wtorek, 9 grudnia 2014

Artysta do ostatniej chwili ...



Dawno temu na początku mojej toskańskiej przygody, myślałam, że włoska muzyka to przede wszystkim Italiano vero i Felicita'. To właśnie przy rytmach tych szlagierów upłynęły mi pierwsze wakacje. Potem poznałam Mario, który oburzył się i zaśmiał z dezaprobatą, jak tylko pochwaliłam się moją płytoteką. Wtedy to właśnie mój przyjaciel zaczął mnie zaznajamiać z prawdziwą włoską muzyką. Rzecz jasna była to edukacja dość subiektywna, oparta o własne gusta. Zaczęłam poznawać wykonawców, o istnieniu których dotychczas nie miałam pojęcia. Po pewnym czasie płytoteka wypełniła się nowymi tytułami. Wśród moich ulubieńców znaleźli się Lucio Battisti, Claudio Baglioni, Riccardo Cocciante, Patty Pravo, Mia Martini, Moda', Vasco Rossi i Mango. 

Mango wymieniłam na końcu, ale tak naprawdę, odkąd poznałam jego twórczość, był zawsze w ścisłej czołówce moich ulubionych wykonawców, kto wie czy nawet nie pierwszy. Charyzmatyczny głos, niebanalna muzyka i słowa, które były prawdziwą poezją. 

Zakochałam się w jego muzyce za sprawą tego utworu. "Se mi sfiori", choć śpiewana przez wielu artystów, właśnie w wykonaniu Mango była najbardziej poruszająca. Już zawsze będzie to dla mnie muzyka październikowego Marradi. Od tamtej piosenki wszystko się zaczęło. Muzyka Mango towarzyszyła mi każdego dnia. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że znam wszystkie jego utwory. Wśród moich ulubionych są: Eccoti folle d'amoreTutto l'amore che conta davvero, Dove ti perdo i wiele, wiele innych. 

Mango urodził się w Basilicacie. Dwa dni temu to właśnie w swoim regionie dawał koncert. Trzydzieści lat temu miał premierę jeden z jego najsłynniejszych utworów - "Oro". W czasie wykonywania tego też utworu, nagle poczuł się źle. Zdążył jeszcze przeprosić publiczność za przerwany koncert, ostatni koncert w jego życiu ... Zmarł kilka chwil potem. Artysta prawdziwy, scena i muzyka były jego życiem, artysta do ostatniej chwili ... Nie umiem jeszcze się z tym pogodzić, z niecierpliwością czekałam na każdy album. Szkoda, że już nigdy nie podzieli się swoim głosem, muzyką, poezją ... Ciao Mango ....

Aż się prosi ... Non moriremo mai ...

INTERROMPERE to znaczy PRZERWAĆ (wym. interrompere)  

3 komentarze:

  1. Słucham właśnie Non moriremo mai i ...piękne! Nigdy nie miałabym okazji poznać tego utworu, autora dziękuję!
    Pozdrawiam. Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze Fabrizio de Andre i Giorgia

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam Biagia Antonacci - mój ulubiony. Warto też posuchać Paolo Conte. Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń

Drukuj