czwartek, 2 października 2014

Cyklamenowy październik


Po upalnym, słonecznym wrześniu, nadszedł październik... Przywitał nas deszczem, chmurami i ... wyjątkowo ciepłym porankiem. Taki deszcz to dobry deszcz, choć sieje w sercu nostalgię i melancholią owiewa. Ale dzięki niemu i prawdziwki znów na stole zagoszczą i chłodny wiatr przegnało w inne części świata. 
Wczoraj nagle, jakby na zamówienie z okazji 1 października jesień stanęła na baczność i sobie o swojej roli przypomniała. Czuć ją w powietrzu, w ciągu jednej nocy pożółkły lipy przed barem. Ni to mgła ni to chmury otuliły zielone jeszcze wzgórza, bo mimo kilku drzew wciąż jednak zieleń dominuje w krajobrazie. Trzeba się wdrapać wysoko, iść w góry, by więcej kolorów zobaczyć...


A tam? Dywany cyklamenów! Chwieją się na tych swoich chudych, nikłych nóżkach, takie wdzięczne jakby motyle albo czapeczki elfów. Ukryte w bukowych lasach, przebijają łebki spod cieżkiej kapy z liści. I innych kwiatów bez liku, których nazw się nawet nie domyślam. 
Taki dziwny był ten rok, żadna z pór roku nie była tą, za którą się podaje. Teraz więc z uporem maniaka staram się tę wyjątkowo piękną jesień interpretować optymistycznie. Niech to będzie dobra zapowiedź kolejnego toskańskiego roku. Pomyślne wróżby widzę teraz we wszystkim, zaklinam i wizualizuję. Utkwiło mi w pamięci takie zdanie, nie wiem czy to był film czy książka - "w im większy dołek się wpadnie, tym na większą górkę trzeba potem wejść". Mam nadzieję, że kiedy już "dotrę na szczyt", będę podziwiać niecodzinne widoki i oddychać pełną piersią.  



W Marradi znów stanęły kasztanowe budki bileterów, bary na placu ustawiają stoły i lady. Każdy przygotowuje się do pierwszej kasztanowej niedzieli.  


CYKLAMENY po włosku to CICLAMINI (wym. ciklamini)

1 komentarz:

  1. Brak slow poprostu pieknie pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń

Drukuj