sobota, 11 października 2014

Sztuka dla ludzi i co robić w wolnym czasie

Wyszedł wczoraj Mikołaj ze swojej pierwszej lekcji gry na gitarze ... to znaczy... nie, nie, nie wyszedł. Powinnam napisać - wyfrunął wczoraj Mikołaj z sali po pierwszym spotkaniu z gitarą i do wieczora o niczym innym nie mówił. Przeliczał kiedy następny piątek, pokazywał co chwilę jak rączkę musi ćwiczyć i zastrzegał sobie, że po gitarze klasycznej chce się nauczyć na basowej. Zobaczymy co z tego będzie i na ile wystarczy mu entuzjazmu. Jeśli fascynacja wciąż będzie taka jak wczoraj, to być może się okaże, że jestem mamą nowego Santany. 
Żarty na bok - cieszę się przede wszystkim, że znalazł coś poza piłką nożną, co go zajmuje i niewątpliwie będzie rozwijać w innym kieurnku, bo sztuka jak wiadomo, ma działanie niezwykłe. I tak sobie pomyślałam wczoraj, kiedy zobaczyłam kolejne dziecko czekające przed salą z futerałem na plecach na swoją kolej, że niby takie małe miasteczko Marradi, a daje ludziom tyle możliwości. Już kilka razy zachwycałam się tym, że na każdym kroku widać, jak marradyjczycy sztukę kochają. Poza sztuką kochają też sport, a przede wszystkim wychodzą z założenia, że trzeba mieć pasję, wypełnić czymś wolny czas. Niezwykłe jest dla mnie to, ile tu jest możliwości i co zaskakujące koszt większości z tych "zajęć dodatkowych" jest mniejszy niż w Polsce. 
Co mają marradyjczycy jeśli chodzi o sztukę, sport i inne zorganizowane formy spędzania wolnego czasu? Nauka gry na wszelkich instrumentach: pianino, gitara klasyczna, basowa, elektryczna, perkusja, flet, trąbka, nauka śpiewu, rysunku, siatkówka, piłka nożna, joga, pilates, taniec, tenis, zumba, sztuki walki i sama nie wiem co jeszcze, bo chyba wiele pominęłam. "Ludoteca" ma dla dzieci zajęcia plastyczne przez cały rok, a starsze panie realizują się w swoim "Tempo libero". Tak naprawdę do szczęścia brakuje tylko krytego basenu i lodowiska zimą - po takie atrakcje trzeba jechać prawie 40 km do Faenzy. Ale nie wymagajmy zbyt wiele, już teraz jest aż nadto. 


Poza stałymi zajęciami, co chwila pojawiają się ogłoszenia o różnych kursach. Ostatnio widziałam: nauka szycia i kurs fotografii w "camera obscura". Nie sposób tu się nudzić. I tak jak pisałam wczoraj, że kocham miasteczko za sztukę wszechobecną - bo co rusz organizowane są wystawy, koncerty, co jakiś czas sztuki teatralne, zapraszani są pisarze, są spotkania czytelnicze i nie wspominam nawet o okresie letnim, kiedy dzieje się tyle, że czasem nie wiadomo co wybrać - czy święto wina czy koncert muzyki w kasztanowym gaju. 

Kiedy Tomek wyszedł wczoraj ze szkoły już z daleka dumny  pomachał mi małym zeszycikiem. Jak mi chwilę potem wytłumaczył - ten zeszyt to poezje pisane przez jego dwóch kolegów z klasy, a Tomek został zaproszony do kręgu poetów, by słowa ich ilustrować. Poezja w całosci zadedykowana jest Marradi, z każdego słowa przebija miłość do naszego miasteczka. Wzruszające. I to chyba jest najlepszym potwierdzeniem tego, że Marradi to niezwykłe miejsce, czują to nawet dzieci. A swoją drogą cieszę się, że moi chłopcy dorastają w takim otoczeniu. Ludzie nie stają się wyjątkowi jako dorośli, wyjątkowość noszą w sobie już od dziecka. Oby moich chłopców otaczało jak najwięcej wyjątkowych dzieci i dorosłych!


Wracając do gitary - teraz przede wszystkim powinnam opowiedzieć o stowarzyszeniu "Per non perire d'inedia", ale już na dziś wystarczy, trochę za bardzo się rozpisałam. Poświęcę temu wkrótce pełny artykuł, bowiem i w tym wypadku byłoby poważnym nietaktem ograniczenie się do kilku zdań.  

ANNOIARSI to znaczy NUDZIĆ SIĘ (wym. annojarsi)

3 komentarze:

  1. Jestem pewna Kasiu, że Twoi chłopcy wyrosną na równie wspaniałych dorosłych, bo już tacy są mimo młodego wieku. Miejsce w którym udało Wam się zamieszkać jest niezwykłe pod każdym względem. I wiesz, że gdyby to tylko ode mnie zależało też bym w takim miasteczku już dawno zamieszkała...
    Piszesz o tylu zajęciach dodatkowych jakie macie. A ja tutaj nie mogę znaleźć nigdzie w pobliżu dla Natalki zajęć plastycznych. Są, ale tylko dla najmłodszych do 8 lat... Może gdzieś na końcu miasta i by się znalazło, ale zależy mi na czymś w pobliżu. Masakra jakaś. Wiele bym dała by się wyprowadzić i móc wychowywać swoje dzieci w takim miejscu jak Wasze. Cały czas mam nadzieję, że tak będzie... Tylko niestety nie tylko ja o tym decyduję :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pasją żyje się piękniej, a odkryć nową to wspaniałe uczucie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Kasiu, Pani tak zareklamuje Marradi, ze zaraz pół Polski przyleci zamieszkać, a to juz nie będzie to samo. Coś mój ulubieniec Mario dawno nie występował? Pozdrowienia serdeczne Magda C.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj