piątek, 5 czerwca 2015

Ludzie mijają niepostrzeżenie




Często zaglądam na marradyjski cmentarz, bo to niezwykłe miejsce. Mam wrażenie, że słynna włoska pogoda ducha jest nawet tam, że to coś, co nigdy nie zostaje pogrzebane. Cmentarze przy małych miasteczkach, o czym nie raz już wspominałam, są skromne, kolorowe i - chciałoby się powiedzieć - takie radosne. Może to kwestia nagrobnych zdjęć, może oszczędność w patosie, może to znów te słońce i cyprysy, które smutek odganiają. Sama nie wiem...
Przy każdej mojej bytności oglądam nowe groby i z żalem stwierdzam, że teraz na prawie wszystkich rozpoznaję ludzi ze zdjęć. Nawet jeśli w mieście wiszą ogłoszenia o pogrzebach, to i tak zwykle nazwiska niewiele mi mówią, a potem idę na cmentarz i okazuje się, że elegancka starsza pani, ze sznurem pereł na szyi, ta sama, która jeszcze nie tak dawno pozdrawiała mnie z ciepłym uśmiechem, zmarła kilka dni wcześniej i teraz odpoczywa w cieniu cyprysów.

"Ze wspaniałej Sardynii, pierwsza rodzina przeniesiona do Marradi ..."

Ci, których znałam przemijają, ale rodzą się też nowi. Maluchy, które jeszcze przed chwilą były powiększającymi się z tygodnia na tydzień brzuchami, teraz biegają radośnie po placu z lodami skapującymi po brodzie. Uśmiechają się radośnie, jak to tylko dzieci potrafią. 
Tak jak każdą śmierć obwieszczają manifesti porozklejane w różnych częściach miasta, tak każde narodziny ogłoszone są światu poprzez różowe i niebieskie kokardy i dekoracje wywieszone na drzwiach domu, w którym na świat przyszło dziecko. 
Zwyczajne koleje losu. Koleje, które śledzę, notuję i które każdego dnia przypominają mi o upływie czasu, mojego czasu, tutaj. 

RICONOSCERE to znaczy ROZPOZNAWAĆ (wym. rikonoszere)

2 komentarze:

  1. też lubie cmentarza ale takie bardzo stare bo nagrobki były piękniejsze... jakieś takie z większą duszą :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że jest więcej miłośników włoskich cmentarzy, za każdym razem będąc we Florencji odwiedzam stary cmentarz na wzgórzu przy kościele San Miniato, jest inny niż nasze, może trochę egzotyczny. Dużo białego kamienia, dużo fotografii, latarenki, rzeźby niekoniecznie przygnębiające, i rzeczywiście mniej patosu. A już najbardziej lubię odwiedzać stary cmentarz w Cortonie, położony wśród wzgórz, dochodzi się do niego wijącą się drogą zacienioną bardzo starymi cyprysami. Piękne miejsce.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj