sobota, 25 lipca 2015

Dziwny ten świat


Podobno od ponad 130 lat nie było w Italii tak upalnego lipca, jak w tym roku. Cieszę się bardzo, bo gorący klimat uwielbiam i dopiero w takich temperaturach mogę dobrze funkcjonować. Nawet Włosi - południowcy w godzinach najbardziej upalnego szczytu szukają zbawiennego cienia. Dopiero późnym wieczorem wylegają na miasto, spacerują i zasiadają tłumnie przed barami. Termometr o 23.00 pokazuje 26 stopni, wszyscy oddychają z ulgą, a ja ... owijam się kocem. To chyba nie jest normalne! Ba! Stało się nawet przedmiotem żartów.


We wtorkowe południe po raz pierwszy od miesiąca w Marradi zaczyna padać, krople deszczu są wyraźnie ciepłe, a temperatura nie spada nawet o jedną kreskę. Robi się taki tropik jak w amazońskiej dżungli.
- Możemy iść na dwór? 
- Pewnie, ale załóżcie kąpielówki!
Gdyby nie to, że zaraz mam lekcję, chętnie bym do nich dołączyła! Kiedyś też tak biegałam...


Przy obiedzie chłopcy zaczynają mnie przepytywać z polskiej muzyki, nagle zaczęli pytać mnie o utwory, które w życiu nie przypuszczałabym, że mogą ich zainteresować. Poza tym nie mogłam zrozumieć jak je odkryli!?
- Mamusiu, a ty lubisz "Ta ostatnia niedziela"?
- Mieczysław Fogg, bardzo lubię, kojarzy mi się z moim dzieciństwem.
- A Krawczyka? Zatańczysz ze mną jeszcze raz, ostatni raz ... - podśpiewuje Tomek?
- Też, ale wolę na przykład To co dał nam świat... A w ogóle to skąd znacie te piosenki?
Zaraz wystukali na klawiaturze i oto zagadka się rozwiązała
Jednak CeZik stał się tylko inspiracją do poszukiwań. Każdy z tych coverów w jego wykonaniu odszukali w wersji oryginalnej i o dziwo większość bardzo im się spodobała.  Zaraz zsunęliśmy krzesła, odstawiliśmy talerze po skończonym obiedzie i zaczęliśmy tańczyć - ostatnio zdarza nam się niemal codziennie. Kolorowe jarmarki, Jesienne róże ... Tańczyłam z moimi synami pod toskańskim niebem, tańczyłam i wciąż tak samo się wzruszałam. 
- Patrz na moje stopy. Raz dwa trzy ... 

Pomyślałam też, że to dobry moment na krótką lekcję z historii polskiej muzyki. 
- A tego pana znacie? To Niemen, nie wiem czemu, ale to właśnie jego przypomina mi nieco Lucio Battisti. 
Chłopcy oglądają zaciekawieni "video".
- Mamusiu to Polska? 
- Polska.
- Wydaje się dużo ładniejsza niż teraz. - Stwierdzają zgodnie.
- Niesamowite, że wy też to zauważyliście. Mi też wydaje się, że ta kiedyś była ładniejsza, choć czasy były trudne i świat wydawał się czarnobiały.
- Dlaczego?
- Bo ludzie mniej mieli i tym samym mniej wystarczało im do szczęścia. 
- Kiedyś byli szczęśliwsi, prawda?
- Myślę, że tak... To smutne, ale widzisz ... Dziwny jest ten świat... posłuchaj.


- Jesteście tu szczęśliwi? Dobrze wam w Italii?
- Tak! Bardzo!
- I to najważniejsze! A ja jestem szczęśliwa, kiedy widzę was biegających w toskańskim deszczu, sama też kiedyś tak robiłam. Zmieniła się tylko geografia... 
Zaskakujące scenariusze pisze to życie. 

WTOREK to po włosku MARTEDÌ (wym. martedì)

8 komentarzy:

  1. No to lato jest chyba najcieplejsze od 130 lat także w Polsce. Choć nie tak upalne jak w Italii. piękne. Kurczę... ale fajnie się czyta Twoje mądrości... Ja Fogga uwielbiam do dziś. Też kojarzy mi się z dzieciństwem i walcem :) ale nie tym drogowym. :D
    A co najważniejsze.. Właśnie to się liczy... to że jesteście tam szczęśliwi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak dokladnie tak, najwazniesze ze jestescie szczesliwi Pozdrawiam z zimnej Irlandii Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. A tam od 130 lat, ja bym nie wierzyła doniesieniom włoskiej prasy. Tak gorące lato, a może nawet bardziej było w 2003. W zeszłym roku tez nie mogli ustalić wersji co do tego kiedy ostatnio było tak deszczowe lato.
    To super ze twoje chłopaki odkrywają stare piosenki, chwała CeZikowi. Jest jeszcze duzo pięknej muzyki przed nimi:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Kasiu ja również uwielbiam gorące lato i wylegiwanie się w słońcu :). ale jakoś nie chce mi się wierzyć że od 130 lat nie było cieplejszego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Kasi pisze Pani tak pięknie! Rzadko się zdarza, że wpis na blogu jest w stanie Nas przenieś w inny świat, wzruszyć i skłonić do refleksji. U Pani to wszystko się dzieje. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj uczenie dzieci, że Polska lat 70 i później to szczęśliwy kraj, jest dość ryzykowne. Czytam i stwierdzam, że bardzo źle piszesz o Polsce i smutne to, że wystarczy przejechać jakąkolwiek granicę, żeby zapomnieć o korzeniach i je deprecjonować. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie napisałam że Pl lat 70 i później to szczęśliwy kraj tylko szczęśliwszy, bo Polska sama z siebei jest krajem nieszczęśliwym, krajem wiecznei niezadowolonych i nieszczęśliwych ludzi. Jednak patrząc w przeszłość na trudne czasy mam wrażenie, że kiedyś było inaczej. I polecam może wczytanie się w treść bloga zamiast wysuwać pochopne wnioski. Ja nie wyjachełam ot tak, wyjechałam z całym bagażem problemów i do kraju, o którym wszyscy wiedzą że Ziemią Obiecaną nie jest, ale... Tu życie jest inne, ludzie są inni. Mam powody by Polski nie lubić i wcale się z tym nie kryję. Nie zarażam jednak moją niechęcią dzieci, to one się wypowiedziały po migawkach czarnobiałych z polskich ulic dawnych czasów.

      Usuń
    2. Jeśli korzenie nie są takie jak być powinny albo mocno uwierają to należy o nich jak najszybciej zapomnieć - a nie uprawiać martyrologię i uważać, ze Polska na kraj przez Boga wybrany.
      Gratuluję odwagi Kasiu
      Nicko

      Usuń

Drukuj