środa, 9 kwietnia 2014

Pollice verde



Rośliny to wielka pasja Mario, ma do nich "rękę". We Włoszech o takich osobach mówi się, że mają pollice verde. Wszystko co zielone, rośnie mu w rękach, zakwita i puszcza korzenie. Doceniło to już wielu maradyjczyków, którzy swoje ogródki z ufnością mu powierzali. Zawsze mówiłam, że jeśli kiedyś nadejdzie czas, że w końcu i ja zamieszkam w Marradi, będzie mógł przejąć pieczę również nad moim skrawkiem ziemi. Ten moment nadszedł szybciej niż się spodziewałam.




Zaczęło się od przekopywania tych kilku metrów zdziczałego trawnika, przesiewania ziemi nieruszanej od lat, opróżniania starych donic. Potem były sadzone zioła i kwiatki - w tym akurat głównie moja zasługa. Okazało się, że nawet taki antytalent ogrodniczy jak ja, potrafi się nawrócić. Nie mogę się doczekać kiedy Mama zobaczy, co mam przed domem. Zawsze załamywała ręce, że u mnie to nawet i sztuczne kwiaty obumierają, ale teraz to się zmieniło. Zatem są już dalie, tulipany, pelargonie, glicine, margerytki, oregano, rozmaryn, szałwia, bazylia, mięta. Wkrótce będą pomidory, sałata i jeszcze więcej kwiatów. 
Nasz pollice verde rozsadził swoją domową plantację juk. Przywiózł nam cały bagażnik odnóg. Teraz obsadzone w tymczasowych donicach puszczają korzenie. Zaraz będzie naprawdę pięknie!



- Ta forsycja tu nie potrzebna. Wywalmy ją.
- Nie, ładna jest.
- Eee badyle, tylko przeszkadza.
- Może i badyle, ale nie moje i nie mogę się szarogęsić.
- Przestań, kogo obchodzi jakaś forsycja. 
- Nie chcę żeby Stefania się na mnie złościła.
- Żartujesz? Przecież dla urody otoczenia to robisz, a nie żeby zaszkodzić, a jeśli już to winę zwal na mnie!
- Jeśli tak to zgoda. Ale szkoda mi tej forsycji. 
- Pomidory będą mieć więcej miejsca! To co tnę?
- Aa tnij!
 
I w ogródku została już tylko jedna forsycja, na którą Mario też się zamierzał, ale tej bronić będę własną piersią!

POLLICE VERDE to znaczy ZIELONY KCIUK:)





Na życzenie: Początek prac w ogródku. Forsycja "kula" i forsycja "krzaczor", której już nie ma:)

14 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że jukki rozsadza się w ten sposób! Cenna wiadomość :) W ogóle to jestem ogrodowo-zakręcona więc takie posty chłonę jak gąbka :) Forsycja pięknie kwitnie wiosną, gdy reszta jeszcze nieco uśpiona, więc fajnie, że jedną ocaliłaś! Ja swoją planuję formować w kulę, na jednym pniu, czy wyjdzie - zobaczymy ;)
    A tak w ogóle gdy przeczytałam tytuł, myślałam, że będzie o policji haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw rozłupane, takie jak na zdjęciu, stały w wodzie kilka dni, potem ociosane końcówki wciska się do ziemi i czeka aż się ukorzenią. Mario powinien już hurtownię z jukkami otworzyć:) Rozrastają mu się na potęgę i tylko rozsadza:) Forsycje były dwie i jedną uformowaną właśnie w kulę ocaliłam, choć każdy przechodzień doradzał Mario, żeby wyciął w pień obydwie:)
      Policja:)))

      Usuń
    2. Może kiedyś przy okazji przemycisz w poście zdjęcie tej ocalałej forsycji?
      Widać, że te "odsadki" jukki to takie dorodne sztuki. U mnie jukka właściwa ;) tak pięknie nie wygląda ;) A może sekret tkwi w pielęgnacji? Jakieś odżywki? No powiedz, że tak haha :D

      Usuń
    3. Poszukam:) Chyba gdzieś powinnam mieć:) Sekret to właśnie pollice verde:))) hahaha. A tak na serio to nie mam pojęcia, co on robi, że mu te jukki tak rosną. Przy okazji sfotografuję te sprzed jego domu! To jest dopiero cudo!

      Usuń
    4. Dzięki, super! Moim zdaniem rzeczywiście szkoda byłoby tej kuleczki, ładnie rozświetla rabatę :) Nie dziwię się, że ją ocaliłaś :) A zdjęcia okazów Mario? Tak, tak, tak! :D

      Usuń
  2. To ja jeszcze tak szybko rzed pracą dodam, ze u nas mąż mówi:
    - Tą forsycję trzeba usunąć.
    - Tylko przesadzić może?
    - Hm, ja bym usunął.
    Jakoś mężczyźni forsycji nie lubią. Hi, hi.
    My po przekwitnięciu przesadzimy jednak, bo mamy gdzie.
    Biegnę już i pozdrawiam.
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha:) U nas niestety miejsca brak, więc forsycja dostała eksmisję:)

      Usuń
    2. hmmm, ciekawe dlaczego nie lubią ;) Asiu, może zapytasz męża? Możliwe, że powodem jest fakt szybkiego rozrastania się? Nieprzycinana wypuszcza wiele pędów od ziemi i robi się taki "krzaczor" ;)

      Usuń
  3. Cudnie będzie jak wszystko zakwitnie :-) Koniecznie się wtedy pochwal. A ta forsycja w kształcie kuli jest piękna. Broń jej Kasiu i nie daj wyciąć. Też bym tak zrobiła ;-) Ja też już posiałam na balkonie w dwóch doniczkach zioła, w trzeciej pomidorki koktajlowe. Liczę, że tak wyrosną jak w ubiegłym roku, a nikt nie dawał mi na to szansy ;-) A później jak tylko znajomi mnie odwiedzali, to podkradali, bo pięknie owocowały ;-) Rozsadziłam też wiszące truskawki. W maju do doniczek przy barierce chce wsadzić pelargonie i już sie nie mogę doczekać jak wszystko będzie kwitnąć. Teść pozwolił mi również zagospodarować kawałek ziemi na ogródku. Do tej pory teściowa nie chciała nic poza trawą i iglakami. Zresztą chyba do tej pory nie bardzo chce, ale dogadałam się z teściem ;-) Walczę jak lew o każdy skrawek ziemi hi, hi, hi. Posialiśmy z dziewczynkami pomidorki malinowe, kilka rzodkiewek i w okrągłej donicy obok cztery rodzaje ziół. W każde wolne miejsce przy iglakach wsadzam też kwiaty, nawet kosztem kawałka chodnika, bo oprócz zieleni ja potrzebuję również kolorów, a tego bardzo mi tu brakowało. Oczywiście mam na to zgodę właściciela ;-) Są poziomki, a przy altance z grillem powsadzałam w ubiegłych latach, systematycznie, po trochu jeżyny (nimi też oplątałam wejście na ogródek teściowej, gdzie kiedyś były kwiaty, ale kiepsko rosły, więc zamieniłam zanim się zorientowała), maliny, moje ukochane białe porzeczki i borówki. Nie jest tego oczywiście dużo, ale zawsze coś. I ja też nigdy wcześniej bym nie powiedziała, że będę chciała mieć ogród z warzywami, owocami... Mój Dziadek miał. Najpiękniejszy w okolicy, olbrzymi, kolorowy. I już wcale się nie dziwię, dlaczego go tak kochał i spędzał w nim całe dni, chociaż jako dziecko nie rozumiałam. Ale do tego chyba trzeba dorosnąć... I jak bym miała swój domek, swój ogródek to doskonale wiem jak by wyglądał...Robię też zdjęcia, więc jak by ktoś miał ochotę, będzie mógł podejrzeć za jakiś czas tutaj: http://cichy-blog.pl/ Nie wiem jak to u Was, ale mnie ostatnio odpręża nawet pielenie chwastów ;-) A jeszcze kilka lat temu zapierałam się rękami i nogami, że żadnych ogródków, żadnego pielenia, a dzisiaj mi mało ;-) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe to tak jak mi mąz się denerwuje bo paprotka jest za długa bo kwiatki właśnie " rosną w rękach " hehe

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś same złe wiadomości niestety u mnie i znowu zawiść ludzka nie zna granic. Tylko czego tu zazdrościć starej przyczepy kampingowej, która w naszych górach odrobinę schronienia dawała. Poszło z dymem.
    Wracam jednak do forsycji, bowiem pytanie zadałam mężowi:
    - Nie lubię i tyle, nie podoba mi się.
    Nie ma na to klucza. Hm, ale przecież cudnie kwitnie wiosną. Teraz własnie.
    Pozdawiam tym razem szukając sił.
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego nigdy nie pojmę:((( Skąd tyle złego w ludziach???? Przykro mi Asiu! Trzymaj się!!

      Usuń
    2. o rany! przykro mi również! takie sytuacje potrafią mocno podciąć skrzydła :( szkoda, że normalni ludzie i idioci muszą żyć na tym samym świecie ... przepraszam za słownictwo, ale wkurza mnie coś takiego!

      Usuń

Drukuj