czwartek, 30 lipca 2015

Przedwczesna tęsknota


Każdego dnia zamykam lato w słoikach. Kroję, gotuję, przecieram. Desperacko staram się zatrzymać jego smak i zapach. Dopada mnie coraz silniej melancholia "środka". Kończy się lipiec, a to oznacza, że jesteśmy na wakacyjnym półmetku. Nic nie poradzę na to, że druga połowa lata biegnie zdecydowanie szybciej. No sami powiedzcie czy tak nie jest? Na samą myśl robi mi się najzwyczajniej smutno, tym bardziej, że w tym roku będzie za kim płakać, bo lato w Toskanii jest wyjątkowo piękne!! 
I jak sobie pomyślę, że od soboty już sierpień w kalendarzu i że zaraz pewnie zawisną transparenty informujące o kasztanowej sagrze.... A przecież brzoskwinie dopiero co kwitły, zalewały różowością całą Romagnę, a tu już w tych moich słoikach ich słodycz zatrzymuję. Pomidory sadziłam "przedwczoraj" i nim się obejrzałam w spiżarce stoi rząd słoików napełnionych polpą, a z każdym dniem dostawiam następne. 



Może to wszystko, ta nagła nostalgia przygnana została przez szalony wiatr, który od kilku dni targa krzesłami na tarasie, tarmosi glicine, trzaska okiennicami. Może to on przywiał myśli nie takie, zasiał niepokój. Sama nie wiem skąd to we mnie? Przecież wciąż tak pięknie dookoła, wciąż ciepło, a nawet gorąco, wciąż festa goni festę i dni jeszcze długie i do szkoły daleko ... Wciąż króluje najprawdziwsze lato ...
Jednak ja już za nim tęsknię! Za zapachem lip, za dziecięcą euforią, kiedy kończy się szkoła, za ginestre, które jeszcze tu i ówdzie migają kolorem, za czerwcem, za makami, za zbożem przetykanym złotymi refleksami. I choć jesień w Toskanii jest być może najpiękniejszą porą roku, to jakby nie było, za nią ciągnie się zima...






A może to nie wiatr, może to te drzewa obsypane różowym kwieciem, o których nazwie nie mam pojęcia. Stoją wzdłuż ulic, tworząc bajkowe szpalery. Pięknie wyglądają i niby nic do nich nie mam, ale... Pamiętam mój pierwszy wrzesień w Marradi, kiedy prowadziłam chłopców do szkoły, pamiętam ciepło, pamiętam radość z podjętej decyzji i pamiętam odblaskowe plecaki, które migały wśród różowych kwiatów... 
Zapachiało mi wrześniem...

RÓŻOWY to po włosku ROSA (wym. roza)

13 komentarzy:

  1. Zapachniało naprawdę piękną melancholią... :) Ale jeszcze kawałek ciepłych wakacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo! Mamy te same odczucia! Ja już od tygodnia zamartwiam się sierpniem. Szkoda wielka we mnie! Kocham te miesiące letnie tak jak Ty! Kocham radochę dzieciaków z czasu wolnego! Pielęgnuję każdy spokojny poranek! A dzisiaj u nas tak jakoś chłodniej i mnie przez to sierpniowo się zrobiło.
    TO JA. Czy to będzie po włosku sono io?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sono io, dokładnie:) Co za ulga, że nie tylko ja tak mam!:)

      Usuń
  3. Ja też dobrze to rozumiem... Tę tęsknotę za czymś, co jeszcze ciągle trwa, jeszcze nie przeminęło, ale w głowie tli się myśl, że nadejdzie taki moment, że się skończy... Niby środek lata, wakacji, ale już dni coraz krótsze, wieczory jakby chłodniejsze, już czuć w tym letnim powietrzu dojrzałość i pierwsze jesienne zapachy.
    Ale z drugiej strony – cieszmy się tym co jest teraz, ciągle jeszcze jest lato, może nie trzeba wybiegać myślą aż do jesieni, która de facto w kalendarzu zaczyna się dopiero po połowie września :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest nas więcej. Mam tak samo. Jeszcze cały sierpień przed nami, piękna jesień, a ja już myślę o tym, że za jakiś czas będzie zima. Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też chowam lato do słoików jako kompoty a mąż robi dżemy :D taki miły podział

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapachniało Polską (malkontenci - melancholicy) pięknie jest, pięknie będzie - tyle dobra wokół Ciebie Kasiu wszelkie zmysły masz wypieszczone na maxa :):) a u nas 70% lipca "upłynęło" w deszczu. Jutro jest leprze niż wczoraj bo niesie tajemnicę. A tak z przyziemia to powiem Ci, że jedziemy dzisiaj z żoną do pracy a przed nami talerzówka potężna na 56 talerzy. A moja żona co oni jadą talerzować przecież "wczoraj" siali, sadzili. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzajmy z tymi deszczami. Lipiec w tym roku jest łaskawy - juz dawno nie było tyle ciepła. Przynajmniej na południu:)

      Usuń
  7. Nie tylko ty ale jak w zeszłym weekend usłyszałem jak przechodząca Pani mówi że jesień idzie (26 lipca) to myślałem że zabiję :) Cieszmy się że cały czas mamy lato bo mamy jak sama napisałaś
    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie,nie, nie nie zgadzam sie na takie posty!!! Tesknota za czym? Za czyms co sie jeszcze nie skonczylo? To marnowanie energii i czasu na cieszeniem sie tym co jest tu i teraz. Wiadomo, ze lato sie kiedys skonczy ale puki co trwa. Oburzam sie tak jak ci wszyscy co w pazdzierniku narzekaja na bozonarodzeniowy asortyment w sklepach, ze za wczesnie, bo za wczesnie jest czuc wrzesien 30 lipca. Ja jeszcze musze wyjechac na urlop, jeszcze duzo lata przed nami. E dai!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy wy przypadkiem nie rozbieracie włosa na czworo ? Jest lato, trzeba sie nim cieszyć i już. Bedzie zima, to bedzie czas aby tęsknić za latem i cieszyć sie zimą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj! Już już! Zatęskniło mi się tylko za początkiem lata! Pewnie że się cieszę każdą chwilką, każdym gorącym dniem, ale dziś u schyłku lata, i ni tylko, bo u różnych schyłków tak mi się sentymentalnie zrobiło. Od cazsu do czasu mozna mi wybaczyć. To tak jak na wakcjach dwutygodniowych - w połowie człowiek myśli - o matko już tydzień przeleciał! Zaraz będzie po urlopie, ale nie znaczy przecież że siedzi przez drugi tydzień ze skwaszoną miną. Ot takie codzienne refleksje! Nie myślcie, że narzekam!

    OdpowiedzUsuń
  11. I tu docieramy do filozoficzno-egzystencjonalnego pytania czy idąc do przodu każdego dnia trzeba miec głowę odwróconą w tył czy w przód. Ja osobiście uważam ze w przód. Twój urok i wdzięk osobisty oraz sposob w jaki opisujesz swój świat powoduje, ze oczywiście wszystko Ci wybaczamy. Pozdrawiam T

    OdpowiedzUsuń

Drukuj