poniedziałek, 16 marca 2015

Mongolskie magnolie i "ogon zimy"

Spacerujemy w sobotę via Francini i zachwycamy się jeden przez drugiego.
- Ale pięknie! 
- Zobacz mamusiu MONGOLIA kwitnie!
- Magnolia kochanie, magnolia.
- Ja jak coś powiem!
-  Ale to nie jest magnolia, to dzika czereśnia.

Zazwyczaj to Mikołajkowi się zdarza, ale jak widać nie ma wyłączności na "kwiatki" językowe. 





















A potem w niedzielne popołudnie ...
Zachmurzyło się, zaniosło, niebo zsiniało, słońce przepadło w mglistych czeluściach, a drzewa znów w tej szarości wydają się listopadowe.  Mówią, że to "ogon zimy"... Jak zwał, tak zwał. Jedno jest pewne - nasze wspaniałe weekendowe plany musięliśmy odłożyć na lepszy moment. Nie narzekam, bo gdzieś tam ponoć śniegiem sypneło, a u nas TYLKO pada i jest troszkę chłodno.
Dwa dni musimy wytrzymać i zaraz znów będzie wiosennie, z ciepłem toskańskim, na które czekam z utęsknieniem. 
To co kwitnie w Toskanii "samopas"
Jeszcze w zeszłym tygodniu, jak tylko się wiosna odważniej zaprezentowała, dzieci poprosiły o rowery. A kiedy otworzyliśmy już zaryglowane całą zimę drzwi przyziemia, wyciągnęliśmy też donice i to, co w nich ocalało. I tu wielka niespodzianka! Przeżyły nawet margerytki i odważyły się zakwitnąć, bez słońca i w chłodzie. Kiedy zaczęliśmy wyciągać z ziemi zeszłoroczne drapaki okazało się, że jest w nich życie. A zatem, zamiast wyrywania - przycinanie i przesadzanie. Kolejna niespodzianka to moja natka pietruszki! I ta zimę przetrwała, w ogródku już są świeże kępy zielonych listków. Myślałam, że to roślina jednoroczna, no ale jak widać, człowiek uczy się całe życie. 





Odrodziła się też mięta, którą podarował mi Silvano, poziomki rozrosły się kilkakrotnie, tulipany zaraz zakwitną, a glicine, które rok temu przytargałam do domu i było tylko mało obiecującym drapakiem, dziś pnie się po barierce tarasu. Kosmate pączki zaraz sypną różem i fioletem, więc uwaga, uwaga, nadchodzi czas moich kwiatkowych zachwytów. 

Nawet nasza bożonarodzeniowa choinka znalazła swój dom nad rzeką.



OGON to po włosku CODA (wym. koda)

4 komentarze:

  1. wiosna :) Pozdrawiam Pani Kasiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie u Ciebie :) Zapraszam też do siebie http://sielskachata.blogspot.com/
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieknie kwitnie- czy to magnolia czy czeresnia :) Wiosna jest cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie wszelkie wędrówki przy rzece czy to na szlakach czy gdziekolwiek mają specyficzny wspaniały klimat. Szum rzeki, potoku ma swój urok. Pozdrawiam Asia op.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj