niedziela, 5 kwietnia 2015

Wyjątkowy wieczór, czyli przedsmak pożegnania ze szkołą podstawową



Przy okazji świąt opowiem Wam o przemiłym wieczorze, który otulił nas prawdziwie rodzinną i ciepłą atmosferą. Może między jednym jajeczkiem a drugim, będziecie chcieli przeczytać moją skromną opowieść...



Ponieważ Tomek w tym roku kończy już szkołę podstawową i wkrótce przed dziećmi dużo pracy, związanej z testami, potem wycieczki i przeróżne festy, a zatem czasu będzie mało na dodatkowe atrakcje, dlatego też w ostatnim przedświątecznym tygodniu została zorganizowana kolacja, która miała być ukoronowaniem wspólnych lat. 



We wtorkowy wieczór rodzice, dzieci i nauczyciele zebrali się w zabytkowych salach przylegających do starego, kamiennego kościoła w Popolano. Już same wnętrza wprowadziły wszystkich w podniosło - wzruszający nastrój. Kamienne sklepienia, arkady i sakralne malowidła stały się scenerią tej wyjątkowej kolacji. Jak zapewniał mnie Tomek, to miała być tylko kolacja, bez żadnych występów, jednak tuż przed spotkaniem zaczęły się konspiracyjne szepty, które poddały w wątpliwość te jego zapewnienia. Nie wnikałam oczywiście, pozostając głucha i ślepa, miała być niespodzianka, więc niech będzie!





Każda z rodzin przyniosła jakieś łakocie, jedni słone, inni słodkie i wkrótce na długim stole znalazły się półmiski z frittatą, pizzą, schiacciatą, crostini, wędlinami, serami i innymi dobrociami, których nazw nie potrafię wymienić. Na innym stole stanęły słodkości: torty, ciasta, smażone tortelli i moje nutellowe rogaliki. Ostatni stół zastawiony był oczywiście butelkami z winem.
Te "przekąski" jednak wydawały się włoskim mamom niewystarczające, dlatego ugotowały solidny gar ragu' i tak każdy dostał jeszcze talerz aromatycznej pasty. Było gwarnie, radośnie, swojsko i rodzinnie.



To co mnie wciąż niezmiennie zachwyca przy takich okazjach to chęci i spontaniczny podział obowiązków. Jedni podają, inni sprzątają, takie to proste i naturalne. Nauczycielki zajadały z apetytem i nachwalić się nie mogły jakie te mamy zdolne, jakie zorganizowane, jakie wszystko dobre. Nikomu nie schodził uśmiech z twarzy.


Po kolacji maestry życzyły wszystkim wesołych świąt i puszczając oczko, opuściły sale. Wiadomo było już, że czekała nas prawdziwa atrakcja, czyli artystyczna część wieczoru.



Przeszliśmy do sali na piętrze, która bardziej przypominała starą komnatę. Rodzice rozsiedli się po bokach i czekali z wypiekami na twarzy co też będzie się działo ...

W dawnych czasach w Mugello (a może też i w innych regionach), kiedy nie było telewizji, internetu i innych powszechnych obecnie rozrywek, ludzie spotykali się wieczorami w tych kamiennych domach rozsianych po wzgórzach i organiozwali "veglie". Na taki wieczór przychodziła Tosca, czyli bajarka i raczyła słuchaczy najbarwniejszymi opowieściami....



A to było tak...
Do komnaty wszedł dziadek i babcia, a za nimi wnuczęta. siedli przy kominku i oczekiwali, aż nadejdzie Tosca i zacznie się veglia. 








Tosca wkrótce nadeszła i zaczęła swe bajanie. Opowiadała historie zmyślone - o Parysie, o Bilbo, ale też i prawdziwe - o pewnym "doktorku", który przybył w te strony i pozostał na swym stanowisku przez ponad czterdzieści lat. 

Przez "scenę" przewijały się różne osobowości. Dziadek i babcia znikali, pojawiał się Parys i Afrodyta, potem znów dziadkowie, by zaraz ustąpić miejsca bohaterom kolejnych historii. To, jak dzieci zagrały, jest nie do opisania, scenariusz, którego autorem była znów maestra Rita, mógłby z powodzeniem być wykorzystany w prawdziwym teatrze. 


A Tomek? Chyba wzbudził najwięcej emocji, zarówno postać, którą zagrał jak i jego aktorstwo. 
Co za niezwykły wieczór, co za emocje, sztuka, dobre jedzenie i wspaniała włosko - rodzinna atmosfera! Pozwólcie, że wciąż będę się zachwycać.  


4 komentarze:

  1. Buona pasqua
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu takie chwile dla Mam czy też rodziców są nie do opisania. Zawsze kiedy piszesz o takich wydarzeniach próbuję przenieść na moje szkolne podwórko i może trzeba spróbować i wysilić się niezależnie od zapatrywań sceptyków. Pozdrawiam świątecznie i dziękuję za ten niezwykły temat. Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały zwyczaj i wspaniale ludzie. Masz na prawdę szczęście mieszkać w takim kraju i miedzy takim mieszkańcami, proszę nie zapominaj o tym, doceniaj to i ciesz się życiem. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał. Pozazdrościć tego wszystkiego. Cudne miejsce, fantastyczni ludzie i tworzony klimat... Tyle szczęścia w jednym... Trudno jest mi ogarnąć. Wspaniały musiał to być wieczór. Pozdrawiam... M.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj