piątek, 8 maja 2015

We włoskim rytmie - dzieci na pełen etat




Po czym jeszcze poznać, że w Toskanii nastało lato?
Po okiennicach zamykanych w południe, po wyludnionych ulicach w porze obiadowej, po ciszy jaka zapada zaraz po tym, po leniwej atmosferze panującej dookoła, po nowych smakach w lodziarniach, po rankach tętniącyh życiem już od piątej trzydzieści i po wieczorach bez pośpiechu. 
Oczywiście w Italii nie tylko w "ciepłym" okresie tak się dzieje, a przez większość dni w roku, nie mniej właśnie latem, można poczuć to szczególnie wyraźnie.



Dzieci nie mogą doczekać się lata, tego prawdziwego lata - bez szkoły. Marudzą, że są zmęczeni. Choć patrząc na nich z boku, myślę sobie, że i tak są szczęściarzami... 
W południe odbieram ich ze szkoły, idziemy spacerem do domu na obiad. 
- Zrób mamusiu zimną pastę - proszą. I to też jest znak lata. Już nikomu w środku dnia nie chce się jeść gorących posiłków. 
Po obiedzie chwila relaksu, a potem powrót do szkoły na dwie godziny lekcji.  


Po szkole spacer, lody, rower, piłka, zabawa nad rzeką. I choć w samej szkole teraz intensywnie, bo testy, pytanie, nadganianie z programem, to jednak po południu mogą cisnąć plecak w kąt i o lekcjach nie myśleć. Tak bardzo się cieszę, że tutaj mają czas być dziećmi, dziećmi na pełen etat. 


O ile to zdrowsze! Zarówno dla ciała jak i dla ducha. Z dala od pędu i wyścigu szczurów. Jak dobrze, że nie ma tu rywalizacji. Jak dobrze, że nie żyjemy w wielkim mieście. Myślę, że wcale nie odziera ich to z możliwości, mogą być w przyszłości kim tylko zechcą, najważniejsze to mieć ambicje, plany i chęci do ich realizacji, a tego im nie brakuje. Na tym jednak etapie, dla mnie najistotniejsze jest to, by nikt nie odzierał ich z dzieciństwa. Teraz jest moment na bycie dzieckiem. Jeśli nie teraz, to już nigdy potem.  


TEMPO PIENO to znaczy PEŁEN ETAT (wym. tempo pieno)

8 komentarzy:

  1. O, tak! To bardzo ważne. Dobrze, że jesteś mądrą matką...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Kasiu, proszę napisać ile czasu zajmuje Pani chłopcom tzw ,,odrabianie lekcji,, Może już Pani o tym pisała tylko przeoczyłam, pozdrawiam i cieszę się każdym słonecznym zdaniem i pięknymi zdjęciami. Hana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim tu lekcje, odwrotnie niż mieli w pl, zadawane są na weekendy i święta. W tygodniu nie. Czyli wracają po szkole i mają czas dla siebie, czasem może muszą powtórzyć materiał na sprawdzian czy odpytywanie, ale nigdy nic do pisania. W weekendy natomiast około 3 godzin, zależy, jak bardzo się skupią i ile jest zadane, czasem krócej czasem ciut dłużej.

      Usuń
    2. Pani Kasiu, dziękuję za odpowiedź, mam wrażenie, że włoska szkoła, to szkoła przyjazna dzieciom i rodzicom, jak zwykle serdecznie pozdrawiam i proszę o słoneczne słowa i zdjęcia, Hana

      Usuń
  3. I to jest mądry system. Niestety w Polsce dzieciom zabiera się dzieciństwo. Każdego dnia są obłożone milionem niepotrzebnych zadań i zajęć. Pani Kasiu całym sercem zazdroszczę spokoju i tego, że może Pani mieć ten czas dla dzieci. Ja wróciłam do pracy i już żałuję bo pieniądze żadne, a czasu na wszystko brakuje. Z ogromną radością czytam Panią i dziękuję za kojące słońce i spokój ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Kasiu. W Irlandii jest inaczej jesli chodzi o prace domowe - przynajmniej w Primary School (w podstawowce), dzieci codziennie maja homework, zajmuje nam to ok. 30 minut maksymalnie, ale zadanua sa tylko od poniedzialku do czwartku - w piatek na weekend dzieci nie dostaja pracy do zrobienia. To jest ich czas wolny.
    Pozdrawiam - Kasia z Irl

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak czytam Was tutaj i powiem, że długość odrabiania zadań domowych będzie zależała indywidualnie od każdego dziecka. Co lepsze czy codzienne zad. czy weekendowe sama nie wiem. Wiem tylko że obecnie wyścig szczurów jest tak ogromny że nawet jeśli nie chcemy w nim uczestniczyć to nas pośrednio dotyka. Sama nie mam pomysłu jak się w tym zdrowo odnaleźć. Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zimna pasta ? Do kąciak please :)
    Z góry dziękuję
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń

Drukuj