piątek, 2 maja 2014

To tylko zabawa!


Kolejny turniej piłki nożnej za nami! Powinnam teraz dodać - i kolejna wielka przegrana, ale ja jednak dodam - i znów Mikołaj, ku radości wszystkich, wśród owacji rodziców - ratuje honor miasteczka! Mój Mały Wielki Syn! Moja duma! Stać na trybunach i słyszeć jak inni skandują jego imię, jest dla mnie czymś niezwykłym. Mamy piłkarzy czy innych sportowców będą wiedziały o czym piszę. To bezcenne chwile. 


Ale słów kilka o całej organizacji. Turniej ten odbył się w miasteczku oddalonym od Marradi o około 50 kilometrów, miejskie boisko zostało podzielone na mniejsze boiska i tak równocześnie rozgrywanych było kilka meczy. W porze obiadu mali piłkarze z trenerami i rodzicami przenieśli się pod namiot. Tam zjedli razem w miłej, radosnej atmosferze, chłopcy oczywiście po takim wysiłku wyczyścili talerze jak nigdy. Po południu, po chwili odpoczynku, była kolejna porcja rozgrywek. Zabawa trwała prawie do wieczora.

 

I jeszcze jedna rzecz mnie urzekła, czemu muszę dać upust. Trener drużyny Mikołaja - obserwując innych trenerów na boisku, doszłam do wniosku, że pomijając już włoskie podejście do gry, do piłki, do treningów i do dzieci, które jest zupełnie inne niż w Polsce, to my znów mieliśmy szczęście. Trener jest oazą spokoju, już na pierwszy rzut oka widać, że praca z dzieciakami to jego pasja. Nie ma krzyków, nie ma demotywowania, czy podsycania niezdrowej rywalizacji. Nie udało się - to trudno! To tylko gra, zabawa! Swoim zachowaniem potwierdza to, co powiedział mi, kiedy przyprowadziliśmy Mikołaja na pierwszy trening - w tym wieku oni się mają przede wszystkim dobrze bawić! I rzeczywiście - bawią się świetnie, a porażki nie ostudzają zapału. Rozczuliła mnie wczoraj taka scenka - kiedy jednemu z chłopców coś ewidentnie się nie udało, trener pogłaskał go po głowie, pokazał gestem że jest wszystko w porządku i zachęcił - A teraz biegnij strzelić gola!




Najwierniejsi kibice - sekcja Marradi:)

Wybaczcie, ale przy takiej okazji oczywiście zarzucę Was zdjęciami!

I jeszcze słówko - CAMPO SPORTIVO - czyli BOISKO.

3 komentarze:

  1. Witam, witam!
    Nie mam doświadczeń piłkarskich, bo moje dziewczyny, oj chociaż młodsza ostatnio była na zawodach w piłkę nożną skłamałabym, że moje dziewczyny nie grały. Ale byłyśmy jako kibice u syna naszych znajomych na zawodach w taekwondo i stwierdziłyśmy, że to nie nasza bajka, zupełnie. Zdecydowanie wolę piłkę nożną. Myślę, że macie wielkie szczęście jeśli trener rzeczywiście taki, wielkie! A to takie święto rodzin piłkarskich te zawody. Super!
    Pozdrawiam z coraz chłodniejszej Polski południowej.
    Asia op.
    P.S Czy Wy teraz normalne dni szkolne macie czy 1 maj też był wolny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak:) Dokładnie tak jak piszesz - święto rodzin piłkarskich:) U nas też 1 wolny i drugi z automatu!

      Usuń
  2. Gratuluję! I wcale się nie dziwię, że pękasz z dumy. Masz takie prawo :-) Moja Natalka bardzo chciała grać w piłkę nożną, ale w pobliżu nie było drużyny. Za to ćwiczy karate, styl Gosoku-ryu, więc dobrze znam te wszystkie towarzyszące emocje podczas zawodów nie tylko u dzieci, ale i Mam ;-) Jeszcze raz gratuluję i życzę wielu sukcesów. Brawo! :-)

    PS. Pogoda nam się dzisiaj zepsuła jak zapowiadali, ale przynajmniej nadrobiłam zaległości zakupowe ;-)
    Miłego dnia dla Wszystkich!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj