czwartek, 11 września 2014

Droga do domu


Wielkim szczęściem jest mieć wokół siebie osoby, które przyprawiają skrzydła, które nie oceniają, nie demotywują, które popychają na przód, nawet jak człowiek z sił opada i to o czym marzył wydaje się niemożliwe. Takie osoby to skarb. Niestety w tym wszystkim dobrym wciąż zdarza mi się bolesne zderzenie ze smutną polskością, nieżyczliwością, pesymizmem. Usłyszałam ostatnio, że lekcjami, tłumaczeniami i czym tam jeszcze na mój "dom z kamienia" nie zarobię. I pewnie nie ... Nie ma co dyskutować o oczywistościach.
Ale czy nie lepiej wstawać co rano z myślą, która uskrzydla, że może jednak życie ma dla mnie jeszcze jakąś niespodziankę, że może jeszcze coś dobrego trzyma dla mnie w zanadrzu? Może to i mrzonki ... Wiem, że dla niektórych jestem fantastką, nierealistką, ale mimo wszystko gonię te moje marzenia jak Piotruś Pan własny cień, choć przecież tak naprawdę uciec ode mnie nie mogą, są częścią mnie - jak ten cień, co idzie za nami krok w krok. 

Nie wiem jak długa jest jeszcze droga do mojego domu, ale z drugiej strony dom to nie tylko kamienne mury, dom to my. Dotarcie do punktu, w którym się znalazłam wymagało wielu poświęceń i wyrzeczeń. Mój dom już jest, jest tu. Jeśli kiedyś przybierze upragnione kształty, zmaterializuje się w kamieniu, będę tańczyć ze szczęścia. Jeśli nie - i tak tańczyć nie przestanę, a moją drogę do domu kocham, nawet wtedy, gdy jest pokręcona, wyboista albo nakrapiana kałużami. Nikt mnie już z tej drogi nie zawróci...  

NIKT to po włosku NESSUNO (wym. nessuno)

21 komentarzy:

  1. Nie słuchaj takich komentarzy, najpewniej pochodzą od ludzi, którzy Ci zazdroszczą. Zazdroszczą tego, że miałaś odwagę zostawić wszystko i spełnić swoje marzenia. Ja Ci kibicuję i codzienne czytam Twoje ochy i achy!!! Pozdrawiam z pochmurnej dziś Polski :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. nie rozumiem tej ludzkiej zajadliwości i złośliwości, dobrze że masz do tego dystans i naprawdę nie musisz się tu z tego tłumaczyć, żyj jak chcesz Kasiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się wydaje, że tylko ten kto umie marzyć może być szczęśliwy :) Jak to mówią: jest tyle ludzi na świecie, nie pozwól, by garstka zepsuła Ci humor :) i to garstka, która być może nie jest jeszcze nawet na progu tego co Ty. piszę o samoświadomości :)
    Pozdrawiam :)
    Mam nadzieję, że jak już nastanie jesień, będę w końcu miała czas, by przeczytać wszystkie Twoje wakacyjne posty. Latem byłam na odwyku (haha), a teraz wracam do blogosfery i cieszę się, że Twoje wpisy wprowadzą mnie w wakacyjny klimat, kiedy u nas będzie szaro-buro :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz sój dom i nie słuchaj innych ciesz się tym co masz. Ja również zazdroszcze Ci tej odwagi i optymizmu, i równiez Ci kibicuje. Mam nadzieje ze ja tez sie odważę i zaczne swe marzenia spełniać i odnajde swój dom:) Pozdrawiam. niestety z pochmurnej polskiej rzeczywistości>

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasieńko, ja wierzę, wierzę w marzenia, wierzę w to, że się spełnią, wierzę, że się uda i wiem, że nie zawsze jest łatwo, ale nigdy tak nie jest. A trudności które napotykamy też nas czegoś uczą, dzięki nim często wydarza się coś dobrego co bez nich by się mogło nie pojawić. Wierzę, że uda się Tobie, tak jak mi. Ja też się w końcu odważyłam zacząć robić to, o czym myślałam od ponad 14 lat, ale słyszałam, że jestem naiwna, samolubna i głupia. Robiłam więc to co wg niektórych było lepsze dla mnie i mojej rodziny a w rzeczywistości okazało się czymś fatalnym. W końcu się postawiłam i zaczęłam spełniać swoje marzenia, robić w życiu to, do czego mam predyspozycje - JA nie te inne osoby. I nadal słyszę, że chyba sobie żartuję, jak tak mogę itp. Nie chcę tu pisać tego czego wysłuchuję nawet każdego dnia. Jest ciężko, wiele nowych wyzwań, rzeczy do zrobienia na początku do których "nie mam głowy" , ale wiem, że jeśli to przetrwam w końcu będę robić to, co powinnam była zacząć już wiele lat temu. Nie cofnę się i nie poddam, tak samo jak Ty się nie poddawaj. Chociaż są dni, że zaczynam wątpić, czuje się bezsilna, ale już nie zrezygnuję. Zbyt wiele mnie kosztowało by zacząć wracać do swojego życia, przestać żyć tak jak inni tego oczekują. Walczę i mimo wielu kłód rzucanych pod nogi idę dalej. Ty też idź, myśląc o sobie, swoich najbliższych, bo to WY jesteście najważniejsi, to Wasze życie i wiem, że Ci się uda. Uda Ci się, a wszyscy inni... Nie wiem jak Ty, ale ja po "chwili" zwątpienia, płaczu i żalu zaraz się "podnoszę" i myślę sobie, że osoby, które to wszystko mówią, tak się zachowują muszą być bardzo nieszczęśliwe, musi im brakować odwagi do spełniania swoich marzeń i niestety wyżywają się na mnie. Nie pozwólmy na to, nie pozwólmy się zawrócić z drogi jaką wybrałyśmy, bo to już nie będzie nasza droga. A przecież robiąc to, co kochamy, w co wierzymy, dzięki czemu jesteśmy szczęśliwe, nie sprawia że robimy tym krzywdę innym. Dlatego Kasiu, nie poddawaj się, ja również tego nie zrobię, a Ty, Twój optymizm, szczerość, to wszystko o czym piszesz również pomaga mnie. Gdy ktoś mi dopiecze, gdy zaczynam wierzyć, że może faktycznie robię źle... Zaglądam do Ciebie i utwierdzam się w swojej decyzji :-) Robię dobrze. Nie wiem czy mi się uda, czy zacznę w końcu zarabiać, a nie tylko dokładać ;-) Ale zrobię wszystko by tak było. A dzięki temu uda mi się kiedyś spełnić kolejne marzenie :-) Ściskam Cię bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutne są takie komentarze, czasami i bolesne, ale Ty jesteś osobą twardo stąpająca po ziemi i nikt i nic Cię nie złamie. Po prostu to wiem! Uśmiechnij się:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Droga Pani Kasiu!
    Dla mnie jest Pani cudowną młodą kobietą ktora dostrzega sens i piekno życia. Kocha Pani przyrodę, widzi ją i tak pieknie opisuje ,że czasami mi dech zapiera. Przecież czytając Pani bloga ja się z Panią identyfikuję, ja marzę Pani marzeniami i wiem że jest Pani tam bardzo dobrze .Ma Pani kochającą rodzinę , jesteście zdrowi i spełniacie swoje marzenia !!!!!! I tylko to się liczy !!! Mam dzieci w Pani wieku , wnuki w wieku Pani dzieci . Czasami żałuję ,że nie zostali zagranicą , tylko wrócili do Polski. Mam ich blisko, ale .... tu się ciężko żyje....Czytam Pani bloga codziennie. Wracam do wątków. wcześniejszych, jestem zachwycona. Pięknie Pani pisze, zdjęcia przecudne, ja dzięki Pani jestem w Toskanii. Życzę Pani dużo zdrowia, duza radości i spełnienia WSZYSTKICH MARZEŃ!!!. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, nie przejmoj sie komentarzami ludzi ktorzy swojego szczescia jeszcze nie zalezli. Idz przez zycie usmiechnieta a napewno milych niespodzianek nie bedzie konca. Jesli pozwolisz zapozycze sobie pierwsze zdanie tego wpisu bo naprawde kladzie usmiech na mojej twarzy. Pozdrownienia z Kanady.

    OdpowiedzUsuń
  9. I Ja uwazam ze nie powinnas przejmowac sie takimi komentarzami,bo nie warto,tez mieszkam za granica polski i niestety ale duzo przykrych slow uslyszalam od swoich rodakow,ale przestalam sie tym przejmowac bo tak jak piszesz duzo jest osob w moim otoczeniu rowniez dobrych i zyczliwych niekoniecznie polakow i tym sie ciesze.A co do marzen to warto marzyc bo tylko pozytwne mysli przyciagaja dobro i wiare ze marzenia sie spelniaja i ja w to wierze, i Tobie zycze tego samego.Milego dnia i wszystkiego dobrego Pozdrawiam serdecznie ze slonecznej `Irlandii Alicja

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu nic tak człowieka nie uskrzydla jak realizacja marzeń, Tobie udało się już tyle spełnić więc finalizacja tego najważniejszego jest tylko kwestią czasu, życzę Ci aby stało się to jak najszybciej. Pozdrawiam Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia ! ! ! Trzymam kciuki ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, co mogłabym napisać. To takie osobiste i wydawałoby się, że najbardziej egoistyczne - walka o siebie. Podam przykład z podwórka zawodowego. Wykonywałam pracę, w której trwałam, kolebałam się, coś zarabiałam. I dusiłam się, tak bardzo było to nie takie. Mąż mówił: - Ty coraz bardziej babiejesz. - Czyli co? Siedzę na d... i przelewam z pustego w próżne. Ale mi płacą. Jakoś. Wreszcie wyszukałam, a może dotarł do mnie prospekt podyplomowego studium specjalistycznego o kierunku, do którego od zawsze rwałam się całą sobą. Zgłosiłam się, mimo iż kosztowne, wysłałam dokumenty. Szefowa: - A po co to pani?- Mąż każdorazowo, kiedy jechałam na zgrupowanie: - Ja mam dość, dzieci dom na mojej głowie. Ja się z tobą rozwiodę. - Nie poddałam się. Sama nauka to było cudo, jedna wielka eksplozja kreatywności. Nowy dyplom uzyskałam w wieku 39- u lat. A potem nastąpił najlepszy okres w moim życiu.. Robiłam to, co kochałam i w czym byłam coraz lepsza. Miałam 3 różne miejsca zarobku, a znajdowałam czas, siły i ciągle nowe pomysły na potem. Bo patrz - kochałam. Rodzina kwitła, mąż rósł w dumę, dzieci szanowały i brały przykład. Prawdziwa pasja, miłość do czegoś musi przynieść dobre efekty. To treść naszego życia. Inaczej jest ono jałowe, jest trwaniem - po co, dla kogo? Nikt nie ma z tego radości. - Nie zmarnuj życia - mówią nam we wczesnej młodości. Życie bez radości jest marne. Pani, Kasiu, da radę. W pani jest pasja

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana Pani Kasiu,
    Proszę się w ogóle nie przejmować zjadliwymi komentarzami zazdrośników. Każdy ma prawo marzyć, żyć jak chce i realizować swoje fantazje czy to się komuś podoba czy nie ;). Najważniejsze to mieć wokół siebie życzliwych bliskich a reszta niech gada co chce- wszystkim się nie da dogodzić a najbardziej zawsze gadają ci którym brak odwagi żeby coś zmienić i potrafią tylko narzekać. Głowa do góry bo świat należy do optymistów ;).
    Gorąco pozdrawiam z szarej i zimnej dziś Polski. Karolina

    OdpowiedzUsuń
  14. Niech,się Pani nie martwi i dalej spełnia swoje marzenia:).Świat dzieli się na ludzi dobrych i złych,ja wierzę,że tych pierwszych jest więcej.Życzę,żeby Pani na swojej drodze spotykała tylko ludzi życzliwych,którzy pomogą Pani w realizacji marzeń:).Pozdrawiam ciepło:).Justyna

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie ciepłe słowa! Jesteście niezwykłe/niezwykli.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ tutaj się zebrała grupa wsparcia! Pięknie. Nie mam co dodać ale... Jak mam otwarty komputer na Twoim blogu to ciepło się robi i na sercu i wokoło. Fajne barwy, kolory, zdjęcia, uśmiechy emanują tutaj nam do domu 1300 km od Was.
    Myślę sobie, że w takich miejscach jak to, zbierają się też specyficzni fajni ludzie. Niech się dzieje to co dobre! Wiesz, że wspieram i siły przesyłam. Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z wiekiem coraz bardziej upewniam sie ze cos w tym jest. Dawniej nie dostrzegalam wielu zachowan naszych rodakow i niestety cebulak to nazwa, ktora dobrze oddaje nasza mentalnosc i podejscie. Zawistne spojrzenia w metrze, nieogolone szare twarze mezczyzn... ech. Korzystaj z tego co udalo Ci sie osiagnac i na pewno latwo nie bylo. Przeciez teoretycznie kazdy kto Tobie Kasiu zazdrosci moze rzucic w cholere zycie i prace w PL, wyjechac i sie osiedlic w slonecznej Toskanii czy innej Hiszpani. Chyba jest to mozliwe, to dlaczego tak trudno? Moze nie ma odwagi... Pozdrawiam i czytam z podziwem, jak daleko jestes od tego co tutaj. A dzisiaj rano w tv - nianie na podsluchu, (bo przeciez na nasze dzieci zewszad czyha niebezpieczenstwo a nianie chca je zamordowac) i co zalozyl na siebie syn Steczkowskiej.... Pozdrawiam z Warszawy, z Pragi. A co do ludzi, ktorych spotykasz, po prostu przyciaga sie podobnych do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie pozostaje. Inni dmą jak wichry więc zostają po nich serca złamane jak drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba - tyle, żeby wszystko na czas mogło kwitnąć i owocować. I po tych zostaje piękno naszego świata". Taki cytat mam w pamięci i w pełni się pod nim podpisuję. Kasiu, rób swoje, gratuluję odwagi, czytam z przyjemnością i bardzo Wam kibicuję.
    Pozdrawiam serdecznie :-)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj