środa, 25 marca 2015

Cichy zabójca


Jak tylko wprowadziliśmy się do obecnego domu, centymetr po centymetrze zaczęłam dopieszczać "najmilszy kawałek ziemi". "Tu będą kwiatki, tu pomidory, a tu zrobię sobie kącik ziołowy, bo przecież w kuchni włoskiej bez ziół ani rusz" - takie sobie snułam plany, które wkrótce wcieliłam w życie. To wszystko już wiecie, bo relacja szczegółowa z tych moich poczynań jest oczywiście na blogu. Przyniosłam z pola tymianek, kupiłam małe roślinki: szałwię, bazylię, oregano, miętę i oczywiście rozmaryn. Wsadziłam je wszystkie w jednym rogu i każdego dnia doglądałam i podglądałam z prawdziwym uwielbieniem. Pańskie oko konia tuczy!
Po niedługim czasie krzaczek rozmarynu został ogołocony z ostatniej igiełki. Pomyślałam, że nasze spożywanie było tak szybkie, że biedaczek nie nadążał odrastać. Kupiłam więc drugą roślinkę i wsadziłam obok. I tak jak za pierwszym razem - gałązka po gałązce, igiełka po igiełce i wkrótce z rozmarynu znów został jedynie drapak. Miałam więc dwa suche kikuty, które codziennie oglądałam badawczym okiem, czy aby nie strzeliły jakimś zielonym pędem. Nic. Martwota. Zero życia w rozmarynie. Dziwne - myślałam - rozmaryn jest przecież taki odporny na wszystko, rośnie wszędzie.

Glicine 

Kolejny sezon, kolejna wiosna, znów ruszyła moja ogródkowa działalność. Kącik ziołowy musiał być kompletny, zatem poszłam do "ogrodniczego" i kupiłam doniczkę z rozmarynem. 
- Tylko nie wsadzaj go obok szałwii - poinstruował mnie znajomy sprzedawca.
- Dlaczego??
- Bo rozmaryn z szałwią bardzo się nie lubią. 
- Ecco! I wszystko jasne! Oto dlaczego, żadna z moich dwóch roślinek nie przetrwała w sąsiedztwie szałwii! Eureka!
Znów się czegoś nauczyłam! Może dla starych ogrodników to żadna nowość, ale ja jestem przecież amatorem. 

To jednak nie koniec pobierania ogrodniczych nauk. 
Kiedy mój żywopłot został wycięty, a Mario przywiózł ze swojego ogrodu krzak glicine, musieliśmy zrobić mu miejsce, czyli spróbować choć częściowo usunąć pozostałe po "siepe" pnie. Kiedy Pan Wytnij Wszystko walczył z kikutami, podszedł zaciekawiony sąsiad, starszy pan, co to jak mróweczka, cały dzień pracuje, z taczką krąży, drwa układa - o nim też już pisałam. Najpierw przyniósł nam odpowiedniejsze narzędzia, a potem uświadomił, że jeśli pniaki wytnie się dość nisko i zasypie dobrze ziemią, nie powinny odbić. Oto kolejna wiedza do zapisania w ogrodniczym kajecie.  
Niedługo będę ekspertem! Ileż pożytecznej wiedzy zdobywa człowiek na prowincji... 



PIEŃ to po włosku TRONCO  (tronko)

9 komentarzy:

  1. O tak, ogrodowe przygody potrafią spędzić człowiekow sen z powiek, też coś o tym wiem :-), za to jaka przyjemość kiedy świeże zioła są na wyciągnięcie ręki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie rozkwita ten Twój ogródek. Już widzę, że tulipany będą przepiękne!!:))
    Pozdrawiam
    Muzien

    OdpowiedzUsuń
  3. O dziekuje dobra kobieto za wiesci ziolowe.Wlasnie posadzialm ziola no i oczywiscie szalwia kolo rozmarynu,musze zrobic z tym porzadek,nawet nie wiedzialam o tym ale coz czlowiek uczy sie cale zycie.Pozdrawiam i milego dnia

    OdpowiedzUsuń
  4. W zeszłym roku nasza szałwia (zresztą pięknie kwitnąca) rosła blisko pomidorków. Nie dały jej pokonać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach wy miastowe to nic nie wiecie :) żartuje oczywiście. Ja jestem ze wsi i tez wszystkiego nie wiem, bo takich ziół nikt u nas nie uprawiał. U mnie natomiast w zeszłym roku ślimaki zjadły mi sałatę zanim ja zdążyłam si za nia zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasia... piękny agro-temat Ci powstał. Jak miło że mamy wreszcie wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto posadzić bazylię koło pomidorów, a czosnek koło truskawek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pierwsze zestawienie jest jak najbardziej OK. Nawet doskonale smakuje :) Ale jakoś nie pasują mi te truskawki i czosnek. Truskawki czuły by się lepiej przy kakaowcu ;)

      Usuń
  8. No właśnie Wietrzyku - wytłumaczysz nam?:)))) Czy w tym szaleństwie jest metoda?:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj