czwartek, 12 lutego 2015

Układanie w głowie i kilka słów organizacyjnie



Dzień dobry i dziękuję. Buon giorno e grazie.
Za wszystkie słowa w komentarzach i w mailach, te na żywo i na "skajpach". Mam wrażenie, że bardziej wierzą we mnie "obcy" ludzie, niż ja sama. To mi dało nowy zastrzyk energii, znów mi się w głowie zakotłowało od nowych pomysłów, znów zapukałam do nowych drzwi. Gdyby mi jeszcze w realizacji nie przeszkadzała chorobliwa nieśmiałość, byłoby już całkiem dobrze. 
Tak czy inaczej zebrałam się wczoraj w sobie, żeby ponadrabiać blogowe zaległości. Po pierwsze - kalendarium imprez, bo coraz częściej pytacie mnie co i kiedy będzie się działo. Pofatygowałam się osobiście do biura, ale niestety gmina nie wydrukowała jeszcze dokładnej listy fest i sagr na ten rok, powinna się ona ukazać pod koniec marca. Ja mogę Wam mniej więcej napisać, w których miesiącach co się dzieje, ale jeszcze bez podawania szczegółów. 
Maj - to festa chleba, święto sportu i w ostatni weekend słynny bieg 100 km del Passatore. Lipiec i początek sierpnia to turniej złotego rusztu. Sierpień - noc czarownic. Październik - kasztanowe niedziele. Ponadto cała masa pomniejszych imprez: święto dzika, polenty, malin, wina, golonki, muzyka w gaju kasztanowym, święto wiosny, itd. 
Kolejna rzecz, o którą pytacie to miejsca - gdzie się zatrzymać. W zakładce blogowej utknęłam na dwóch propozycjach, ale obiecuję, że w najbliższym czasie nadrobię braki. Znajdzie się też w końcu lista polecanych przeze mnie restaruracji, a za jakiś czas pojawi się jeszcze jedna zakładka - ukryte ścieżki. 
Trochę więcej czasu będzie wymagało reaktywowanie sklepiku. Chciałabym, by pojawił się w nowej "profesjonalnej" formie. Poza spiżarnią rozwinie się też szafa, ale na to potrzeba mi dłuższej chwili. Proszę o cierpliwość.
Jest jeszcze kilka całkiem nowych pomysłów, ale o tym na razie cicho sza. 
Zostawiam Was dziś z porcją suchych informacji, bez widoków i poezji, ale dzień przede mną intensywny i muszę natychmiast zabierać się do działania. Tłusty czwartek, karnawał, a zatem koniecznie muszę popełnić słodki grzech w kuchni, bo inaczej dzieci mi nie darują. Mam nadzieję, że wkrótce zaproszę Was do kuchni na coś dobrego. Po południu pędzę do szkoły, żeby odebrać półroczne świadectwa - uprasza się o trzymanie kciuków. Jutro na pewno będzie więcej o szkole, o sukcesach, porażkach, o pisaniu przez Tomka poezji na konkurs i ukochaniu włoskiej muzyki przez Mikołaja, o tym, że śnieg się topi, że idzie wiosna i, że Olaf już się wyprowadził.

I jeszcze na koniec słowa z książki, którą dostałam od mojej Czytelniczki, idealne na dziś.

Boimy się poważnych zmian, ale zazwyczaj mamy dość odwagi, żeby zrobić następny, właściwy krok. Jeden niewielki krok, a potem kolejny. To wystarczy, żeby wychować dziecko, zdobyć dyplom, napisać książkę, spełnić swoje najśmielsze marzenia. 

Dobrego dnia! Nie przesadźcie z pączkami!

PĄCZKI to po włosku BOMBOLONI (wym. bomboloni)

9 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę że czytasz :):) i pamiętaj Kasieńko: 'nie myśl o tym, jak długą drogę masz przed sobą. Nie mierz odległości między startem a metą. Takie rachuby powstrzymają Cię przed zrobieniem następnego małego kroczku' :)

    Twoja (ostatnio mniej) pilna uczennica ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kibicuję ci po cichu, bo też jestem chorobliwie nieśmiała ;) Będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  3. "Każdego ranka, po przebudzeniu, otrzymujemy kredyt w wysokości osiemdziesięciu sześciu tysięcy czterystu sekund życia na dany dzień. Kiedy wieczorem kładziemy się spać, niewykorzystana reszta sekund nie przejdzie na następny dzień; to, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia, jest na zawsze stracone, pochłonięte przez wczoraj. Każdego następnego ranka rozpoczyna się ta sama magia, znowu otrzymujemy taką liczbę sekund życia i wszyscy zaczynamy grać w tę nieodwracalną grę: bank może zamknąć nam konto w najbardziej nieoczekiwanym momencie, bez żadnego ostrzeżenia – w każdej chwili może zatrzymać nasze życie..."
    Wiec nie patrz na to co nieudane i walcz o to co jeszcze przed Tobą Kasiu - trzymam kciuki i kibicuję z całego serca
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  4. Też kiedyś byłam bardzo nieśmiała i nie wiem co spowodowało, że przestałam, chyba uwierzyłam w siebie, w swoje marzenia, zaczęłam żyć nie przejmując się tym co inni myślą..i się udało;) także Kasiu głowa do góry, krok po kroku spełniaj swoje marzenia i patrz przed siebie:) jesteś w tej fantastycznej sytuacji, że otaczają Cie mili, uśmiechnięci ludzi, a to daje siłę;) Trzymam kciuki, uwielbiam Twój blog, co prawda 'znalazłam Cię' tydzień temu, ale przeczytałam wszystko;) i bardzo Ci kibicuje;)
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś słodkiego dopiero popełnię- tradycyjnie moje popisowe faworki :). A do tej pory objadłam sie kupnymi pączkami

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednak Forrest Gump miał rację "życie jest jak pudełko czekoladek".
    Czasem są takie chwile jak pralinki przepyszne, rozpływające się w ustach, które powodują że unosimy się nad ziemią;
    czasem pralinki z papryczką chili, pikantne, zmysłowe, pobudzające;
    czasem tylko zwykły wyrób czekoladopodobny, a innym razem trafi się twardy orzeszek, który trzeba tylko odpowiednio nadgryźć, żeby nie był już taki straszny.

    Kasiu pozdrawiam Cię i życzę jak najmniej takich orzeszków-kłopotów w życiu.
    Basia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieśmiałość jest urocza i może być atutem (wbrew ogólnej opinii). Niestety są hieny, które wykorzystają to i wszystko zepsują. Ale z nimi nie należy walczyć tylko brzydko mówiąc - olać ich. Trzymam kciuki za decyzje... te małe i te duże. Tak jak wcześniej pisała Asia... otoczenie, które Cię otacza pozwala (powinno) patrzeć optymistycznie. Ty pasujesz do Marradi... to Twoje miejsce. Miejsce, w którym wszystko może się zdarzyć a marzenia powinny się spełniać. Nie ma innej opcji. Trzymam za to kciuki.
    Co do Bomboloni - piękna nazwa. Choć skojarzenie mam z dużym brzuchem po spożyciu dużej ilości wspomnianych pączków :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odkryłam Twojego bloga jakiś czas temu i nadrabiam zaległości dawnych wpisów, czytam i upajam się Toskanią, napisz mi proszę gdzie zrobione jest to zdjęcie przy wodospadzie, piękne miejsce, Lenka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z mniejszych wodospadów przy Acquacheta, poszukaj u mnie na blogu, znajdziesz trochę więcej na ten temat. I oczywiście witam Cię ciepło w kamiennym domu!

      Usuń

Drukuj