poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Schyłkowo, nostalgicznie, nie całkiem pesymistycznie.


Kiedy staliśmy na marradyjskim moście w oczekiwaniu na palenie wiedźmy, na chwilę zatrzymałam wzrok na monitorze informacyjnym, na którym każdego dnia wyświetlane są podstawowe informacje od godziny i daty poczynając na nadchodzących festach kończąc. I to właśnie ogłoszenie o kolejnej feście sprawiło, że na chwilę ścisnęło mnie w gardle - Impreza końca lata... 


Ja wiem, ja wiem ... jeszcze miesiąc lata kalendarzowego, a w Toskanii to lato trwać może jeszcze dłużej, ale już samo ogłoszenie wielką mi przykrość sprawiło. To taki punkt zwrotny. Nawet jeśli teoretycznie jeszcze trwa, to dla wielu lato czyli wakacje niestety się kończą. Koniec lata w Marradi oznacza powrót do normalnego rytmu fuori stagione - zamkną basen, supermarket nie będzie już czynny w niedzielne przedpołudnie, skończą się mercatini czwartkowe, znikną nieliczni turyści, a za chwilę zawisną ogłoszenia o kasztanowych sagrach. A ja chciałabym mieć wiosnę i lato jeszcze raz!!!
Jesień toskańska jest piękna, jak nie raz pisałam, to właśnie wtedy powinno się tu przyjechać. Zrywać garściami owoce, szukać trufli i grzybów, jeść pieczone kasztany, sączyć wino, wylegiwać się na słońcu, które wciąż jednak ciepła nie skąpi. Jesień byłaby wspaniała, ale ma jeden defekt - po niej nadchodzi zima... 
No dobrze, a potem też ukochana wiosna i będę myśleć, że po niej znów zakwitną ginestre i lipy...


Ale nim pory roku zostaną przetasowane, staramy cieszyć się każdym letnim dniem. Wygrzewamy się na kamieniach rzecznych zaułków, spacerujemy po wzgórzach, zbieramy pierwsze jeżyny, dzieci wciąż szukają przygód i tylko czasem zakręcą nosem - mamo! zaraz szkoła! A ja pocieszam, że jednak nie mają tak źle, bo kiedy polskie dzieci usiądą już w ławkach, oni jeszcze przez dwa tygodnie hasać będą jak szaleni, być może w nowych zakątkach jeszcze przez nas nieodkrytych, tak pieknych albo jeszcze piękniejszych, jak ten na zdjeciach. Mam już plan na kilka jesiennych wypraw, w głowie wiele nowych opowieści,  jak zawsze będę cieszyć się każdym drobiazgiem, zachwycać wszystkim dookoła, również i tym razem jakoś przeżyję odchodzenie lata ...


ODEJŚĆ to znaczy ANDARE VIA (wym. andare wia)

2 komentarze:

  1. To lato odchodzi (też żałuję)... ale przyjdzie następne... równie cudowne i gorące... My już odliczamy dni :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj