środa, 17 grudnia 2014

Bajka przy kominku i gorąca czekolada


Kolejna porcja przedświątecznych impresji. Tym razem w duchu magii, wśród aromatu gorącej czekolady i trzaskającego w kominku ognia.

Akt trzeci. Bajka i czekolada. 

Z okazji mercatini di natale signora Anna Maria z Palazzo Torriani, którą już Wam przedstawiałam przy innej okazji, zorganizowała podwieczorek z bajką i gorącą czekoladą. Plakaty wiszące w różnych miejscach miasteczka aż do mnie krzyczały - musisz tam być! Musisz!!
C'era una volta ... Pewnego razu ... Tak zaczyna się większość bajek i taki napis widniał na zaproszeniu. 




Stawiliśmy się punktualnie na trzecią. Zaproszono nas do sali kominkowej, gdzie już czekali pierwsi goście. W żółtym świetle wesoło trzaskającego ognia siedziała starsza pani z przygotowaną książką. Kiedy salonik się wypełnił, kobieta serdecznie nas przywitała i zapowiedziała, że przeczyta nam bajkę z bardzo starej książki, bajkę, którą dawno temu czytał jej tata, a wcześniej jemu jego tata, bajka sprzed ponad stu lat. Już po takim wstępie dostałam wypieków z wrażenia. Kto mnie lepiej zna, ten może sobie wyobrazić. 



Bajka była długa, przez niemal dwie godziny starsza pani czytała nam fascynującą opowieść głosem ciepłym i aksamitnym. Od czasu do czasu przerywała i zwracała się do dzieci i dorosłych, zapraszała do rozmowy, pytała czy młodsi rozumieją i czy domyślają się co będzie dalej. Patrzyłam na nią jak urzeczona, bo nie tylko to, co czytała było bajką, ale cała ta scena, ten moment wydawały mi się magiczne. Siedziałam pośród dzieci i sama poczułam się jak dziecko, jak tamta dziewczynka z warkoczykami. Tak mogłabym wyobrazić sobie moją babcię. Babcię, której nigdy nie miałam. Z siwymi włosami, z szalem na ramionach, ze sznurem pereł na szyi, z okularami zsuniętymi na czubek nosa. Przez prawie czterdzieści lat, które mam za plecami nikt mi nie przeczytał bajki tak, jak w minione niedzielne popołudnie tamta starsza pani.





Po bajce signora Anna Maria i jej córka zaprosiły wszystkich na słodki podwieczorek. Stół został zastawiony najróżniejszymi przysmakami, przygotowanymi według starych rodzinnych przepisów. Do tego jeszcze ku wielkiej radości małych i dużych prawdziwa gorąca czekolada.  





Kiedy już wszyscy się najedli, ruszyliśmy za właścicielką pałacu, by zwiedzić kilkusetletni budynek. Wśród ochów i achów, wśród zadziwień i zachwytów przechodziliśmy przez kolejne salony, zdające się być komnatami bajkowymi i słuchaliśmy zajmujących historii z dziejów rodziny Torriani. Tym razem były to historie prawdziwe, ale tak niezwykłe jakby i one wyszły spod pióra bajkopisarza ... 



Wracamy do domu na kolację, z placu znikają powoli świąteczne stragany. Jeszcze w powietrzu unosi się zapach grzanego wina, jeszcze słychać przyciszone śmiechy i rozmowy... 


CIOCCOLATA CALDA - to znaczy GORĄCA CZEKOLADA (wym. ciokkolata kalda)

7 komentarzy:

  1. To musial byc cudowny wieczor.Pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki miły gest. Jeszcze są ludzie, ktory szanuj tradycję. Zdjęcia prawie całkowicie oddają tamtejszą atmosferę. Dziękuję i pozdrawiam, M

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, co za magia. Też chcę mieszkać w takim miejscu wśród Takich Ludzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Kasiu to musial byc cudowny bajkowy wieczor. Zycze Tobie i Twoim bliskim Zdrowych i Wesolych Swiat Bozego Narodzenia a w nadchodzacym Nowym 2015 Roku samych szczesliwych dni i spelnienia marzen.Pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I wzajemnie ... ja również życzę Ci cudownych Świąt a w Nowym Roku samych pomyślności!

      Usuń
  5. Kto z nas nie jest dzieckiem uwielbiającym bajki i czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń

  6. Kasiu, przeczytałam Twój wpis w wypiekami na twarzy.Wyobraziłam sobie ten magiczny i zaczarowany czas, który był Wam dany, ale też mi uzmysłowiłaś, że nie pamiętam żeby ktokolwiek czytał mi bajki.
    Pamietam, że bardzo szybko nauczyłam się czytać i czytałam sobie sama.
    Pozdrawiam i życzę Ci samych magicznych doznań Ela

    OdpowiedzUsuń

Drukuj