środa, 25 czerwca 2014

Świat jest mały.



Świat jest mały - ależ banał! Prawda? Ale posłuchajcie! Taka historia...
Naila nasza brazylijska znajoma, która wzięła w ajencję Mulino, prosi mnie: 
- Weź aparat i wpadnij do mnie. Mam wieczór z "liscio", kilka zdjęć do reklamy by mi się przydało.
- Dobrze - odpowiadam - bardzo chętnie.
Kiedy zatem już azzurri grzebią nasze ostatnie nadzieje i ze łzami schodzą z boiska, talerze po kolacji lądują na swoim miejscu, my wsiadamy do samochodu i jedziemy do Mulino zobaczyć jak przy muzyce "romaniolskiej" bawią się dawne pokolenia. Podczas gdy pary na parkiecie kręcą oberki i mazurki, my siedzimy przy barze i cieszymy się wesołą atmosferą wieczoru. Co kilka chwil wstaję by uchwycić ciekawy kadr, bo taki jest przecież cel naszej "wyprawy". 
Śmiechu mnóstwo, Naila podsuwa mi kieliszek wina. Jest w świetnym humorze, bo zdała egzamin by móc być barmanką i restauratorem. Wznosimy toast za jej mały sukces. 
Schodzą się nowi goście, inni już wychodzą, a muzyczka gra...
Siedzę przy barze, sączę wino, podryguje mi noga w rytmie polki, a wtedy obok mnie staje starszy pan, by zapłacić rachunek i napić się kawy. Przygląda mi się wnikliwie, zagląda z uśmiechem w oczy i mówi z przekonaniem:
- A my to się przecież znamy!
Czuję się nieswojo w takich momentach. Szybkie przeszukanie zakamarków pamięci i niepamięci nie przynosi żadnych rezultatów! Nie znam człowieka! Nie kojarzę nic a nic! Jak to było w pewnym filmie ... - z twarzy podobny całkiem do nikogo!
- Nie pamięta mnie pani? - zagaduje dalej mężczyzna widząc moje zmieszanie.
- Przepraszam, ale niestety nie - odpowiadam z przykrością.
- Fognano. To ja skasowałem pani tył samochodu kilka dni przed Bożym Narodzeniem. 
- O masz ci los! No rzeczywiście! To pan! 
Śmiejemy się wszyscy! 
- Wszystko udało się załatwić z ubezpieczeniem? 
- Tak, myślę, że tak. - rozmawiamy chwilę o samochodzie. - Co za przypadek! Jaki świat jest mały! - nie mogę się nadziwić. 
- Jeśli pani pozwoli zapłacę za wino albo może mogę zaoferować kawę lub kieliszek likieru?
- Bardzo dziękuję.
- Mówiła pani, że mieszka tu w Biforco, pamiętam doskonale! 
- Zgadza się, a w Mulino bywamy często, a jeszcze częściej odkąd nasza znajoma przejęła stery. 
- To na pewno jeszcze się kiedyś spotkamy! Może jakiś walczyk albo tango?
- Koniecznie!!!

PRZYPADEK to po włosku CASO


2 komentarze:

  1. Świat jest bardzo mały, dobrze jeśli jest to zaskoczenie pozytywne jak w Twoim przypadku, bo kiedy spotykasz na plaży wydaje sie na końcu Europy kogoś, kogo spotkać byś nie chciała, to jest to mniej przyjemne. Hi hi. Tak już miałam.
    Życzę samych pozytywnych zaskoczeń w dziwnym małym świecie.
    Zimno dalej okropnie.
    Pozdrawiam Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś mój brat bliźniak spotkał na ulicy w Wiedniu kolegę z LICEUM:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj