czwartek, 9 października 2014

Duma matki



Dawno tematów dziecięcych nie było, więc dziś pozwolę sobie popuścić wodze i kilka peanów ku chwale chłopców wygłosić i zdać relację z pierwszego miesiąca szkoły.


Tomek.
Rozbuchały się w nim ambicje i coraz wyraźniej kształtują się jego zainteresowania i umiejętności. Do ciągłej potrzeby rysowania dołączyła teraz potrzeba pisania. Mój syn, toczka w toczkę! Rodzą się w jego głowie historie niezwykłe, przewijają się fantazyjne stwory, bohaterowie niebanalni, tworzy nierealne światy wzorując się na ulubionym Tolkienie. Ileż to radości dla mnie, kiedy widzę go jak wsiada na rower i jedzie do miejskiej biblioteki, a potem wraca i opowiada z przejęciem jakie książki wyszperał, co przeczytał, czego się dowiedział. W klasie stał się autorytetem z dziedziny historii i geografii. Nauczycielka już się przyzwyczaiła, że kiedy zadaje klasie pytanie, większość spojrzeń uderzy w podłogę, a tylko tomkowa ręka wystrzeli w górę jak strzała. A potem nachwalić się nie może, że to moje dziecko zgłębia temat niczym dorosły, bowiem nie ogranicza się do odbębnienia zadanego zagadnienia, ale książkę wertuje dalej, by zrozumieć dogłębnie, bo historia to przecież łańcuch przyczynowo skutkowy. Poza tym podawany jest za przykład, że jak to tak (do czego to podobne?!:) dziecko z Polski wie o Italii więcej niż jego koledzy, rodowici Włosi. Wczoraj wyskoczył ze szkoły w podskokach, a buzia śmiała mu się na okrętkę. Powód? 10 z testu z matematyki, a to akurat zupełnie nie jest jego dziedzina. Moja duma pierworodna!
Jeszcze dodam, że we wtorek byli na pierwszej całodniowej wycieczce. Wciąż w ramach tematu - rzeka - pojechali w okolice Ravenny, gdzie nasze Lamone uchodzi do morza. Wrócił rozentuzjazmowany, że bagna, że cuda wianki, że pstrągi zmutowane ... Nie ma nic piękniejszego niż widzieć radość na twarzy!

***
- Mamusiu czy wiesz ile mieszkańców liczy comune (gmina:) Marradi?
- Około 3 tysięcy.
- Dobrze! A wiesz ilu mieszkańców przypada na kilometr kwadratowy?
- No nie! Tu się poddaję!
- 20.



Mikołaj.
I w Mikołaju nowe pasje się rozbudzają, zupełnie inne niż u brata. Wciąż jest gwiazdą piłki. Po szkole wsiada na rower i pędzi z rozwianym włosem na trening. W szkole radzi sobie świetnie ze wszystkich przedmiotów, a matematyka przychodzi mu całkiem naturalnie. On też ma już na koncie pierwsze 10 i 9. Od jutra zaczyna lekcje gry na gitarze i od tygodnia nie może usiedzieć spokojnie. Muzyka to jego wielka miłość i ciekawa jestem, co też z tego grania będzie. O lekcjach gitarowych napiszę więcej, bo to bardzo interesujące zagadnienie. 
Patrzę jak z dnia na dzień robi się coraz bardziej niezależny i samodzielny i po cichu opłakuję stracone mleczaki. Czy ktoś może zatrzymać czas?

***
Z ostatniej chwili:
Opanowała marradyjskie dzieci mania bransoletkowa, ponoć doszła i do Polski. Kto nie ma dzieci to nie wie o czym mówię, zatem wyjaśnię. Z kolorowych elastycznych gumeczek dzieciaki zaplatają bransoletki. Nawet moi chłopcy po szkole biegli do koleżanek i do wieczora tw0rzyli. Już i ja miałam na ręku ich dzieło i Paw i Mario. A potem podano informację, że gumki toksyczne. W szkole musiały być pogadanki na ten temat, bo chłopcy w panice kazali mi bransoletki z ręki ściągać! Za tym poszły zapewne inne dyskusje na temat tego co toksyczne, podrabiane i niezdrowe. Teraz więc chłopcy wnikliwie przygladają się temu co ich otacza, a ja staram się by jednak zdrowy rozsądek zachowali, bo idąc tym tropem ... co teraz nie jest toksyczne???

- Mamusiu czy twój makijaż jest chiński?
- ??? Nie kochanie. 
- Uff to dobrze!
- Mikołaś nie daj się zwariować!

***
- Mamusiu mogę we wtorek przynieść do szkoły jedne z twoich perfum?
- Po co ci w szkole moje perfumy? 
- Bo maestra Federica ma urodziny. 
- Mikołajku! Nie można podarowywać komuś napoczętych perfum.
- To co możemy kupić?
- Myślę, że jeśli coś narysujesz, to maestra bardzo się ucieszy. 
- Ja jednak wolałbym coś kupić. 
- To chyba kwiaty wystarczą.

CHITARRA to po włosku GITARA (wym. kitarra)

7 komentarzy:

  1. Czekałam na wieści o chłopakach, dobrze, że są szczęśliwi i coraz bardziej samodzielni. Co do gumkowych działań całe wakacje szły pod tym kątem u młodszej, fajnie dzieciaki się przy dzierganiu integrowały, nie przesadzałabym z tym, że podczas dziergania jest to niebezpieczne, niekoniecznie muszą nosić ciągle tak też moja Zuzia uczyniła sama z siebie.
    Pozdrawiam Asia op.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Buongiorno Asiu:) Tak, to samo też im tłumaczyłam, ale przejęci byli strasznie, jakaś fama poszła, że ręka spuchnie, że nie wiem co, a dzieci jak to dzieci podatne. W każdym razie widząc, że tak się dobrze bawią, muszę nauczyć ich wyplatanek ze sznurka:) Niech się ręka ćwiczy. A co do szkolnych wieści chcialabym napisać więcej, ale czekam na zebranei, gdzie na pewno coś będzie i o programie i o planach na ten rok. Ściskam

      Usuń
  2. Ja niestety odczułam toksyczność tych gumek, potwierdzam.
    Gdy tylko ich dotknęłam, miałam swędzące bąble na dłoniach, takie dziwne, pojawiały się, znikały i po paru godzinach wychodziły w innym miejscu. Brrr! Już ich nie mamy, muszę kupić jakieś certyfikowane.

    Kasiu, zaglądam w locie, ale ciągle mam w głowie letnią godzinę na tarasie Twojego domku. Pamiętaj, że jak będzie dla Was nocleg potrzebny na Śląsku, to zapraszamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A Wy pamiętajcie, że kawa i ciasto zawsze czekają:) Wydaje się jakby wczoraj, a to już miesiące przeleciały!
      A z bąblami.. hm, to może lepiej, że kazali mi zdjąć!

      Usuń
  3. Ale fajowy blog, cieszę się, ze znalazłam przypadkiem :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. witaj Kasiu,
    W Irlandii moda na te gumkowe wyplatanki była jeszcze przed wakacjami - na szczęście już się skończyło.Pozdrawiam.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń

Drukuj