wszystkie mieć w pamięci. Na kawę - z wielką ochotą! Jeśli znajdziecie troszkę czasu...:). Pozdrawiam. Aneta

    OdpowiedzUsuń

Drukuj