piątek, 1 sierpnia 2014

Nic na później...

Dziś na początek chcę Wam bardzo serdecznie podziękować. Miło mieć urodziny, kiedy tyle osób przesyła życzenia, pamięta, choć oczywiście w dobie fejsbuka nie sposób zapomnieć. To był naprawdę wyjątkowy dzień. Od samego rana moja skrzynka mailowa trzaskała w szwach od przychodzących życzeń, telefon dzwonił namiętnie. Były i kwiaty i prezenty i tort (ze świeczkami!) i prosecco w barze na koszt innych i tyle ciepłych słów. I mimo, że nic szczególnego nie zrobiliśmy, to wszystkie te drobiazgi sprawiły, że poczułam się wyjątkowo. Nawet lato o mnie pamiętało i od wczoraj znów jest cudnie, lazurowo, ciepło, słonecznie! I dzieci na mercatino zarobiły swoje pierwsze pieniądze! Wróciły do domu padnięte, ale szczęśliwe. I wszystko byłoby fantastycznie, ale jedno smutne wydarzenie zakłóciło mocno moją radość.



Pamiętacie wpis o spacerze do domu przyjaciela Mario? Wczoraj rano Silvano przejeżdżał koło mojego domu, jak zawsze zatrąbił i pozdrowił mnie w przelocie. Robił tak zawsze kiedy widział mnie przed domem. Potem jak wiecie dzień mijał fantastycznie, pojechaliśmy po południu do Mulino na kieliszek prosecco, potem wróciliśmy do domu by zjeść kolację i przygotować się do mercatino. I wtedy zadzownił do Mario znajomy ze smutną wiadomością. Silvano zmarł po południu na zawał serca... Wstrząsnęło mną bardzo, bo przecież był młody, dopiero przeszedł na emeryturę, tak pełen entuzjazmu opowiadał, co też teraz będzie robił. Pracowali z synem wokół domu, dumni pokazywali mi co razem poprawili, naprawili, udoskonalili, odrestaurowali. Tyle było w Silvano życia, tyle radości. Był przekonany, że teraz kiedy jest emerytem wystarczy mu czasu na wszystko, ale jak widać, życie ma swoje prawa, nawet tu w bajecznej Toskanii, nigdy nie wiadomo co będzie jutro, pojutrze, więc lepiej nie odkładać niczego na później... Bo jak mówiła Agnieszka Osiecka, może nie być żadnego później, bo nagle nie wiadomo kiedy, nie wiadomo kto i nie wiadomo dlaczego wyłączy ci prąd w środku dnia i pstryk, wszystko zgaśnie.

DOPO to znaczy POTEM (wym. dopo)

2 komentarze:

  1. słusznie, trzeba przeżywać w pełni radości i skupiac się na chwilach, które nie powtórzą się
    Wiele radości i szczęścia urodzinowo !
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi przykro:(
    A dziś szczególnie taki dzień , w którym te słowa Osieckiej są takie prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj