wtorek, 23 czerwca 2015

Trudno znaleźć słowa.


Wspinamy się wąską serpentyną coraz wyżej i wyżej. Modigliana ze swoją roccą zostaje w dole. Przystajemy na każym zakręcie, bo widoki zapierają dech. Rozległe połacie zieleni, winnice, gaje oliwne, pola, łąki... Świat niezakłócony nadmiarem cywilizacji. Piękne - inne określenie nie przychodzi mi do głowy. Piękne - to najbardziej adekwatne słowo. Już wyobrażam sobie, co będzie jak za chwilę znajdziemy się na samym szczycie i zaczniemy się staczać do sąsiedniej doliny.


A tam? Staję jak oniemiała. Niby sobie wyobrażałam, ale jednak okazuje się, że moja fantazja nie poszybowała aż tak wysoko. Mam wrażenie, że moje słownictwo jest tym razem ubogie, by opisać jak zdumiewający jest krajobraz pogranicza Romagnii i Toskanii. Wyczerpały się słowa w moim słowniku. Tu potrzeba talentu poety!


Zostawiamy samochód, gdzie droga osiąga najwyższy punkt, przeskakujemy przez furtkę "ozdobioną" kolczastym drutem, bo furtka niby zamknięta na amen, ale nikt nie napisał - zakaz wstępu. Poza tym dla niezwykłych kadrów to ja i przez wodę i przez ogień, a co mi tam dopiero drut kolczasty. 


Hop siup, noga w górę i już biegniemy przez pole, skaczemy jak koniki polne, bo jak tu nie skakać, kiedy dane nam świat z góry podziwiać, kiedy zapach ginestre aż mózg przewierca, kiedy ciepły wiatr tarmosi włosy, a na horyzoncie majaczy Adriatyk? Taka euforia człowieka ogarnia, że aż łza się w oku kręci. 


Wiele razy pisałam o tym, że warto wstąpić w te strony, że Appennino Tosco Romagnolo ma naprawdę wiele do zaoferowania. Wszyscy gnają do centrum Toskanii - to zrozumiałe, ale przyznajcie uczciwie - czy tym widokom czegoś brakuje? Jesteśmy na czubeczku najwyższego wzniesienia. Widok - 360 stopni, można kręcić się w kółko i wzdychać z zachwytu. Z jednej strony Modigliana, z drugiej Brisighella, kwiaty bzyczące trzmielami, rzędy cyprysów i hen hen daleko linia morza...

Stąd nawet Ravena zdaje się na wyciągnięcie ręki

Stoję wzruszona i pytam sama siebie - jak mogłabym tęsknić za Warszawą, skoro dane mi jest to wszystko? To niby tylko widoki, a życie jest życiem z całym swoim bałaganem, ale... Jestem gotowa na wiele poświęceń, wielu trudnościom podołałam i wielu jeszcze podołam, najważniejsze jednak jest to, że moje dzieci mogą dorastać w takich okolicznościach przyrody. Że stają na beli słomy, rozkładają ręce jak do lotu i krzyczą - "jestem królem świata!"

W stronę Toskanii
Romagna bardziej Toskańska niż Toskania

Wieczorne światło na ceglanej fasadzie
- Mamusiu! Ta pani zauważyła, że zrobilaś jej zdjęcie! 

A może ja przesadzam? Może już tak skrzywione i polukrowane jest to moje widzenie Italii, że w kilku zielonych pagórkach, drzewach prostych jak zapałki i monotonnej linii morza.  dopatruję się raju? Oceńcie sami!

OCENIĆ to po włosku VALUTARE  (wym. walutare)

23 komentarze:

  1. Kasia nie dołuj :( tymi widokami, których w Warszawie daremnie szukać. No chyba, że zerkniemy do Ciebie na bloga. Dobre i to. Słowo "Pięknie" chyba nie opisuje tego wszystkiego co tam widać. Pamiętam, jadąc w Twoje rejony (regiony) przez cudowny Park Narodowy, słowo pięknie odpowiednio wzmacnialiśmy. Ale nie wypada chwalić się jakim słowem.
    Ale wracając do tematu.... tam jest naprawdę pięknie. No ale jak Ty przez ten drut kolczasty przeskoczyłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z gracją jak dama:)
      Wiem, ja to słowo pięknie też czasem wzmacniam, samo się wyrywa:) A Wy róbcie plany!

      Usuń
    2. No jak we dwie skakałyście (Ty i Gracja) to wierzę, że się udało :) Jakie plany? ;)

      Usuń
  2. Pięknie, pięknie, pięknie!! Raj dla oka! Coś niesamowitego. Kasiu, Ty piękna istoto...Nie mogę się na to wszystko napatrzeć.
    muzien

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdrosc, ale taka pozytywna :-). Jadlabym lyzkami te widoki, bo zdajesz sobie sprawe co ja widze na Pradze..... Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. A co ta pani ma na drzewie?? Kasia praska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie? Gapię się na drzewo i gapię i nic nie widzę:)

      Usuń
    2. Chyba chodzi o ta rezete ale ona jest na ścianie a nie na drzewie po powiększeniu pokrywa się ze ściętą gałęzią. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Tak, chodzi o to zdjecie z pania z praniem i drzewem i miejsce po scietej galezi. A to na scianie mowisz, moze i tak. Kasia praska.

      Usuń
  5. Raj, jak najbardziej Raj na Ziemi :-) Jeszcze bardziej chcę już tam być, coraz bardziej... Z okna sypialni po przebudzeniu widzieć to wszystko... I od razu życie staje się piękniejsze, ma się więcej siły do walki z przeciwnościami kiedy przyroda, to, co nas otacza dodaje nam tej energii i wiary, że wszystko jest możliwe. Ależ mi tego brakuje... :-( Zwłaszcza teraz, zwłaszcza tutaj... Cudowne miejsce, to mało powiedziane. Ach... mieć tę odwagę... Nie oglądać się na innych, nie słuchać i zrobić to, co wiesz od wielu lat, lecz wciąż coś cię mocno trzyma i nie chce puścić...

    OdpowiedzUsuń
  6. bosko ja tam chcę cudowe chwile spędzone z synkami :D aż miło wiele radości niesamowitej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Już chyba kiedyś pytałem ale powiedz mi, jakich używasz obiektywów i czy to klimat Italii czy ustawienia w aparacie, że te zdjęcia są takie "miętkie" :). No i gratulacje oczywiście sesja widokowa godna "Gladiatora".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Owszem pytałeś i z przyjemnością jeszcze raz odpowiem: obiektywy zwykle dwa w użyciu: 50mm lub 70-300mm

      Usuń
  8. Kasiu, ja się gapię w ekran monitora. I będę się jeszcze gapić 4 godziny. Za plecami okno. Widok, a i owszem - las. I przemysłowa dzielnica Gdyni. I leeeeeeeeeeeeeeeeje. Leje leje leje jak wczoraj i w niedzielę. Jest zielono, ślicznie... ale to nie to! Oj jak ja bym chciała też na tych polach... Ale miło że jesteś i zarażasz optymizmem i śmiechem! Ślicznie wyglądacie!!
    PS. Dlaczego o Mario już tak niewiele w Twych opowieściach?
    Pozdrawiam. Aneta z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
  9. No pewnie, że to raj ;) Pięknie tam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wczoraj spełniłam częściowo swoje wielkie marzenie- kupiłam bilet do Italii, moje pierwsze rzeczywiste zetknięcie z włoską krainą we wrześniu! Ekscytacja zmieszana z drapaniem się po głowie i kombinowaniem jakby przez tydzień zajrzeć w miejsca które ogląda się w ciągu roku na takich zdjęciach jak Twoje... Grzechem będzie nie zajrzeć choćby na jedną noc do Marradi, teraz jeszcze doszło TO cudowne miejsce. Chyba się tam spotkamy:) razem z koleżanką bierzemy namioty i spontanicznie będziemy jeździć po Italii gdzie nas hojni ludzie zabiorą, rozbić sie na takiej górce mogłoby być rajem na ziemi:)
    Dziękuję za zdjęcia!
    Asia.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj