piątek, 26 czerwca 2015

O lecie i dorosłości


Chciałabym zatrzymać lato tu i teraz, z dniami długimi, ze zbożem tylko gdzieniegdzie skoszonym, zatrzymać lato w białe sukienki zestrojone, lato co się w kalendarzu czerwcem podpisuje, lato z którym dzieci brodzą w rzece za rękę, lato świeże, młode, jeszcze niezmęczone.


Lato... ale znów dnia zaczęło ubywać, zapach lip powoli gaśnie i choć dopiero się zaczęło, już mi go brak, już żal mi godzin i dni, które minęły. Chiałabym krzyknąć - nie zabierajcie mi lata! Nawet jeśli sama nie mam wakacji, to jednak ta atmosfera leniwego wypoczynku, która otacza dzieci, w jakiś sposób i mnie się udziela. Jest tak ciepło, tak cudownie toskańsko - letnio, ale nie sposób cieszyć się bez nuty nostalgii, bo każdy dzień dany, to jakby już dzień zabrany...


Nie tylko lato chciałabym zatrzymać, ale i dorastanie dzieci. Bo z nimi teraz jest dokładnie tak jak z tym latem. Czas niezwykły, pełen emocji, mieszanka "prawie dorosłości", ale z rękami wciąż wyciągniętymi w moją stronę, tak jak  wtedy gdy mieli trzy lata. Tak mnie to wczoraj uderzyło, kiedy zobaczyłam Mikołaja na scenie z gitarą elektryczną, w otoczeniu muzyków. Taki wydał mi się nagle dorosły i poważny, taki już mało "mój", jakby powoli drzwi do jego świata zaczęły się przede mną zamykać. Na szczęście, kiedy emocje po występie już opadły, ułożył głowę na poduszce, tak jak zawsze, przytulił pluszowe koniki i poprosił: zaśpiewaj coś, królu mój!
- "Królu mój ty śpij, ty śpij a ja ... kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę ...



Na szczegółową relację z koncertu i krótkie nagranie zapraszam Was jutro! A dzieciakom w Polsce i pewnie nie tylko życzymy wspaniałych wakacji!

ADULTO to znaczy DOROSŁY (wym. adulto)


14 komentarzy:

  1. To taka kolej rzeczy, Kasiu. Nic na to nie poradzisz, po prostu nostalgia minie nastepnego dnia i wrócisz do normalności.Dzieci rosną i odchodzą. Trzeba sobie to życie poukładać troszkę z wyprzedzeniem, aby bez bólu to dźwignąć. Nasze dzieci dzisiaj rozpoczynają wakacje, moje wnuki już gotowe do przyjazdu do babci i za parę godzin będą. A w garnku bulgoce pyszny rosołek. bułeczki czekają na wrzucenie do pieca. Normalna kolej rzeczy Kasiu, dzieci urosną, odejdą, przyjdą wnuki i nowa radość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Siedzę i obserwuję wychodzące ze szkoły dzieci, niektóre tak wyciągnęło jakby w ciągu ostatnego roku z nastolatków zmienili się w już prawie dorosłych, a może to czas tak szybko biegnie? Nie wiem.. i choć mam 23lata to patrzę z nutką zazdrości na tą gwarną dziś ulicę lecz to nie tylko zazdrość, bo dzięki tym dzieciakom wracają też te fajne wspomnienia, kiedy było się w ich wieku.
    Dla Was także owocnego lata!:)
    P.S.Piękna sukienka!
    Asia.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak ja dobrze wiem o czym Ty piszesz...
    czasami jestem zła na siebie za tą nostalgiczną swoją naturę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to popadanie w melancholię potrafi dopiec, prawda? nawet w pięknych momentach:)

      Usuń
  4. Kasiu, rano przeczytałam Twój wpis i cały dzień siedzi mi w głowie "Kołysanka dla okruszka". A to co napisałaś bardzo ładne i wzruszające, "każdy dzień dany, to jakby już dzień zabrany...", zapamiętam.
    Pozdrowionka.
    Basia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta kołysanka zawsze mnie rozczula i mam nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas będą o nią prosić.

      Usuń
  5. Bo dzieci to taki zegar. Jeśli masz z nimi taki dobry, bliski kontakt to za 10 lat też będą potrzebowały się do Ciebie przytulić. Wiem to z autopsji :) Też kocham lato i co roku z takim samym zniecierpliwieniem na nie czekam.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam nadzieję, że tak będzie:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Maja zakończyła przedszkole i rwie się do pierwszej klasy, Natalka jedzie pierwszy raz na obóz.. A dopiero co szła do pierwszej klasy... Czas ucieka. Mimo, że bardziej samodzielna i często bardziej zadziorna to nadal potrzebuje mamusinego i tatusiowego przytulania. Maja oczywiście to samo. Czas nieubłaganie pędzi. Najważniejsze to czuć, że ten czas nie został stracony. A w Twoim wypadku, Kasiu, na pewno w 100% dobrze zagospodarowany. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ...a myślałam ze jestem samotna z tego typu egzystencjalnymi myślami. .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. uff...Kasiu ,przekroczyłam już granice dorosłości u swoich synów i mimo,ze mentalnie pozwoliłam im odejść (nie miałam innego wyjścia:) ,to są dni ,ze dalej boli.......Miałam z nimi podobnie bliski kontakt ,jak Ty ze swoimi.Teraz, jednego widuje głównie na Skypie (Teksas-USA),drugiego słysze w słuchawce (Gdańsk,a ja pod Łodzią ,wiesz) ......nie będę Cie oszukiwać ,ale Ty (ja)mamy podobnie (pisałyśmy o tym ) i łatwo nie będzie .......Znam taką trzecia osóbkę (syn --koniec gimnazjum ) --mama biega ,żeby zagłuszać tęsknotę za czasem ,w którym syn był do niej PRZYKLEJONY ....ja nie mogę oglądac wszystkich nagranych filmów z moimi małymi .....ech życie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wychowując tak synów, nigdy nie będziesz samotna. Sama tak, ale nie samotna. Moje, dorosłe już dzieci, niestety są daleko, ale to nic nie zmienia. Rano dostaję od syna (jest w Anglii) sms: Mamuś, kocham cię. Nie mam czasu, ale zadzwonię jutro. A córcia (USA) dzwoni późno wieczorem: Mamuś nie spać, nie spać, muszę ci powiedzieć...I jedno, i drugie lubi usiąść na kolanach i powiedzieć matce coś słodkiego do ucha. :) Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj