niedziela, 7 grudnia 2014

Mikołaj i Befana do jednego zaglądali domu


Tradycji stało się zadość - w nocy z 5 na 6 grudnia wpadł niezauważony Mikołaj i zostawił chłopcom po małym drobiazgu. Radość jak zawsze nieopisana, szelest papierów już bladym świtem dochodził z góry. Pewnie byliśmy jedynym domem w Marradi jaki odwiedził pan w czerwonym ubraniu, bo tu tradycji mikołajek nie ma. Jest za to Befana 6 stycznia, o czym już pisałam. Chłopcy więc nieskromnie chłoną nową kulturę, pozostając jednocześnie wierni swojej ojczystej. Kto by rezygnował dobrowolnie z takich dobrodziejstw. 

- Mamusiu a ty wiesz jak wygląda Befana? - pyta Tomek przy obiedzie.
- Stara, chuda, w łachmanach.
- I nos ma taki garbaty.
- Wiedźma jednym słowem. Słuchaj, a ty wiesz co mówi legenda, kim była Befana? 
- Oczywiście. Kiedy narodziło się Dzieciątko, trzej królowie, przekazali radosną nowinę starej kobiecie, a ta postanowila tak jak oni udać się z podarkiem. Niestety zgubiła się bidula i od tej pory krąży po świecie, a 6 stycznia w każdym domu, gdzie mieszka dziecko zostawia upominek, na wypadek, gdyby tam właśnie był Jezusek.
Nagłe wtrąca się Mikołaj.
- To jakaś bzdura! 
Popatrzyliśmy wszyscy na niego pytająco.
- No przecież ja w zeszłym roku dostałem "avendżersów". Wątpię, by Befana taki prezent chciała zostawić Jezuskowi. 


Trudno się nie zgodzić. Dziecięca - dorosła logika.

Mikołaj oczywiście świętował wczoraj swoje imieniny i z tej okazji mógł wreszcie zagrać na swojej pierwszej własnej gitarze.  

Wybaczcie ale wciąż jestem bez internetu, z wielką nadzieją na jego naprawę. 

RIPARARE to znaczy NAPRAWIAĆ (wym. riparare) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj