niedziela, 29 czerwca 2014

Czy mnie pani pamięta?



Mulino miało swoje lata świetności kilka lat temu. Zjeżdżały się wtedy nad rzekę dzikie tłumy młodych. Mario robił pizzę, a w wybrane wieczory o oprawę muzyczną dbało dwóch dj-ów. Ponoć zabawa była niezapomniana, bo do dziś na ich wspomnienie wielu się rozpromienia. By pomóc naszej znajomej rozkręcić trochę zabawę, Mario zaproponował, że postara się dawne gwiazdy ściągnąć znów nad rzekę. Sam do końca nie wierzył w powodzenie, bo obecnie panowie są w Romanii, szczególnie na wybrzeżu znani i znaleźć wolną sobotę w sezonie graniczyło z cudem. Ale udało się i wczoraj wieczorem, tak jak obiecali zjawili się w Mulino. 


Tu powinnam jeszcze powiedzieć, że śmiechu było dużo, bowiem przed rozkręceniem zabawy postanowili zjeść pizzę pozostając incognito. Jeden ich rozpoznał, drugi nie ... ale tak naprawdę nie o tym chciałam opowiedzieć. Kiedy już pizza została zjedzona, panowie wyściskali się z Mario, otarli łzy wzruszenia, powspominali dawne czasy, Naila wreszcie się doprosiła, by wstali od stołu i o muzyce pomyśleli, bo ludzie się niecierpliwią. Zostałam więc na chwilę sama przy stoliku i dopiero wtedy zauważyłam, że obok nad swoją pizzą siedzi samotnie starszy pan. Miło się uśmiechał i widać, że walczył z nieśmiałością, by słowem się odezwać, a w końcu uległ pokusie. 
- Nie pamięta mnie pani?
"Co u licha?" pomyślałam śmiejąc się w duszy sama do siebie. To zaczyna robić się zabawne!
- Przykro mi, ale niestety nie.
- To ja, ten od Ewy.
Jeszcze bardziej mi starszy pan w głowie zagmatwał, bo jedyna Eva jaką znam w okolicy, nijak mi się z nim nie łączyła. 
- Przepraszam, ale zupełnie nie pamiętam. Od Ewy?
- No tak, ten od nieszczęśliwej miłości...
- Ojej! No tak! Przepraszam, nie poznałam pana! I jak skończyła się ta historia? Czy w ogóle miała jakiś finał?
Starszy pan popatrzył na mnie smutno, uśmiechnął się z nostalgią ... i tu się jednak zatrzymam, bo nie wszystkie historie wypada mi upubliczniać. 
Tak czy inaczej ... niesamowite są te momenty. W takich sytuacjach, mam wrażenie, że życie piękniejsze jest niż najciekawszy nawet film. 
A swoją drogą zastanawiam się kogo spotkam następnym razem, kogo rzuci los do Mulino.

ZATRZYMAĆ SIĘ to po włosku FERMARSI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj