sobota, 30 maja 2015

Powycieczkowe emocje Mikołaja





- A teatr La Scala był? - dopytuje Tomek.
- A co to jest?
- No jak to co? Słynny teatr w Milano, do którego nie wpuszczą cię bez garnituru. 
- To ja nie znam. Było koloseum i arena w Weronie i Monte Bianco i Monte Rosa i Monte Cervino i Alberobello i delta del Po i torre di Pisa i Etna i weneckie gondole i Ponte Vecchio - wylicza Mikołaj, mimo, że śpiący, to wciąż jeszcze rozemocjonowany do granic możliwości. 
O 20.00 wrócili z całodniowej wycieczki do Rimini. W programie były: park Italia w miniaturze i morze. Wszystko, z pogodą włącznie udało się fantastycznie. Przez cały wieczór Mikołaj trajkotał jak katarynka, zdając szczegółowe relacje z tego co widział i jak się bawił, a ja dawno nie widziłam go w takiej euforii. 
Tym razem nie przetracił na szczęście całych pieniędzy na kolejnego pluszaka, ale za to wrócił z pamiątkowym zdjęciem rozpędzonej łódki spadającej z góry. Niekwestionowaną ozdobą fotografii jest maestra na dziobie z miną wyrażającą przestrach i przerażenie. Poza zdjęciem wyrobił też Mikołaj prawo jazdy, choć jak twierdził, wcale się dobrze nie spisał, bo nawet na chodnik wjechał i poszarżował nieco, ale za to parkowanie wyszło mu bardzo dobrze. Bilet z wczorajszej wizyty zachował, bo ważny jest do końca roku na gratisowe wejście, dlatego wcześniej czy później będziemy musieli wszyscy do parku się pofatygować, tym bardziej, że Tomek nie mógł odżałować, że na takiej wycieczce nie był. 

I tym akcentem już prawie kończymy rok szkolny, zostały w sumie 3 dni lekcji. Dziś zaczął się u nas długi weekend. Szczerze mówiąc to już wczoraj, bo dzieci które były w szkole, wyszły z niej już w południe z racji niedzielnych wyborów. Do wtorku mamy wolne!!!! A w środę do szkoły dopiero na po dziesiątej, bo też jakieś zebranie w planie. Potem jeszcze w piątek dzieci z całej szkoły zawiezione zostaną na Gamognę, gdzie z Alpini spędzą cały dzień.  


Pogoda piękna, lato wróciło. Mam zamiar odpocząć, choć wciąż z obowiązkami jestem do tyłu. Już dziś czekają nas wielkie atrkacje, bowiem wczesnym popołudniem startuje z Florencji 100 km del Passatore i tym razem nasz znajomy Massimo podejmuje wyzwanie. Ponieważ mój dom, znajduje się w strategicznym miejscu, na trasie biegu, zatem planujemy przygotować mu podnoszącą na duchu niespodziankę. Jutro też chcemy zrobić komuś niespodziankę i ustawić dużo świeczek na torcie, we wtorek znów będę sportowym fotografem, a pomiędzy  tym wszystkim może uda się wyskoczyć nad morze. Podsumowując: atrakcji na pewno nam nie zabraknie. Miłego weekendu!!!

Ps. Przepraszamy Nicko - bazylika mimo, że miniaturowa - nie mieściła się w autokarze. 

EMOZIONI to znaczy EMOCJE (wym. emocjoni)

2 komentarze:

  1. No trudno w takim razie bedziemy musieli razem czyms wiekszym pojechac po tę bazylike. No ale, Mikołaj pluszaka nie zakupił? Choć malenkiego rekina - nic?
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastycznie wyglądają na zdjęciach te nadjeżdżające autobusy! Uwielbiam ten moment czekając na swoje dziewczyny. Pozdrawiam Asia op.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj