piątek, 26 września 2014

Wyzwolenie Marradi


Dziś odrobina historii, bowiem wczoraj 25 września przypadała siedemdziesiąta rocznica wyzwolenia Marradi. Już od kilku dni Tomek opowiadał mi, że jego klasa będzie na placu śpiewała pieśń o Auschwitz, a potem hymn wraz z innymi. W tym roku postawiono na dzieci i młodzież, to właśnie starsze klasy i grupa teatralna przygotowaly występ. Wydarzenie wzruszające i poruszające, widziałam ukradkiem ocierane łzy. Mi samej momentami ściskało się gardło, tym bardziej, że gdzieś tam w tle i Polska się przewinęła i moje dziecko w tym wszystkim śpiewające o Auschwitz i machające włoską flagą. 


To co znów mnie uderzyło, kiedy oglądałam spektakl, to brak nadęcia, które zwykle towarzyszy takim obchodom. Dzieciaki w prostych słowach przedstawiły część smutnej historii. Słuchaczom naświetliły obraz dawnych czasów i na pewno sami przy tym czegoś się nauczyli. Ja nauczyłam się na pewno - o partyzantach, o bombardowaniach, poznałam drobny wycinek  z historii Marradi, które w czasie wojny też bardzo ucierpiało. Wspaniałe jest to, że pamięć o tym co było, o tych co zginęli pielęgnuje się w młodych ludziach w sposób naturalny bez rozdmuchanej martyrologii. 


Po części artystycznej wszyscy przeszli do pomnika poległych, gdzie czekały już dzieci z młodszych klas. Znów odśpiewano hymn, wciągnięto flagę na maszt i złożono wieniec.


I jeszcze włoski patriotyzm, bez odnośników do Polski, bo to dla mnie drażliwy temat i kija nie będę w mrowisko wkładać. Włosi kochają swój kraj, choć wyklinają na politykę, na pewne absurdy, czemu ciężko się dziwić. Ale Italia to Italia, wszystko co włoskie jest najlepsze i najpiękniejsze, flagi są wszechobecne przez cały rok, a hymn śpiewa się nie tyle na baczność, co z ręką na sercu. 


Całą imprezę sfotografowałam krok po kroku. Całkiem przypadkiem zostałam na jedno wydarzenie gminnym fotografem i było dla mnie przemiłym wyróżnieniem. Burmistrz wyłapał mnie z tłumu i zaprosił na balkon swojego biura, bym z góry mogła zrobić zdjęcia zaludnionego placu. Nie mogłam tylko odżałować, że się nie przygotowałam sprzętowo i plecak z obiektywami został w domu, ale przecież tak naprawdę przyszłam na plac po to, by zobaczyć Tomka śpiewającego o Auschwitz, a stałam się na chwilę prawdziwym fotoreportrem.   

Kiedy robiłam zdjęcia z tego balkonu, mina Tomka była bezcenna. - "Thomas! Patrz gdzie jest twoja mama!"

Na koniec, wracając jeszcze do tematów patriotycznych, przytoczę Wam jeden z moich starych wpisów, bo może nie wszyscy śledzą blog od początku, a tu wydaje mi się to bardzo na miejscu:

... Czy wiecie, że hymny polski i włoski są jedynym przypadkiem na świecie gdzie nawzajem wspominamy o sobie? W hymnie polskim śpiewamy "... z ziemi włoskiej do Polski..." a Włosi w swoim śpiewają "... Già l'Aquila d'Austria, le penne ha perdute il sangue d'Italia il sangue polacco bevè col cosacco ma il cor le bruciò..." ("... Już Austriacki orzeł stracił swe pióra, krew włoską, krew polską pił wraz z Kozakiem lecz wypaliła mu serce...").

GUERRA to znaczy WOJNA (wym. głerra)

I jeszcze trochę ujęć:


Na balkonie stała pani i chusteczką ocierała łzy, niestety schowała się nim nacisnęłam spust migawki. 


4 komentarze:

  1. Czy to burmistrz na ostatnim zdjeciu? To kurde niezle ciacho.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziwię się, że burmistrz Cię wyłapał:) Piękna blondyna z niebieskimi oczami, to we Włoszech rzadkość. Rzucasz się w oczy, Kasiu. Kochana, masz tyle atutów: wdzięk, klasę, urodę i na dodatek poukładane w głowie! Możesz i nawet zostać fotoreporterem, bo przecież zdjęcia robisz cudne!!! Buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze się zastanawiam jaka powinna być granica między powagą a zdrowym "luzem" w takich sytuacjach. Nie wiem. Bardzo drażni mnie taki sztuczny marsz naszych sztandarów na apele (!!!) bo tak u mnie się dzieci ćwiczy. Bardzo miłe jest trzymanie dłoni na sercu w czasie śpiewania hymnu zdecydowanie budzi we mnie więcej emocji niż sztuczne baczność.
    Ciekawe jak wyglądałoby to razem połączone i uładzone???
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj