poniedziałek, 29 grudnia 2014

Białe szaleństwo


W zeszłym roku śnieg w Marradi widzieliśmy tylko dwa razy. W pierwszych dniach grudnia, kiedy to napadało i w ciągu jednego dnia popłynęło oraz na koniec kwietnia tuż przed Wielkanocą, kiedy wdarła się fala zimnego powietrza i szczyty gór pobieliła. I to wszystko, tyle było śniegu w czasie naszego pierwszego roku marradyjskiego. Dla mnie tak mogłoby zostać, bo ja z zimą i tym wszystkim co ona ze sobą niesie nigdy do porozumienia nie dojdziemy. 
- Mamusiu - woła Tomek, oglądając jakiś program przyrodniczy - my jesteśmy jak te niedźwiedzie! 
- Kto?
- No ta rodzinka niedźwiedzi! Zobacz - mama niedźwiedź idzie spać do nory na całą zimę, a jej dwa małe niedźwiadki po cichutku wyszły na zewnątrz i baraszkują na śniegu.
- Ha! Zupełnie jak my. 




Patrząc wczoraj za okno też miałam ochotę zapaść w sen niedźwiedzi i obudzić się na pierwszy trel skowronka. Chłopcy natomiast zaraz po śniadaniu ubrani na cebulę, Mikołaj w moich butach, Tomek w moich rękawicach, bo nie byliśmy przygotowani na taką aurę, wypadli przed dom i dalej kule toczyć, bałwany lepić, schody odśnieżać. Tylko na obiad wrócili do domu i lekkie osuszenie się, by potem znów pognać do parku i wrócić po kilku godzinach w takim stanie, że lepiej nie mówić. W każdym razie natychmiast w wannie wylądowali, herbata z cytryną zabulgotała w imbryczku, a chłopcy zalegli pod kocem odziani w ciepłe skarpety i grube swetry. 



Dziś śniegu już mniej, zapowiadają słońce i prawdziwie zimowe temperatury, kolejny śnieżny armagedon przewidziany jest w Sylwestra. Z całą moją niechęcią do białego puchu, muszę przyznać że świat tak zestrojony wygląda bajkowo. Wzgórza w białym uśpieniu aż się proszą o zdjęcia, muszę zabrać dziś chłopców na dłuższy spacer. Taka sceneria do zdjęć może się już w tym roku nie powtórzyć.

Dobrego tygodnia!

NEVICA to znaczy PADA ŚNIEG  (wym. newika) 

6 komentarzy:

  1. Tak jak u nas albo i nawet więcej śniegu!!! U nas nie da się nic lepić bo za mało białego ale zbieram się z najmłodszą i wiozę do Czech na snowboard. Pozdrawiam mocno.
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hi, hi, hi, jak mam tak samo. Chętnie bym przespała zimowe miesiące, a moje dziewczyny wręcz przeciwnie. Ostatnio Maja chciała iść na sanki, a śniegu ledwo, ledwo ;-) Ale tak jak Twoi chłopcy pobiegły na dwór a po powrocie zastosowałam dokładnie to samo co Ty :-) A na śnieg, który delikatnie pada, ale z tymi dużymi śnieżkami, tak wolniutko, spokojnie lubię patrzeć przez okno. Tak samo jak na pola nim pokryte, lasy czy ukochane góry. Jednak nic nie przebije wiosny kiedy wszystko kwitnie, pojawia się soczysta zieleń, słońce grzeje coraz mocniej a świat zamienia się w piękny obraz namalowany mnóstwem kolorów, ich odcieni. To lubię najbardziej :-)
    Oczywiście dla dzieci niech ten śnieg spadnie, niech idą na sanki, niech lepią bałwana czy inne zwierzaczki jak my kiedyś kangura gdy byliśmy młodzi i piękni ;-)
    A ja będę patrzeć na to przez okno ;-) Chociaż... czasami wychodzę, bo mnie wyciągają i mimo iż nie lubię biorę udział w ich małej wojnie na śnieżki ;-) Czego się nie robi dla dzieci ;-)
    Ściskam Was ciepło :-)

    Asiu op. Dobrej zabawy! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi też dzisiaj wrócili z sanek jak białe bałwanki. Niech się cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Czechach "kurzy"(jak to mówi nasz Gaździna) niemiłosiernie, aż strach było na drodze w jednym momencie. Pojeździłyśmy, Młoda już piruety na desce robi, zatem jest wielkie zadowolenie i z własnej deski i butów własnych. Matka na nartkach pojeździła zręcznie obserwując dziecko własne i ciesząc się jej uciechą.
    Pozdrawiam Kasiu i Asiu Lavanno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nieźle się bawiłyście. Super :-) A ja nie potrafię jeździć na nartach, chociaż chętnie bym spróbowała. Zdecydowanie góry wolę latem, zimą byłam tylko raz z przyjaciółmi na Sylwestra ;-)

      Usuń
  5. u mnie wczoraj spadł...sporo...i mrozek....brrrr.....

    OdpowiedzUsuń

Drukuj