wtorek, 2 września 2014

Wśród byłych mieszkańców Valle Acerreta


Dziś artykuł z podkładem dźwiękowym, który dla Was zarejestrowałam, byście mogli poczuć klimat swojskiej festy toskańsko - romagnolskiej.


Z Czerwonego Notesu, 31 sierpnia 2014, Lutirano


Zlot byłych mieszkanców Valle Acerreta.

Przy stołach średnia wieku to 60 lat. Tak myślę. Uderzyła mnie nagle jedna myśl, zadziwiające spostrzeżenie na tle wczorajszej festy końca lata, gdzie dominowała młodość. Tu jest gwar. Ludzie wyłapują się z tłumu, pozdrawiają z daleka, śmieją się, rozmawiają tak głośno, że ten "włoski" aż mózg przewierca. Gestykulują, przekrzykują się, jeden przez drugiego coś opowiada... Patrzą sobie w oczy. Cieszą się z prawdziwego bycia razem.


Jakiż kontrast z "wczoraj", kiedy na moście w oczekiwaniu na fajerwerki siedziała grupa młodzieży. Nastolatki w ilości około 10 osób. Każdy miał w dłoni "mądry" telefon. Popatrzyłam na nich i aż zachciało mi się płakać. Siedzą ciasno jedno przy drugim, ale nawet siebie nie widzą. Kciuk w tym wszystkim najsprawniejszy, a emocje jakby w uśpieniu, emocjonalne upośledzenie... Suwa i szura ten palec po wyświetlaczu, już jakby mimowolnie, jakby sam żył swoim życiem. Ten i ten jest z tym i z tym, tu i tu, w takim a takim nastroju albo zjadł to i tamto, przebiegł tyle a tyle. Mam wrażenie, że świat oszalał. Ale może to ja jestem niedzisiejsza.


To mi się właśnie po głowie telepie, kiedy obserwuję moich starszych współbiesiadników. Ich radość ze wspólnego bycia razem jest realna, nieudawana, są razem NAPRAWDĘ i o to przecież chodzi, to tak naprawdę jest bezcenne i chyba w obecnych czasach zaczyna być sztuką.



Tak czy inaczej wracając do tematu lokalnych fest. Kiedy będzie Wam dane przejeżdżać przez wloskie miasteczka i zobaczycie ludzi zebranych przy zastawionym stole, zatrzymajcie się koniecznie. To coś więcej niż Duomo we Florencji, czy Krzywa Wieża w Pizie. Zostaniecie na pewno przyjęci i ugoszczeni jak swoi, bez rezerwacji, bez uprzedzenia, z sercem na dłoni. Przynajmniej tu w Mugello...

DIFFERENZE - to znaczy RÓŻNICE (wym. differenca)

2 komentarze:

  1. Pewnie, że Was przyjmą, tylko uwaga, nawet na małe mieściny, dobrze Was zawsze skasują, w tym temacie nie ma zmiłuj się, "straniero e sempre straniero" w całych włoszech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie mam tak złych doświadczeń, wręcz przeciwnie. Jeden raz nam się tylko zdarzyło coś niemiłego na tyle lat jeżdżenia po Włoszech, za Neapolem. Pisałam też i o tym.

      Usuń

Drukuj