sobota, 19 lipca 2014

Powrót do doliny Accerety


Minęło wiele długich miesięcy nim powróciłam do doliny Accereta. Zdarzyło mi się zimą zawitać po jogurt z naszymi warszawskimi gośćmi, ale tak naprawdę, od kiedy raz na zawsze zamknęłam drzwi Casaluccio, nie było już okazji i "dobrego" dnia, by na stare tereny powrócić. Zimą czekaliśmy na wiosnę, wiosną na bardzo ciepły dzień, zawsze coś nas zajmowało, rozpraszało i tym sposobem, dopiero teraz ruszyliśmy odwiedzić rodzinę Camuranich. A tak naprawdę zmobilizował nas Mario, u którego ktoś zamówił świeżą ricottę - a wiadomo, ta którą robi Graziella nie ma sobie równych. 



W czwartkowe popołudnie znów tak jak tysiące razy w przeszłości przejechaliśmy koło sklepu Felice, koło Villi Vossemole, obok kilkusetletniego kościoła. Przez całą drogę trzymałam na kolanach aparat fotograficzny i nie zrobiłam nawet jednego zdjęcia. Sentymentalizm się we mnie obudził i uderzył w emocje ze zdwojoną siłą. Dopiero kiedy usiedliśmy przed domem naszych dawnych gospodarzy, opanowałam się na chwilę i choć kilka zdjęć domu, głównie na prośbę Nello, udało mi się zrobić. Byłam poruszona... Ileż się zmieniło, przez te kilka miesięcy. Chłopcy pobiegli do Matteo - wnuka Nello i zaczęli razem grać w piłkę. Co za zmiana! Już nie potrzebowali tłumacza. Bawili się świetnie, bez barier kulturowych czy językowych.

 
Kiedy siedzieliśmy przy stoliku, zajechał ktoś i spytał o wynajem domu. Tak jak i ja - przyjechałam tu cztery lata temu i obejrzałam dom. Kamienny dom. Nasz pierwszy poważny włoski przystanek. Dom, który stał się częścią mojej historii, a może to ja stałam się częścią historii Casaluccio. Nello mówi, że tak tam teraz smutno... Nie wystarczyło nam niestety czasu by wjechać na górę i przytulić stare mury, bo dzieci szykowały się na mercatino. Ale wiem, że na pewno nie będę czekać kolejnych miesięcy, by powrócić do doliny. Muszę w końcu odwiedzić porzucone Casaluccio. A poza tym może znów zachce nam się tortelli z ricottą...

UNA VOLTA to znaczy PEWNEGO RAZU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj