poniedziałek, 18 maja 2015

Sportowy duch!


- Od przyszłego roku będę grał w "basket" - oświadczył Mikołaj, kiedy pod koniec dnia siedział na chodniku i oglądał pokazowy mecz koszykówki. 
- Piłka, gitara i jeszcze "basket"?
- E cio'!! (ta odzywka to niemal emblemat gwary marradyjskiej).

Mikołaj sprawdził swoich sił chyba w większości prezentowanych dyscyplin. Taka jest między innymi idea tej festy, zaprezentować dzieciom sport w różnych wydaniach i zachęcić  do jakiejkolwiek aktywności. Trudno byłoby policzyć ile dyscyplin zaprezentowało się w ciągu tych dwóch dni w Marradi, ale cieszy mnie to, że festa, która narodziła się już za mojej bytności tak wspaniale się rozwija i zatacza coraz szerszekręgi popularności. Tu znów powinnam psalmy pisać - bo sama organizacja, która przecież wymaga zaangażowania, chęci, pomysłów, jest niesamowita i potwierdza to, co już setki razy pisałam - niesamowite miasto, niesamowici ludzie!!!



Festa dello sport jest przede wszystkim imprezą dedykowaną dzieciom. Można się sprawdzić na ściance do wspinaczki, na rowerze, z piłką, a jeśli ktoś niekoniecznie skory jest do sportowej aktywności, może pogimnastykować swój umysł. Jedna z ulic zastawiona była łamigówkami z dawnych czasów. Tu nawet dorośli chętnie łamali sobie głowy. 

Trudno byłoby wymarzyć sobie ciekawsze atrakcje na urodziny! To festa stworzona dla Mikołaja. Widzę też jak wielka zmiana zaszła w nim przez ten rok. Poprzednio musiałam go popychać, zachęcać, żeby poszedł, stanął w kolejce, spróbował, a teraz ... Zajęta fotografowaniem, widziałam go tylko przelotem co jakiś czas, kiedy dopadał do mnie i zdawał relacje z tego, co zrobił albo prosił o pieniądze na loda.  Tomek oczywiście też wybawił się za wszystkie czasy, ale on zainteresowania ma tak sprecyzowane, że ciężko byłoby go czymś zaskoczyć. Tak czy inaczej stoisko strzelnicze bardzo przypadło mu do gustu, powodem za pewne jest nowy plan na przyszłość (sprawa z botanikiem już przeterminowana) - teraz będzie komisarzem policji. 


A teraz o mojej misji dwa słowa. bycie oficjalnym fotografem tak dużej imprezy nie jest wcale łatwe, bo są momenty, kiedy trzeba się rozdwoić, by być w dwóch miejscach na raz. W każdym razie i ja się ubawiłam. Misję wypełniłam sumiennie i mam nadzieję, że Klub Marradyjski będzie usatysfakcjonowany. W związku z tym, że zdjęcia nie były dla mnie tylko dla Klubu, są zatem owiane tajemnicą i niestety nie mogę jeszcze ich opublikować. Pochwalę się efektami pracy jak nadejdzie odpowiedni moment, a tymczasem pokazuję tylko fragment imprezy z naszej prywatnej strony. 

Nawet ja znalazłam chwilkę, by spróbować swoich sił w dyscyplinie ... hmmm zupełnie nie mojej i okazało się, że strzelam bez pudła! Wszystkie trafione! Może powinnam pomyśleć nad zmianą pracy? Przez chwilę poczułam się jak Lara Croft!



A potem ta Lara Croft przysiadła na krawężniku, siły wyparowały, aparat spoczął obok - byłam naprawdę zmęczona... Myślałam już tylko o tym, by wrócić do domu, ustawić świeczki na torcie Mikołaja i odpocząć. 
Tak też zrobiliśmy, był prezent, był tort, wszystko tak jak na prawdziwe urodziny przystało!

STRZELAĆ to po włosku SPARARE (wym. sparare)

3 komentarze:

  1. Przeczytałem zamknąłem oczy i w ciszy pozazdroszczę. :) Bello - Bellissimo. Jak się ludziom chce to właśnie tak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  2. super atrakcje dzieci szczęsliwe ach jabym chciała by wkońcu moje dzieci ubrały krótki rękawek... niestety na dworku nadal zimno słońca mało... ech wyślij troche słoneczka do Polski :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego dla Mikołaja! Cudnie spędzacie czas :) Mam zamiar brać z Ciebie przykład i też będę zabierała dzieci na różne pikniki i imprezki w naszym miasteczku.
    P.s. Jaka Ty jesteś piękna! :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Drukuj