niedziela, 9 listopada 2014

Najpiękniejszy język świata



Z jednej skrajności w drugą! Mimo wcześniejszych optymistycznych prognoz, w sobotę nie przestało padać nawet na minutę. Za oknem zaprezentowały się chyba wszystkie odmiany deszczu, od zwykłego zacinającego prosto, po mżawkę wirującą w powietrzu. Utknęliśmy w domu na dobre. Nie pozostało nam nic innego jak wykorzystać taki dzień na przyziemności. Dzieci zaległy nad lekcjami i tu ... teraz kilka słów o języku. 
To, że chłopcy wchłonęli włoski z zadziwiąjącą łatwością, było widać już na początku zeszłego roku. Teraz kiedy ich słycham nadziwić się nie mogę, jak bogate mają słownictwo i jak doskonały akcent! Mikołaj jest bezlitosny w poprawianiu innych. Kiedy przynosi do domu "werifikę" z historii do podpisu, z piekną, rumianą 9 (polska piątka), zaczynam na głos czytać pytania i jego odpowiedzi, a ten italianista bezczelnie koryguje mój akcent! Mały mądrala! Swoją drogą podziwiam obydwu, bo to czego dokonali przez ten rok, wydaje mi się niemożliwością. Mikołaj w sobotni ranek siedział sam i kilka stron zapisał "rozbiorami" zdania, analizował słowo po słowie bez najmniejszej trudności. Kiedy skończył, popatrzył dumny, zamknął zeszyt i powiedział - a teraz idę studiować scienze (studiare = uczyć się). Ten miks językowy, który ostatnio mi serwują jest zabawny -"Mamusiu czy możesz zrobić firmę na mojej weryfice?" (mamusiu czy możesz podpisać moją klasówkę).
Cieszę się, bo widzę że mają prawdziwą radość z mówienia płynnie po włosku, o czym świadczy chociażby fakt, że kiedy mają do nauczenia się na pamięć "poesię", czyli wiersz, co chwilę do mnie podchodzą i deklamują, a że nikt nie bedzie nigdy bardziej bezkrytyczną i zakochaną publiką niż własna matka, więc radość z tych deklamacji jest dwustronna. 

TOMEK RECYTUJE
MIKOŁAJ RECYTUJE

Tomek coraz częściej zaskakuje mnie słowami mniej popularnymi i muszę przyznać uczciwie, że nie raz słownik rusza mi z odsieczą. Taka kolej rzeczy...:) 
Kiedy w piątek wychodzą do szkoły po przerwie obiadowej, rzucają nonszalancko jednym okiem na rozłożone podręczniki i ćwiczenia, jestem w trakcie przygotowywania skypowych lekcji
- Articolo indeterminativo - czyta powoli Mikołaj. - Ty tego uczysz?
- Tego też.
- Przecież to łatwizna!
- Ej mądralo! Odrobina pokory!
- Mamusiu, a uczysz locuzione avverbiale? - docieka Tomek.
- Nie kochanie, nie ma potrzeby bym zapełniała moim uczniom głowy pojęciami gramatycznymi, które wcale w mówieniu im nie pomogą, a oni mają przede wszystkim zacząć mówić.
- Acha...
To tyle na dziś o językowych zachwytach. Język włoski jest najpiękniejszym językiem na świecie, wybaczcie zatem moje bezkrytyczne uwielbienie, które znajduje odbicie niemal we wszystkim. 

A dziś - niebo znów stało się błękitne, mgły opadły, zapowiada się zatem piękny jesienny dzień. Mamy ambitne plany na poobiednie zwiedzanie. Mam nadzieję, że jutro pochwalę się Wam zdjęciami i opowiem o nowym odkryciu, o sztuce i historii, która tutaj mieszka już za płotem. 


IMPARARE - to znaczy NAUCZYĆ  SIĘ (wym. imparare)

2 komentarze:

  1. Zdecydowanie włoski to najpiękniejszy język świata! Marzę o tym, aby się go nauczyć juz od dobrych kilku lat. Póki co jestem samoukiem, bo niestety w mojej miejscowości nie ma żadnego nauczyciela. Zazdroszczę Pani chłopcom! Sama mam 5 - miesięcznego synka i wspólnie słuchamy włoskiej muzyki. Kto wie, może z mlekiem mamy wchłonie moją miłość do Italii?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ot mądrale - dobrze, że się ze mnie jeszcze nie nabijają - kiedy dukam na lekcjach :)
    Pozdrawiam Nicko :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj