poniedziałek, 2 marca 2015

Pozimowe rozruszanie mięśni





- Ale mnie nogi bolą! - oświadcza Tomek wieczorem po sobotniej "gonitwie". Bieganie z góry na dół - Biforco, stacja, Marradi, stacja, Biforco, a po południu jeszcze raz Marradi z zakupami pod pachą, z gitarą na plecach, dało chłopcom w kość.
- Mięśnie się zastały po zimie, muszę was chyba rozruszać.
- Koniecznie. Zaraz lato!
- To jutro idziemy na wyprawę - zarządzam jak generał.
- Gdzie?
- Hmmm ... może na początek delikatnie, Castellone? 
- Super! A kanapeczki zrobisz?
- Zrobię, zrobię.






W niedzielny ranek kroję więc chleb, warzywa, owijam jak świstak w sreberka, pakuję do plecaka i ruszamy. 
- Ile będziemy szli?
- Ja wchodzę zwykle pół godziny, ale z wami pewnie godzinka się zejdzie, bo kamyk, bo patyk, bo robak ...
Jak dobrze znam swoje dzieci ...



Kiedy oni kolejny raz przystają, tym razem przy żuku, który na plecach niesie innego żuka. Niesie albo kto wie co tam robi, bo nawet chłopcy teorii o niesieniu nie przyjmują z przekonaniem, ja wsłuchuję się w podejrzane szmery lasu. 
- Co to tam łazi? - pytam w myślach samą siebie - na krowy za wcześnie, a jeśli to dzik? Matko! Zabijemy się jak będziemy z tej góry zbiegać. Podchodzę wyżej, starając się narobić jak najwięcej hałasu, żeby intruz poszedł sobie dalej. 



Jestem szczerze ubawiona własnym strachem, kiedy dostrzegam między drzewami kilka kur i koguta, szukających bez przejęcia jedzenia w ściółce. Strach ma wielkie oczy! Wybrała się matka polka z dziećmi na górską wyprawę i nawet kija w ręku nie ma. Dobrze, że akurat o tym dzieci zawsze pamiętają.   




- Patrz mamusiu! Pungitopo! Pamiętasz legendę?
Legendę o pungitopo przyniósł kiedyś Tomek ze szkoły. Na początku myślałam, że mowa o ostrokrzewie. Jednak jak się okazało po polsku roślina nazywa się myszopłoch. Legenda mówi, że stado myszek uciekało przed wilkiem i w desperacji schowało się w gałązkach kłującego krzewu, raniąc się przy tym do krwi. Życie ocaliły, a roślina od tamtej pory rodzi czerwone owoce, na pamiątkę kropli mysiej krwi. 
Dopiero wczoraj odkryliśmy, że niższe partie północnego zbocza wzgórza, na którym wznosi się Castellone, bogato porośnięte są tą rośliną. 



Do kamiennej wieży, mimo moich przewidywań dotarliśmy dość szybko. A wizja zjedzenia na szczycie kanapek, okazała się skutecznym motorem napędowym. Ulokowaliśmy się w wąskim zagłębieniu, by schronić się przed wiejącym coraz silniej wiatrem i zajadaliśmy pane pugliese z prosciutto, sałatą i papryką. 
- Masz jeszcze jedną? 
- Nie, dopiero przecież było śniadanie, a jak zejdziemy zrobię obiad. 
- Następnym razem zrób po trzy dla każdego!




Posileni i ciut wypoczęci pokręciliśmy się jeszcze po wzgórzu, a potem wolniutko ruszyliśmy w dół dyskutując o skarbach, jakie mogą się jeszcze znajdować w tej ziemi, o strategii wojskowej i budowaniu warowni. 



- Czy czasem zastanawiacie się nad tym, jak pięknie mamy dookoła? Rozejrzyjcie się!
- I nie musimy iść do brudnego parku, kiedy chcemy iść na spacer i góry mamy...
- I rzekę...
- I nad morze też nie tak strasznie daleko. 

- Widać stąd nasz domek?
- Nie, nie zobaczycie go, jest tam za drzewami. 
- Zaraz ... zaraz ... tam będzie Pianorosso i "nasza" Giulia - pokazują palcami - Cardeto jest z tej strony, to my mieszkamy o tu, mniej więcej ....

W najpiękniejszym miejscu na ziemi.   

NOGA to po włosku GAMBA (wym. gamba)


6 komentarzy:

  1. Kasiu, masz cudowne dzieci. Czytam, przyglądam się i ciarki mam na całym ciele. Pięknie je wychowujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też chcę kanapkę w sreberku.
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie... przeczytałem "poziome rozruszanie mięśni"... Jakoś na końcu wpisu, tytuł nie bardzo pasował mi do treści :D Więc wróciłem na górę i przeczytałem jeszcze raz ... całość :) I nie mogę napatrzeć się na zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh, jak tam pięknie u Ciebie! Na taki spacer to i ja bym się wybrała :)
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne chwile, rozmowy i widoki.. :) rozmarzyłam się..

    OdpowiedzUsuń
  6. Wasze góry nawet jeszcze w jesiennej szacie a piękne, dróżki wiodące w górę i w dół niezwykłe i tajemnicze.
    Pozdrawiam tęsknie!
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj