piątek, 21 sierpnia 2015

Strachy nadciągają


W Marradi coraz wyraźniej czuć ducha nadchodzącej nocy czarowic. Sklepowe witryny wypełniły się pajęczynami, myszami, nietoperzami, pająkami i wiedźmami. Bardzo jestem ciekawa, co też w tym roku będzie się działo, czym Marradi zaskoczy, bo że zaskoczy to więcej niż pewne, tym razem motywem przewodnim są anioły i demony. Moi chłopcy już kompletują kostiumy, bo dla nich to większe wydarzenie, niż zimowy karnawał.  


O samej feście pisałam Wam nie raz, to powtórzenia, których nie sposób uniknąć, kiedy bloga pisze się już kilka lat. Są tematy, które jak bumerang wracają co sezon i trudno wtedy dodać coś odkrywczego. Tym razem jednak coś nowego znalazłam. 
Dawno temu, na naszych drugich wakacjach dostałam od Mario figurkę wróżki. Śliczne laleczki jak Dzwoneczek z Piotrusia Pana można było znaleźć w kilku tutejszych sklepach. Pomyślałam wtedy, że to typowa souvenirowa tandeta. Jednak jak się okazało nie są one tylko barwną ozdobą witryn, jak za wszystkim w Toskanii i za nimi kryje się pewna historia...
Jeśli chcecie dowiedzieć się skąd wzięła się marradyjska noc czarownic, co mają z tym wspólnego wróżki i jakie inne potworności zamieszkują ten cudowny region - zapraszam Was do lektury: 


FATINE to znaczy WRÓŻKI (wym. fatine)

2 komentarze:

  1. Kolejna przygoda, kolejna lekcja, kolejny uczący wpis. Artykuł czyta się jednym tchem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Strach się bać! :) Naprawdę cudownie. Zaczyna mi brakować miejsca w głowie, w mojej wyobraźni na te wszystkie atrakcje które Kasiu opisujesz, na tą całą Toskanię. Uroczo! Po prostu uroczo! :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj