czwartek, 28 sierpnia 2014

O strzelaniu w Lutirano


Przez tyle miesięcy od wyprowadzki z Casaluccio, nie dane nam było powrócić do doliny, a potem nagle raz za razem znalazły się preteksty. I tak w kilka dni po wyjeździe mojej rodziny znów zawitaliśmy do Lutirano, tym razem - popatrzeć na zawody w strzelaniu. Już nie raz pisałam, że polowanie w naszych rejonach to nieodłączna część życia. Chyba większość mężczyzn ma w domu szafę pancerną z bronią i całym myśliwskim zapleczem.  Nim jednak zacznie się prawdziwy sezon, myśliwi rozgrzewają się rywalizując pomiędzy sobą w strzelaniu do papierowego dzika czy do rzutek. Nie jest to na pewno tani sport, poza tym wymagający odpowiednich zezwoleń i ku mojemu zdumieniu nawet tak kameralne zawody jak te na wzgórzu Casaluccio miały dozór carabinerów. 


Takie zawody to oczywiście cały rytuał - tak jak i wszystko w Italii, można więc było zjeść swojskie kanapki, słodkości, napić się wina czy kawy. Poza samym strzelaniem, to też rzecz jasna okazja do nawiązania ciekawych znajomości, poznania nowych osób, a tego nigdy nie mam dosyć. Dla Włochów każdy pretekst jest dobry, byle pobyć trochę razem, porozmawiać, pośmiać się. Kiedy zatem mogę usiąść pomiędzy przyjaciółmi, powspominać, pożartować, usłyszeć nowe opowieści, to już mi więcej do szczęścia nie trzeba. A jeśli chodzi o powroty do Lutirano, to już w niedzielę zlot byłych mieszkańców doliny. O ile jeszcze w zeszłym roku nie byliśmy pełnoprawnymi "ex-abitanti" to w tym roku jak najbardziej tak i jeśli czas i pogoda pozwolą, znów zasiądziemy z innymi przy stole nad prostym daniem, wśród gwaru włoskiego, wśród śmiechów niegasnących...


 I jeszcze dwa słowa oderwane od tematu. Ponieważ dopiero dziś pożegnałam ostatnich gości i ciężko było z wolnym czasem w minionych dwóch miesiącach, wybaczcie więc jeśli komuś nie odpisałam na maila, na komentarz, na zadane pytania. Wciąż jeszcze nie wyszłam na prostą po onetowej publikacji, choć każego dnia poświęcam chwilę na korespondencję. Obiecuję odpisać każdemu, ale proszę o odrobinę cierpliwości. Poza tym piszecie do mnie w różnych miejscach: google, fb, mail, blog i nie zawsze każdą wiadomość uda mi się odebrać tego samego dnia. 
Tak czy inaczej mam nadzieję, że teraz będę miała więcej czasu, tym bardziej, że jesień nadchodzi wielkimi krokami i tyle się dzieje dookoła. Żal byłoby tego nie opisać. 

STRZELAĆ to po włosku SPARARE (wym. sparare)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj