sobota, 26 lipca 2014

Mam talent!


Kiedy wybuchła cała dyskusja o tym, że Biforco do ostatniej chwili nie zgłosiło się do turnieju, a potem ustalono, że jednak stanie do zawodów, ale tylko w konkurencjach dziecięcych, byłam mocno zmartwiona, zaskoczona i nijak nie mogłam pojąć takiego finału sprawy. Nawet tłumaczenia znajomych marradyjczyków, że by przygotować się do niektórych konkurencji, potrzeba miesięcy, a nie dwóch dni do mnie nie przemawiały. Jakich miesięcy? - jak ktoś tańczy to tańczy, jak ktoś ma jakiś "talent" do zaprezentowania, to wychodzi na scenę i załatwione. Opanujcie się - myślałam sobie - przecież to nie jest "taniec z gwiazdami" czy jakiś X faktor. To tylko turniej złotego rusztu! 
Ale tak myślałam do wczorajszego wieczora... Dziś już się z wszystkiego wycofuję, zgadzam się, że potrzeba miesięcy. W piątkowy wieczór na basenie, odbyła się kolejna porcja konkurencji - zawody w tańcu i Marradi GOT TALENT! I znów ciężko mi będzie powściągnąć zachwyty!:) 



W tańcu dorosłych każdy region reprezentowany był przez jedną parę, poza Biforco oczywiście. Wspominałam Wam, jak bardzo lubię tańczyć? Domyślacie się jaki mam plan na następny sezon?:) Raz się żyje! Tak czy inaczej pary stanęły do konkurencji tańcząc walca, salsę i tango. Cóż... rzeczywiście to, co zaprezentowali marradyjczycy, nie było do przygotowania w dwa dni! 


Po tańcach przyszedł czas na talenty. I tu również nadziwić się nie mogłam i umiejętnościami i choreografią i całym przygotowaniem. Dzieciaki pokazały prawdziwy profesjonalizm!


Jestem wciąż pod wrażeniem, wciąż wzdycham z zachwytu i tylko znajomi patrzą na mnie z powątpiewaniem i mówią - ...lat temu to były graticole, teraz nikomu się już nie chce! A ja myślę sobie, że jeśli tak wyglądają imprezy przygotowane w duchu "nikomu się nie chce", to jak musiało być te 15 lat temu? To co by wyszło, gdyby się wszystkim chciało tak, jak kiedyś? Gala na miarę Oskarów?

 

Pokazywałam Mario zdjęcia ze sfilaty otwierającej turniej, a on patrzył na mnie jak na kosmitkę - czym ja się tak zachwycam. Dopiero potem wyjaśnił - "widzisz... bo kiedyś to uczestnicy wjeżdżali do miasta na platformach, jak w czasie karnawału w Viareggio, każdy region w ukryciu swój wóz miesiącami przygotowywał..." 
No dobrze, jak było kiedyś - nie wiem, ale dla mnie to, co prezentują obecnie marradyjczycy, to coś zupełnie nieprawdopodobnego. Będę się dalej po mojemu zachwycać!
 EVENTO - to znaczy WYDARZENIE


2 komentarze:

  1. Gdy tak sobie czytam, jak ładnie Włosi potrafią się bawić i świętować ,to przypomina mi się tegoroczna impreza z okazji święta naszej gminy. Wprawdzie nie pofatygowałam się nawet ,żeby przyjrzeć się z bliska więc pewnie nie mam pełnego prawa do krytykowania ale impreza odbywa się w sąsiadującym parku więc chcąc nie chcąc wszystko słyszałam. Marnie to wypada na tle tego co opisujesz. Ale to chyba wina takich ludzi jak ja , którym się nie chce nic robić ,żeby podnieść poprzeczkę. Połajałam się sama :-).Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Żeby w Pl "komuś się chce", było przynajmniej takie jak włoskie (albo maradyjskie) "nikomu się nie chce" to już byłoby pięknie! I mam na myśli takie zwykłe wiejsko gminne festy. I to nie jedną na rok. Aż się zastanawiam ile w samym Marradi jest imprez w ciągu roku. 20? 30?

      Usuń

Drukuj