poniedziałek, 12 maja 2014

FESTA DEL PANE


Rok temu opowiadałam Wam o święcie chleba w Marradi, ale pisałam o tym z bólem serca, bo była to kolejna festa, która odbywała się bez mojej obecności. A teraz w końcu się doczekałam! 11 maja - FESTA del PANE w Marradi. 


 

Tak małe miasteczko jak nasze może poszczycić się trzema bardzo dobrymi piekarniami, gdzie chleb wypiekany jest tradycyjnie. Po kilku latach "bycia" w Toskanii nauczyliśmy się lubić włoski chleb i poznaliśmy też wiele jego gatunków. Nie jest prawdą, że w Italii to tylko chleb bez smaku albo znana na całym świecie ciabatta. Gatunków jest bardzo dużo, bowiem chleb jest ważnym elementem zwłaszcza kuchni toskańskiej! Typowy chleb naszego regionu to właśnie ten bez soli, neutralny, najlepiej smakuje skropiony dobrą oliwą i oprószony solą. Zapieczona kromka jest bazą pod bruschettę czy crostini, na wierzchu można ułożyć niemal wszystko. Najbardziej popularne są jednak: pasta z wątróbek, ser, pomidory, pasta z oliwek, z karczochów, a w sezonie ze szparagów. 


 

Festa del pane to oczywiście stragany ustawione wzdłuż miasteczka. Mydło i powidło, obrazki, zabawki, ubrania, sery i rzecz jasna chleb!
Można obejrzeć stare maszyny rolnicze - traktory, młocarnie, można samemu spróbować jak oddzielić ziarna kukurydzy od kolby, zmielić zboże i posmakować oczywiście miejscowych rarytasów.  

Nie mogę się wciąż nacieszyć włoską mentalnością! Wszyscy uśmiechnięci, wszyscy razem!
Nawet trzej główni piekarze ustawili na placu jeden piec i we trzech wypiekali schiacciaty dla mieszkańców i chlebki, które przygotowywały dzieci. Niesamowite poczucie wspólnoty, jedności, to jest coś co wzrusza mnie do łez! I wspólne śpiewanie! Pamiętacie scenę weselną z Ojca chrzestnego? Tu było tak samo! Natychmiast nasunęło mi się skojarzenie z filmem! Autentyczna nieskrępowana niczym radość! Tego powinniśmy się uczyć od Włochów. Chciałam wyciągnąć telefon i nagrać choć fragment by Wam pokazać, ale było mi trochę głupio. Już najwyższy czas bym przestała "zgrywać" turystkę! 



Gdyby tylko jeszcze pogoda była lepsza... Po sobotnich 30 stopniach niedzielne 20 i urywający głowy wiatr dały nam się w kość. Ale ... nie można mieć wszystkiego!

TREBBIARE to znaczy MŁÓCIĆ

6 komentarzy:

  1. Cudowne zdjęcia, bardzo fajnie pokazują klimat imprezy! Muszę na spokojnie poprzeglądać Twoje posty z całego ubiegłego tygodnia, bo miałam urwanie głowy i czytałam tylko pobieżnie, a miło jest się oderwać od rzeczywistości i "pobyć" trochę TAM :)
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrzę, patrzę, czytam i jedno pytanie mi się nasuwa dlaczego im się chce?(a nam nie). Po co to robią i co im to daje?? Znam odpowiedzi ale dlaczego Włosi tak a Polacy jeśli robią to albo rywalizują albo później analizują, brzydko mówiąc obgadują i czepiają sie tego, który tą inicjatywę podjął w dobrej intencji
    Bardzo podziwam , pozytywnie zazdroszczę i fajnie, że radość Wam z tego wyszła wielka.
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni nie mają takiej "polskiej" napinki. Trudno to określić, ale u nich to po prostu czysty, najprawdziwszy spontan. Włosi to potrafią. Trudno mi to wytłumaczyć, to się czuje i nawet nie trzeba ich dobrze znać. Na początku (jako Polak) myślałem, że to jest udawane, sztuczne, ale byłem w błędzie. Oni tacy są, spontaniczni, radośni, weseli i cieszą się z małych rzeczy. Nam Polakom tego brakuje i to bardzo.

      Usuń
    2. Pablo, zaczynam Ci zazdrościć stary i pozdrawiam Was serdecznie.Trzymaj się, widzę że macie prawdziwy raj.
      Andrzej Chludziński

      Usuń
  3. Witam. Trafiłam na tego bloga i czytam od początku, z szybszym biciem serca i otwartą z zachwytu buzią, uśmiechając się co chwilę pod nosem. Kasiu, muszę Ci się pochwalić, że jak zobaczyłam tytuł artykułu "festa del pane", wiedziałam że chodzi o "święto chleba" :) Twój blog ma więc także funkcję edukacyjną :) Dziękuję za to, że piszesz.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj