niedziela, 15 czerwca 2014

Azzurri w Brazylii


Kiedy dwa lata temu przyjechaliśmy na wakacje, Italia przygotowywała się do finałowego meczu mistrzostw Europy z Hiszpanią. Byliśmy wniebowzięci, że tak się złożyło, bo czym innym było kibicowanie w strefie kibica, a czym innym na włoskiej ziemi. Wystroiliśmy się znów w nasze niebieskie koszulki i pełni nadziei zasiedliśmy przed telewizorem. Jaki był finał pewnie większość pamięta, a kto nie pamięta to tylko przypomnę, że Italia przegrała sromotnie i o ile w pierwszej połowie meczu na ulicach nie dało się słyszeć nawet jednego przejeżdżającego samochodu, to już w drugiej, życie wróciło do normy, jakby meczu żadnego nie było. 
Byliśmy zatem szczęśliwi, że Italia do Brazylii pojechała. Miło jest móc kibicować drużynie, która przechodzi przez eliminacje - już samo to dla Polaków jest chyba czymś niezwykłym;) Choć oczywiście niezatarte gorzkie wspomnienie poprzedniej porażki, powstrzymało mnie tym razem od malowania policzków i strojenia się w lazury. Nie raz i nie dwa pisałam o tym, że kibic ze mnie żaden i piłka nie leży nawet w pobliżu pola moich zainteresowań, ale ... jak mundial to mundial!


Mecz zaczął się o północy, by więc wytrzymać do samego końca, pozwoliłam sobie wcześniej na małą drzemkę. Dzieci próbowaliśmy obudzić tak jak prosiły, ale nawet armaty nie byłyby w stanie tego uczynić, po kilku próbach poddaliśmy się i we dwoje zasiedliśmy przed telewizorem zaciskając kciuki do białości. Może wyda Wam się przesadzone, ale szczerze przyznam, że kiedy "Azzurri" stają do hymnu to wzruszam się jak głupia, a poza tym nikt z piłkarzy nie śpiewa tak jak Buffon (choć tym razem śpiewał z ławki), całym sobą, a nie mamrocząc pod nosem.




35 minut czekaliśmy na pierwszą bramkę. Paw darł się tak, że go chyba we Florencji słyszeli. Niestety radość trwała 2 minuty, bo Anglicy natychmiast się zrewanżowali. Na szczęście jednak udało się Włochom strzelić jeszcze jednego gola i uszczęśliwić całą Italię! Co ja się nadenerwowałam, zmęczyłam się potwornie, mecz pełen emocji, nie pozwalał kibicom na chwilę nudy. Z resztą nie będę się już rozwodzić, bo komentator ze mnie żaden, a i tak wszystkie media dziś o niczym innym nie piszą. Warto było nie spać! Oby tak dalej!
SQUADRA  to znaczy DRUŻYNA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj