piątek, 3 lipca 2015

O dźwiękach lata i przechwałkach



Pisałam tyle razy o zapachach, o powietrzu, które pachnie latem, o cieple ludzkim, które mnie otacza, o kuchni, o bajkowych krajobrazach, które tutaj ciąganą się w nieskończoność, o festach, zwyczajach, zachowaniach. A nigdy jednak nie napisałam o muzyce. O muzyce natury, o dźwiękach letniej codzienności. 
Dźwięk, który nam, ludziom z północy kojarzy się z wakacjami, z gorącym, rozpalonym południem. Dźwięk, którego nie można nie kochać, choć zakłóca ciszę sjesty. Dźwięk grzechoczący, trzeszczący, chóralny. Słyszę go nawet teraz, tu, w sypialni, dochodzi zza przymkniętych okiennic. Takie właśnie lato kocham - upalne do granic możliwości, z natrętnym, nieustającym graniem cykad od rana do wieczora. 
https://youtu.be/QepufyGOtiA - posłuchajcie i popatrzcie - czy można nie zakochać się w Mugello?? Mnie te widoki, te dźwięki i zapach ginestre, którego niestety Wam nie prześlę, doprowadza do szaleństwa!  



A teraz trochę przechwałek i relacji, z tego, co czas mi wypełnia w przerwach między górskimi wędrówkami, lekcjami i obowiązkami zwykłej casalingi.

Zacznę od artykułu, który ukazał się w sieci wczoraj, napisany przeze mnie dla portalu www.wakacjewtoskanii.pl. Gdyby ktoś o moich terenach chciał poczytać trochę więcej, zapraszam do lektury:

Od dziś w sprzedaży nowa La Rivista , dla której znów miałam przyjemność napisać artykuł, ale tematu nie zdradzę - sami poszukajcie! La Rivista aż kipi od ciekawych tekstów, więc wszyscy na Włochy zakręceni, powinni ją znać. 

Ponadto dołączam do różnych projektów, współpraca blogerów wspólne pisanie, to coś co nakręca mnie pozytywnie, mam nadzieję, że wkrótce będę mogła pochwalić się efektami tych działań. 



Poza tym, w ostatniej fazie przygotowań jest niespodzianka, nad którą pracuję od dwóch miesięcy. Mam nadzieję, że już dziś albo jutro będziecie mogli na podanej wyżej stronie wakacji w Toskanii, a zaraz potem również u mnie na blogu przeczytać o szczegółach. Bądźcie czujni!

Wczoraj też znów wystąpiłam w roli oficjalnego fotografa klubu sportowego, ale efektami pracy pochwalę się nie dziś. A pozostając w temacie foto - utonęłam w nich na dobre, bowiem przygotowuję zebrane, najlepsze dla Marradi. Moje zdjęcia będą na oficjalnej stronie gminy. Pewnei się już tym chwaliłam, ale robię to jeszcze raz, bo wielkie to dla mnie wyróżnienie.



Miłego weekendu Wam życzę!

CYKADA to po włosku CICALA (wym. cikala)

5 komentarzy:

  1. Milo czytac o Twoich radosciach Kasiu.Pozdrawiam i zycze Wam rowniez milego weekendu Alicja

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Kasiu! Widzę, że praca wre! Złapałaś wiatr w żagle! Rozkręcasz się na dobre!:)To dobrze, i dobrze ze się tym chwalisz. Bo jest czym!
    Pzr Muzien:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Codziennie czytam te cudowne opowieści i odliczam dni do wyjazdu do mojej kochanej Toskanii. Tak jak Ty Kasiu zakochałam się w niej podczas wakacji w 2010r i od tego czasu jeżdżę tylko tam....jeszcze tylko 14 dni!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Kasiu,

    Gratuluję sukcesu, jednak się udało po tyle włożonej pracy! Proszę napisać w postach coś o Pawle oraz znajomych w Marradi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. No! Takie przechwałki to koniecznie trzeba rozsiewać na lewo i prawo. Super! Niestety brakuje tutaj smaku i zapachu Toskańskiego powietrza. A szkoda - bo są cudowne, niezapomniane. Cykady, i wszelkie inne owady, szum muskającego trawę wiatru ... te obrazki ciągle mam przed oczami :) My też już mamy plany by powrócić do Toskanii ... niestety dopiero za rok. Trzeba przetrwać :|
    pozdrawiam, Michał :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj