poniedziałek, 9 lutego 2015

Śnieg w Toskanii, odmiana od nudnych słoneczników




Naprawdę chciałabym powiedzieć, że śnieg stopniał i zaczynam serię o kwiatach. Niestety, napadało go tyle, że od jednego błysku słońca wszystko na raz nie popłynie. Nawet takich dni jak wczoraj potrzeba byłoby kilku i może ciut wyższej temperatury, byśmy zaczęli witać się z wiosną. Tak czy inaczej wiele osób białym diabelstwem nacieszyć się nie może. W niedzielę ruch przed domem był jak na Marszałkowskiej - terenówki z przyczepami, na których zamiast - jak to zwykle tu bywa motorów terenowych - tym razem dumnie prężyły się skutery śnieżne. Rzeczywiście miejsc do takich szaleństw w okolicy nie brakuje. 
Nie mogłam sobie darować, że nie przyjechały z Warszawy sanki chłopców, zupełnie o nich zapomniałam, ale jak powiedział Tomek - mamusiu! nie przejmuj się! Po co komu sanki!?



Ze strojem też był nie lada problem, bo tutaj chłopcy typowych ubrań na śnieg nie mają, do tej pory nie były potrzebne. Wyciągnęłam więc moje stare narciarskie spodnie - dla Mikołaja okazały się całkiem dobre, stare Mikołaja nadały się jeszcze dla Tomka i hej szaleństwa czas zacząć. W dół na pupie, turlaniem, ślizganiem, jakby się urodzili na Mauritiusie, a nie w kraju Północy. 

A ja nie mogę przestać myśleć o lecie, bo tak jak sami piszecie - przyjdzie wiosna i myśli złe się może rozwieją. I jakoś łatwiej wtedy uwierzyć, że wszystko zacznie iść tak. jak powinno.
Oczywiście przyznam uczciwie, że piękne Mugello jest w śniegu. A kiedy na horyzoncie skrząca biel z jaskrawym lazurem się styka, to aż łzy lecą i bez okularów nie sposób wytrzymać. Słońce już wysoko, dni zdecydowanie się wydłużyły. Jeszcze tylko karnawał na zamknięcie zimy, a potem śnieg nie śnieg, wyciągam z szafy białe sukienki i udaję, że jest wiosna, nawet jeśli jeszcze jej nie będzie. 
Plan nadprogramowy na ten tydzień: zrobić przebrania na bal dla chłopców, usmażyć mini pączki, odzyskać optymizm.


Jeszcze o głosowaniu:
Nie komentuję, bo słów brak. W każdym razie 20 miejsce bez kupowania smsów to dla mnie wielki sukces i Wasza zasługa. Bardzo dziękuję! Kolejny raz muszę przyznać, że moja naiwność, wiara w uczciwość nie mają granic. Może się kiedyś nauczę.

SCIVOLARE - to znaczy ŚLIZGAĆ SIĘ (sziwolare) 

5 komentarzy:

  1. Gratuluje Kasiu 20 miejsce nie jest zle.Niestety wielu ludzi nie zna slowa uczciwosc,ale nie mozna takimi osobami sie przejmowac ,bo nie ma kim,najwazniejsze ,ze nasz ukochany blog ,uczciwie jest na 20 miejscu i z tego nalezy sie cieszyc.Pozdrawiam i milego tygodnia Alicja

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj kasiu !
    Tak czytam sobie i nie mogę oprzeć się wrażeniu,że jesteś czesto SMUTNA-i chyba to nie chodzi tylko o śnieg,brak słońca i że jeszcze tyle dni do wiosny.Wiesz ,jak patrzę na Ciebie to nawet w Twojej uśmiechniętej twarzy widze jakiś smutek który Cie trapi.....Piszesz co prawda ,że problemy Ci doskwierają,ale ja myślę ,czy to aby nie po trosze z tęskonoty jednak za Polską ,za ukochaną mamą która jest tak daleko...no sama już nie wiem.Ta opinia nasuwa mi się już od jakiegoś dłuższego czasu,jakbym przeczuwała ,że jest coś co Cię męczy bardzo ,a nie chcesz o tym tak publicznie jednak pisać ! Oczywiście każdy z nas ma taką szkatułkę z utajonym bólem ktorego nie chce z nikim dzielić i Ty też masz do tego takie prawo.
    Nie wiem Kasiu co robisz na codzień,cz pracujesz zawodowo,czy jesteś w domu,dzieci,bieżące sprawy....każda z nas ma tego wiele na głowie każdego dnia .
    Jesteś w tej pięknej Toskanii tak jak sobie wymarzyłaś,a pomimo to, czegoś Ci chyba brak?... Może jak wyrzucisz to z siebie bedzie Ci lżej ? Nie wiem ? Sama zadecyduj ! ja trzymam za Ciebie kciuki by ten dom z kamienia był już BLISKO CIEBIE !!!

    Lucyna z Wodzisławia sl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój smutek momentami wynika z wielu powodow, trudności, nie o wszystkim się opowiada przed szeroką publiką,ale wiem jedno - na pewno nie wynika on z tęsknoty za Polską. Wiesz gdyby nie rodzina to w ogóle nie chciałabym tam jeździć. Nie mam potrzeby i ilekroć jestem liczę dni do wyjazdu. Robię to dla moich najbliższych, dla dzieci. Wiem to okropne, ale wolę jak najbliźsi mogą mnie odwiedzić tu. Nie lubię jeździć do Polski tak po prostu. Problemy? A któż ich nie ma. Jeśli ktoś śledzi bloga od początku, mniej więcej może wywnioskować, ile w moim życiu przez ostatnie lata się wydarzyło. Nie jest łatwo w tym wieku zaczynać od zera. Nie jest łatwo, kiedy zatrzaskują się kolejne drzi, kiedy sprawy nie idą tak jak sobie obmyślimy. Ale zapewniam, to właśnie bycie tu w tym całym życiowym chaosie jest dla mnei największą pociechą. No i dzieci oczywiście. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
    2. Kasiu masz racje-zaczynac gdziekolwiek wszystko od zera to nie łatwizna,ale Ty dajesz radę,podziwiam Cie za to.Jesteś wspaniałą mamą,masz mądre dzieci i takie słodkie.Gdziekolwiek by człowiek się nie znalazł ,zawsze będą jakieś problemy,jakieś większe lub mniejsze sprawy do załatwienia i będą wokół nas LUDZIE- Ci z pozytywną energią chcący nam pomóc i Ci sama wiesz - już mniej dodający nam skrzydeł .....
      To dobrze ,że nie tęsknisz za krajem,Ty masz teraz tu w Toskanii swoje miejsce na ziemi - i tak ma być !!!!
      Muszę przeczytać Twoje wczesniejsze wpisy na blogu ,żeby lepiej zrozumieć jak sama piszesz ile w Twoim życiu sie wydarzyło ! Ja odwiedzam Cię od paru miesięcy i pewno nie wszystko rozumiem !!!
      Tymczasem powiem Ci tak :
      Każde MARZENIE dane nam jest wraz z mocą do jego spełnienia
      Jeśli o czymś marzysz i bardzo tego pragniesz nawet niebiosa starają się Ci w tym dopomóc !!!!

      I w Twoim przypadku TAK BĘDZIE-bo jesteś uparta,dążysz do celu mijając po drodze wszystkie przeciwności losu,jesteś mądra,wrażliwa i WSZYSTKO JESZCZE PRZED TOBĄ-PRZED WAMI DROGA RODZINKO !!!

      P.S-wiem ,że któregś dnia przeczytam na Twoim blogu - JESTEM JUŻ W SWOIM WYMARZONYM DOMU !!!

      lucyna z Wodzislawia sl.

      Usuń
  3. Te łzy to pewnie w związku z brakiem pięknej zieleni, kwiatów i wiosny. Ale ze śniegu zawsze można ulepić meksykańskiego kaktusa lub pokusić się o toskańskiego słonecznika. Zawsze to przypomni odrobinę wiosny... :)
    Co do głosowania... gratuluję prawdziwego wyniku!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj