piątek, 29 sierpnia 2014

Mały "sbandieratore"

- Mamo, mamo - woła Mikołaj z dworu - chodź coś ci chcę pokazać!
- Co takiego? - wychodzę na taras i moim oczom ukazuje się ten oto obrazek: 


- Popatrz - mówi Mario z uznaniem - masz już w domu małego sbandieratore!
A ja sobie myślę - gdzie on to widział?? Bo przecież sam sobie nie wymyślił! Jest tylko jedna możliwość - festa w Marradi otwierająca turniej graticoli d'oro. Tam na zamówienie wystąpiła grupa żonglująca flagami, podarowując publiczności niezapomniany spektakl. Nie byliśmy natomiast nigdy w żadnym ze znanych włoskich miasteczek w czasie najsłynniejszych fest, kiedy można oglądać takie pokazy. Szczerze mówiąc najbardziej z flagami kojarzyła mi się do tej pory scena z filmu "Pod słońcem Toskanii". 


Patrząc na Mikołaja łza mi się w oku kręci. Przeszedł nieprawdopodobną metamorfozę przez ostatni rok. Poza tym przy dzieciach czas bezlitośnie gna. Wydaje się, że nie tak dawno raczkował wokół kamiennego domu Pianorosso, "chwilę później" biegał już po Sienie z plastikowym mieczem, potem dziarsko jak mały alpinista, wspinał się na wzgórze Gamogni, a dziś ściąga z budynku "biforcowe" flagi i dalejże nimi wywija, jakby stał na piazza w Arezzo w otoczeniu tłumu... Co będzie jutro? Widząc jak rozwija się w nim mały mężczyzna zapatrzony w starszych maradyjczyków, mogę go sobie wyobrazić wsiadającego ciemnym świtem do starej terenówki i ruszającego wraz z innymi myśliwymi w góry, na łowy ...

PRZYSZŁOŚĆ to po włosku FUTURO  



1 komentarz:

  1. piękny pokaz Ci zrobił :d brawa jak dziecko samo sobie znajduje zajęcie według własnych zainteresowań :D

    OdpowiedzUsuń

Drukuj