poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Nadmorskie pożegnania


Nim Mama z resztą rodziny wsiadła do samochodu i odjechała, udało nam się spędzić wspaniały plażowy dzień. Pogoda nie zawiodła, co w tym roku jest niezwykłe. Zapachniało znów środkiem upalnego lata. Nawet woda była czysta, jak na te okolice. 


Kąpieliska Ravenny to w kwestii dystansu nasz najbliższy kawałek wybrzeża. I choć o szczególnej urodzie nie ma tu co mówić, to jednak w pamięci mam wiele wyjątkowych dni. Ten z Mamą też taki był. Cień namiotu z pareo, kanapki z grilowanym kurczakiem, muszelki upchnięte do torby, zgubione w falach okulary, stopa rozcięta o kawałek ostrego drewna, sałatka z ośmiornicy i ziemniaków, wielki statek na horyzoncie, kraby zbierane przez dzieci i sama nie wiem co jeszcze ... 



Ale mówiąc trywialnie, wszystko co dobre szybko się kończy, zatem i teń dzień miał swój wieczór. Płakałyśmy ściśnięte w jedno, bo świadomość rozstawania się na długie miesiące, wierciła bolesną dziurę w sercu. Cóż ... taka jest kolej rzeczy. Moje miejsce jest tu i za nic nie zamienię go na inne, Mama jak sama podkreślała serce ma w Polsce. Jeśli bliskość jest głęboka i prawdziwa - żaden dystans nią nie zachwieje. Niemal równo rok temu żegnałyśmy się na plaży w Trogirze. Tamten moment był o wiele trudniejszy, bo zawsze pierwszy raz jest najgorszy. Nie wiem ile będzie w naszym życiu tych pożegnań nadmorskich. Chciałabym, by było ich bez liku i co ważniejsze, by tyle samo czekało nas powitań ...

STRINGERE to znaczy ŚCISNĄĆ (wym. strindżere)

3 komentarze:

  1. Och, marzy mi się, by mieszkać kiedyś nad morzem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj znowu mnie wzruszylas ,wiem jakie sa takie smutne pozegnania,ale czas szybko mija i znowu za chwile powitasz swoja mame.Pozdrawiam serdecznie Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. pożegnania są zawsze trudne szczególnie rodziny... piękny zachód słońca

    OdpowiedzUsuń

Drukuj