czwartek, 21 maja 2015

Miłe zapracowanie


Myślałam, że po najpilniejszych zobowiązaniach, na chwilę zwolnię. Choć na sekundkę chciałam się zatrzymać, zamknąć oczy, rozłożyć się na tarasie wśród różowych pelargonii i kadzidła, poukładać myśli w głowie albo w ogóle przez moment o niczym nie myśleć. Jednak w najbliższym czasie to chyba niemożliwe. Mam wrażenie, że ostatnio jestem jak rozpędzona kula śniegowa. Jedno goni drugie, za drugim następne i tak dalej. To oczywiście przyjemna "gonitwa", dająca naprawdę wiele satysfakcji i nie mam zamiaru narzekać.
Dzieje się tak dużo, że przy okazji zapominam czasem o innych ważnych sprawach. 


Po sportowych wydarzeniach minionego weekendu, zostałam na stałe mianowana fotografem klubu. Jutro znów wracam do Palazzo Torriani i już doczekać się nie mogę, a w następnych dniach, zaangażowana będę na polu szkolnym. Czekają mnie spotkania z interesującymi ludźmi, nowe pomysły stoją w kolejce do zrealizowania, kolejne możliwości, kolejne drzwi, do których można zapukać. 

Dziękuję przy okazji życzliwym osobom, które są niby daleko, a czasem jakby obok, służą radą, pamiętają, podpowiadają i naprowadzają. To jest dla mnie niezwykle cenne i jeszcze bardziej motywuje mnie do tego, by w końcu przysiąść i skończyć przeredagowywanie książki i nie poddawać się, zamykając ją na zawsze w szufladzie. Po ostatnich sugestiach i konstruktywnej krytyce wypatroszyłam tą moją książkę, rozebrałam na czynniki pierwsze, a potem z braku czasu porzuciłam w połowie pracy i leży tak biedna, rozbebeszona, w nieładzie i czeka na swój moment. Dobrze, że jesteście, to mnie motywuje do tego, by próbować dalej. 



Jeszcze dodam na koniec - jeśli komuś w ostatnim czasie nie odpisałam na maila, przypominajcie się albo miejcie cierpliwość. Zrobię to w najbliższej wolnej chwili. Kolejny raz przypomnę, że moje odpowiedzi na prywatne wiadomości na fejsbukowym fanpejdżu chyba do Was nie dochodzą. Takie odnoszę wrażenie. Potwierdzicie? Czy jednak się mylę?



Pogoda zastrajkowała, ale wszystko dookoła przypomina o nadchodzącym lecie - dyndające w ogródku pierwsze pomidory, ogłoszenie, że wkrótce basen i Mulino nad rzeką otwierają się dla gości, plany na szkolne pikniki i wreszcie lipy... Lipy, które już tuż tuż, zaraz zaleją Marradi słodkim zapachem, jedynym i niepowtarzalnym.

INDAFFARATA - ZAPRACOWANA, ZAJĘTA (wym. indaffarata)

2 komentarze:

  1. a mnie jakoś nic się nie chce hehe ciasto z rabarbarem miałam zrobic i nic od jakichś 4 prań powinnam poprasować ale nic nie mogę się zmobilizować... robie mało podstawowe muszę się ogarnać i do roboty hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie się czyta Twojego bloga, no i świetne zdjęcia !
    zapraszam na mojego bloga znajduje się tam katalog blogów o budowie domów :)
    http://budowniczy-sam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drukuj