środa, 1 października 2014

Czerwony Kapturek zjadł wilka, a sąsiad misiowi ukradł głos, czyli głupot kilka.


Uwielbiam poranki. Przekornie. Urodziłam się przecież wieczorem, ale wieczorów jak na złość nie lubię. Milsze są ranki, bo ranki dają nadzieję. Wieczorem czarno myślę i ciemno jest i strachy jakieś większe ...
Wstaję wcześnie, bardzo wcześnie, bo nie lubię okradać się ze świtów. Jednak to wstawanie z kurami sprawia, że jak tylko słońce schowa się za wzgórzami padam na twarz. A dzieci ... moje DUŻE dzieci:
- A poczytaj! A pośpiewaj! A bajkę opowiedz!
No to czytam i śpiewam: "Królu mój ty śpij, ty śpij, a ja ..."  i bajkę opowiadam:
- ... i wtedy Czerwony Kapturek zjadł wilka...
- ??? Mamusiu co ty mówisz?
- O matko! Co ja mówię!
- Że Czerwony Kapturek zjadł wilka!
- Jestem zmęczona i śpiąca, zaczynam bredzić.
- To nic! Tak jest nawet śmieszniej - chichoczą obydwaj.
_______________________________________

Mam przemiłego sąsiada, miły uczynny, zawsze uśmiechnięty, z resztą wszyscy moi sąsiedzi są tacy. Ten jednak, o którym mowa, ma w sobie coś szczególnego. Nie wiedzieć czemu, ilekroć z nim rozmawiam widzę misia, pluszaka, coś zabawkowego. O co chodzi? Ki diabeł? Zgłupiałam do reszty! Czemuż ten człowiek kojarzy mi się z bajkową postacią?
W czasie każdej naszej rozmowy, nie mogę myśli o misiu przepędzić z głowy.
W końcu po tylu miesiącach mieszkania tu dociera do mnie - już wiem! To ten jego głos! Głos jakiegoś misia!!!
Kiedy sąsiad - miś przez cały dzień naprawia balustradę na moim tarasie i co jakiś czas do mnie zagaduje, ja zaczynam świrować. Kładę się do łóżka i dalej myślę o misiowym sąsiedzie. A rankiem (ranki są nie tylko piękne, ale też odkrywcze!) Eureka! Już wiem. Mój sąsiad ukradł głos fraglesowi Gobo!!! Przecież to jak żywy mówi do mnie Damięcki!!!

VOCE to znaczy GŁOS (wym. wocze)

3 komentarze:

  1. Przecudny blog, przeczytałam cały, wzruszający i piękny, będę zaglądać. Pozdrowienia dla całej rodziny i Mario:)
    Edyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja rozumiem Twoje zmęczenie wieczorne !!! Wczoraj do domu przybyłam o 20:00, po wszelkich zebraniach i konferencjach i zebrałam się na wałkowanie historii z Młodszą w trakcie już oko spadało siły odeszły. Zasnęłam po chwili całkowicie. Tyle jeszcze było do zrobienia. Nadrabiam skoro świt. Ile zdążę.
    Asiu Lavanno odpisałam pod Twoim komentarzem z zapytaniem dwa posty wcześniej u Kasi.
    Pozdrawiam mocno. Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Kasiu, duże dzieci to i tak dzieci i tak jak małe lubią bajki;). A że nadal chcą aby im Pani je opowiadała wieczorem to tylko się cieszyć, zwłaszcza teraz w czasach gdy większość dzieci nie wyobraża sobie wieczora bez komputera czy tableta. Gratuluję normalnych dzieci z prawdziwym dzieciństwem co jest głównie zasługą Pani i Pani męża, no i troszeczkę zasługi musi przypaść też dla Mario ;). Pozdrawiam, Karolina.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj