piątek, 4 kwietnia 2014

Jak rodzą się nowe pasje



Dobrze, że już piątek!! To był szalenie intensywny tydzień. Mam wrażenie, że od soboty, kiedy zaczęliśmy przygotowania do obiadu na cavallarze, nie zatrzymałam się nawet na moment. Żeby było weselej i nadchodzący tydzień nie będzie dużo spokojniejszy! Nie miałam nawet zbyt wiele czasu, by dokończyć moje artykuły na bloga. Może choć w czasie weekendu uda mi się nadgonić i poskładać wszystko w sensowną całość, bo mam o czym pisać! W najbliższych dniach opowiem Wam o pierwszym prawdziwym meczu Mikołaja, o Rzymie, o "dziewczynach do wzięcia" w polskim konsulacie, o kolejnych włoskich przysmakach, o kulinarnych eksperymentach i o ... kwiatkach:) 
Dziś jednak na zakończenie tego intensywnego tygodnia słów kilka o Mikołaju, w którym obudziła się nowa pasja! Polowanie! 




O samym polowaniu już na blogu pisałam - o tym, że tu to chyba najpopularniejszy sposób spędzania wolnego czasu. Większość maradyjczyków należy do jakiejś drużyny, w czasie sezonu, mężczyźni dedykują tej dziedzinie niemal każdą wolną chwilę. Wśród naszych znajomych są sami myśliwi. 
Kiedy po niedzielnym obiedzie na cavallarze, panowie wyszli przed dom, zorganizowali na szybko małe zawody w strzelaniu do tarczy. Mikołaj, który strzelbę trzymał drugi raz w życiu, okazał się jednym z najlepszych. Ależ go duma rozpierała, kiedy starzy wyjadacze nie szczędzili mu słów uznania! Po jednym weekendzie złapał takiego bakcyla, że teraz nie ma dnia, by o polowaniu nie mówił.

 Ale polowanie to przecież nie tylko strzelanie. Ważniejsza tak naprawdę jest cała otoczka, a tą otoczką są też psy. Mikołaj dotychczas uciekał nawet przed małymi psiakami. Od soboty jednak, kiedy Renzo zabrał go do zagrody psów, w czasie wieczornego karmienia, w Mikołaju zaszły niesamowite zmiany. Mam wrażenie, że nagle w ciągu kilku dni wydoroślał, że udało mu się pokonać niektóre ze swoich lęków.



Kiedyś Mario zabierał na polowania małego Riccardo. Teraz Riccardo zabierze w góry małego Mikołaja, pewnie kiedyś Mikołaj też będzie czyimś nauczycielem i przewodnikiem.

Wspaniale jest obserwować kiedy w dziecku rodzą się nowe pasje. To one ubarwiają życie! Oj basta! Przecież o tym już milion razy pisałam:)

ZMIANY to po włosku CAMBIAMENTI

1 komentarz:

  1. przypomniałaś mi, że byłam z siebie równie dumna gdy konkurowałam w strzelaniu do celu w towarzystwie samych mężczyzn i oczywiście wygrałam. stwierdzili, rzecz jasna, że to przez przypadek, a ja zaśmiewałam się w głos :D fajna rozrywka dla chłopaka w tym wieku. muszę wypróbować ze swoim synem, może również Mu się spodoba :) A Mikołajowi przekaż, że wygląda jak profesjonalista :)
    z pieskami też mamy problemy ;( fobia odziedziczona po mnie niestety :( zastosowaliśmy terapię wstrząsową i od miesiąca mamy psa! już widać sporą różnicę w zachowaniu Igora, więc wiem jak bardzo to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj