piątek, 22 sierpnia 2014

Mama odjeżdża, a powietrze pachnie dymem...


Otworzyłam dziś drzwi o poranku, tak jak zawsze i uderzył mnie w nos inny zapach powietrza. 
- Mamo, czujesz? Dym czuć z kominów... 
- Nie podoba ci się?
- Podoba, bardzo podoba, ale ...
- Jesień idzie...




Idzie, idzie, nie da się ukryć, choć wszystko jeszcze zielone, choć ciepło jest zadowalające, to jednak już fruwa w powietrzu melancholia jesienna. W kwiaciarniach kolorowo od jesiennych kwiatów, kuszą fioletowe astry i białe chryzantemy. Winnice oblepiają purpurowe kiście winogron. Ludzie przed domami rozładowują drewno na opał, przepalają kominki, wracają powoli z wakacyjnych wojaży.   

Wraca też do Polski moja Mama. Dwa tygodnie minęły nie wiem kiedy. Mam nadzieję, że choć trochę odpoczęła i naładowała akumulatory na kolejne miesiące. Te dni uświadomiły mi też, że na świecie są osoby, które zawsze będą blisko mnie, że jest taki rodzaj miłości, jedyny i szczególny, miłości, której nic nie ruszy, której czas nie uszczupli. Miłości, która nigdy nie zawiedzie ... Mama - dzieci - więź, której nawet dystans nie jest w stanie osłabić.

Odwozimy Mamę nad morze, skąd wieczorem wyruszy do Polski. Jednak nim odjedzie nacieszymy się jeszcze razem plażą i słońcem ...

MALINCONIA to po włosku MELANCHOLIA (wym. malinkonija)

2 komentarze:

  1. Pieknie napisane az sie wzruszylam,sama jestem mama i tesknie za moimi dziecmi ,ktore odwiedzam raz w roku.Pozdrawiam serdecznie i zycze milo spedzonych chwil z mama Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:)) Mama już prawie w Pl. To był dobry czas...

      Usuń

Drukuj