wtorek, 21 kwietnia 2015

Wsiąść do pociągu NIE byle jakiego



Dziś dla odmiany artykuł poglądowy, który może okazać się użyteczny, jeśli ktoś z Was wybiera się na włoskie wakacje. Przyszło mi do głowy żeby zebrać te informacje w jedną całość, kiedy wracałam z chłopcami z wielkanocnej wyprawy do Florencji, na którą oczywiście pojechaliśmy pociągiem. 

Przede wszystkim zacznę od tego, że w Polsce pociągów nie znosiłam. Jeśli nie było samochodu, wolałam tłuc się autokarem 12 godzin, zamiast pokonać dystans pociągiem w połowę tego czasu. Pociągi kojarzyły mi się - nie przebierając w słowach - z brudem, smrodem i bandytyzmem. Może też wynika to z faktu, że nie było mi nigdy dane podróżować pierwszą klasą:)
Tak czy inaczej w Italii pokochałam pociągi i choć wciąż podróżuję w drugiej kategorii, to tutaj czuję się jak w "biznesklas". 

Kilka wskazówek i porad. 
Wiele nawet małych, włoskich miasteczek jest połączona linią kolejową. Kursują między nimi pociągi regionalne, które są naprawdę bardzo przyjemne i czyste. To wspaniały sposób na zwiedzenie choćby Toskanii. W pociągu można odpocząć, poczytać, zrobić notatki, przejechać przez góry, tunele, mosty, winnice i zachwycać się mijanym krajobrazem. 
Na większości małych stacji nie ma kas biletowych, zamiast nich są automaty. Oczywiście są też stacje, na których nie ma nawet automatów - jak choćby moje Biforco - wtedy bilet kupimy u konduktora. Warto przy wsiadaniu pokazać się i zaznaczyć, że nie mamy biletu. Ale nie gwarantuje to, że w czasie podróży konduktor się u nas zjawi - dobra nasza, to Was chyba nie martwi?:) To jak podróż za jeden uśmiech! 



Bilety można zwykle kupić również w tabaccheriach (miejsca oznaczone literką T, gdzie kupimy między innymi papierosy) - będą to bilety kilometrowe, np. poproszę bilet na 70 km. Jeśli wiemy jaki dystans przed nami, a kolejki do automatów są nieskończone, to warto o takiej opcji wiedzieć.  
Pamiętajcie też, że kupno biletu w kasie czy w automacie nie wystarczy - trzeba jeszcze ten bilet skasować - kasowniki są wszędzie, w budynku stacji i na peronach (peron to po włosku BINARIO)! Warto zapamiętać tu więcej włoskiego słownictwa: andata e ritorno (czyli tam i z powrotem - bilet w dwie strony), solo andata (tylko w jedną stronę), timbrare - skasować. 


Pamiętajcie też, że w Italii są szybkie, BARDZO szybkie pociągi - FRECCE w trzech kolorach. Podróż nimi to nie tylko wygoda i oszczędność czasu, ale też wielka atrakcja. Na niektórych odcinkach pociąg rozpędza się do ponad 300km/h - jest o czym opowiadać. Nawet w drugiej klasie jest komfortowo jak w samolocie, a do tego przy wykupieniu dodatkowej opcji działa wi-fi:) Ja takiej opcji nie wykupiłam, ale miałam bardzo miłego kompana podróży, który podzielił się ze mną sekretną wiedzą o haśle.
Podróż z Florencji do Rzymu zajmie nam niecałe 1,5 godziny. Te pociągi zatrzymują się jedynie w stolicach regionów. Ceny biletów są różne. Ja z wlasnego doświadczenia polecam łowienie promocji na stronie internetowej - bilet do Rzymu dla dwóch osób, "andata e ritorno" można znaleźć już za 50 euro. Ale pamiętajcie! Jeśli znajdziecie okazję on line i z takim przekonaniem pobiegniecie do kasy na stacji, usłyszycie inną cenę, często dwa razy wyższą. Warto więc śledzić promocje, jest ich wiele, super oferty dla rodzin, najróżniejsze abonamenty, ecc... 
WŁOSKIE POCIĄGI ON LINE - tu jest oficjalna strona włoskich kolei. Mam nadzieję, że udało mi się przekazać Wam kilka użytecznych informacji.



13 komentarzy:

  1. Brakuje mi na końcu lekcji włoskiego np. Pociąg w języku włoskim to Treno. :) Pozdrawiam Kamill.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ słówka były w środku, to na końcu już sobie darowałam. Treno się kiedyś już pojawiło, ale dzięki za przypomnienie - na pewno ktoś skorzysta!

      Usuń
  2. Dzień dobry,

    Ostatnio przerabiałam lekcję o podróży pociągiem, dziękuję za przypomnienie. Dodałabym jeszcze biglietto normale i ridotto:-). Mam nadzieję, że nie popełniłam błędu.

    Pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  3. :) gdzieś to słyszałem. Fajnie, że zestawiłaś to w jedną całość. Muszę zapamiętać "andata e ritorno".
    Kiedy my - w Polsce - będziemy potrafili wreszcie podróżować z taką prędkością, reszta świata opanuje już technologię teleportacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Kasiu,

    przed chwilą słyszałam w radio, że Rzym obchodzi dzisiaj urodziny. Jeśli się nie mylę to 2068 -me. Podobno Toskańczycy nie darzą wielką miłością mieszkańców Rzymian, czy to prawda?

    Pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są to 2768-me urodziny Rzymu.
      Pozdrawiam,
      Ania z Warszawy

      Usuń
    2. Dziekuje za podanie poprawnej liczby, nie bylam pewna czy dobrze uslyszalam:-). W sumie moglam skojarzyc, ze Rzym powstal duzo wczesniej niz zyl Juliusz Cezar. Tak to jest jak sie szybciej pisze niz mysli.

      Usuń
    3. W Marradi nigdy nie zauważylam takiej niechęci, nie spotkałam się z takim poglądem. Ale .. Marradi to taka nietypowa Toskania. Swoją drogą, sama jestem ciekawa - przy najbliższej sposobności zapytam znajomych z Florencji.

      Usuń
  5. Dodam jeszcze, że w pociągach są stojaki na rower i można zwiedzać miasta na rowerze przemieszczajac się między nimi pociągiem. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że oprócz stojaków na rowery są również wtyczki i mozna podładować telefon :)
      Nicko

      Usuń
  6. Dzień dobry,
    Z mojego doświadczenia bilet na frecce - strzały, najlepiej kupować dokładnie na cztery miesiące wcześniej - oczywiście przez internet. Wtedy bilety są najtańsze. Można np. kupić bilet z Rzymu do Wenecji za 29 EURO. Dodam jeszcze, że okolice Rzymu można pozwiedzać jeżdżąc niebieskimi autobusami firmy COTRAL. Oczywiście bilety kupuje się w barach, albo tabacheriach i trzeba je skasować zaraz po wejściu do autobusu.
    Pozdrawiam,
    Ania z Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  7. Urodziny miasta
    21 kwietnia Rzym obchodzi swoje urodziny. Jest to doskonała okazja do zwiedzenia najciekawszych zabytków miasta.
    Oczywiście nie w jeden dzień Rzym zbudowano. I czy rzeczywiście było to tego kwietniowego dnia? Wszystko działo się tak dawno, że dzisiaj nie ma już chyba wielkiego znaczenia, czy było to 21 kwietnia, dzień wcześniej, czy tydzień później.
    Co się wówczas wydarzyło? Każdy zna legendę o braciach bliźniakach: Romulusie
    i Remusie. Wykarmieni jako dzieci przez wilczycę, gdy dorośli, postanowili założyć nad brzegiem Tybru miasto. Pokłócili się jednak i w przypływie gniewu Romulus zabił Remusa. Nową osadę nad Tybrem Romulus zakładał już sam. Był rok 753 p.n.e.
    Dzisiaj, niemal trzy tysiąclecia później, urodziny Rzymu są świetną okazją do zwiedzenia największych zabytków tego miasta. Tego dnia, i tylko tego dnia w roku, za wstęp do większości rzymskich muzeów i zabytków nie trzeba płacić.
    Za darmo można zwiedzić m.in. Koloseum, Wzgórze Kapitolińskie czy leżące przy
    Via Appia Katakumby św. Kaliksta. Warto poświęcić też trochę czasu na Forum Romanum przy Fori Imperiali.
    Ta najstarsza część Rzymu była politycznym i handlowym centrum Cesarstwa.
    Tu zbierał się Senat, tu gromadzili się Rzymianie podczas ceremonii religijnych.
    Tu stoi Świątynia Saturna z ośmioma zachowanymi jońskimi kolumnami – często fotografowany symbol miasta.
    By poczuć atmosferę starożytnego Rzymu, warto wpaść także na Wzgórze Palatyńskie, jedno z siedmiu wzgórz, na których położony jest Rzym.
    Najlepiej późnym popołudniem, gdy jest mniej turystów i między dawnymi rezydencjami można chodzić w ciszy i spokoju.
    Włosi nie byliby jednak sobą, gdyby urodziny swojej stolicy obchodzili bez zabawy. To przecież świetna okazja do świętowania. Ulicami przechodzą liczne parady.
    Ta najbardziej znana, Wielka Parada, w której udział bierze ponad 1000 przebranych w stroje z różnych epok uczestników, maszeruje wzdłuż Via dei Fori Imperiali. Na placach odbywają się koncerty, wystawy i imprezy.
    Jedną z najbardziej oryginalnych jest Il Tracciato del solco, czyli kopanie rowu. Zaczyna się zwykle o 17.30 niedaleko grobowca Priscilli przy Via Appia Antica 76
    i ma symbolizować budowę tej najstarszej prowadzącej do Rzymu drogi.
    Gdy nie ma czasu na to, by zwiedzać zabytki czy brać udział w odbywających się tego dnia imprezach, warto po prostu chłonąć atmosferę miasta. Daje ona wiele przyjemności. Wieczorem całe miasto jest niezwykle bogato oświetlone.
    Po zmroku ma się wrażenie, że Wzgórze Awentyńskie wręcz płonie – taki blask dają setki zapalonych na nim świeczek, rozświetlone są także wszystkie najważniejsze budynki w mieście, a dodatkowo wieczorem nad Tybrem w niebo strzelają setki fajerwerków. Tego dnia miasto pójdzie spać nieco później niż zwykle.
    Nicko

    OdpowiedzUsuń

Drukuj