środa, 19 marca 2014

Zazdrość


Zazdrość to złe uczucie. Generalnie. Staram się nikomu niczego nie zazdrościć. Ale jest takie coś czego w skrytości serca zazdroszczę i ta zazdrość silniejsza jest ode mnie. Pierwszy raz to poczułam, kiedy w moje ręce trafiła książka Tiziano Terzaniego. Och! - wzdychałam - dlaczego niektórych historie są tak porywające, a moje życie takie banalne?? W dużej mierze to właśnie ten włoski pisarz - reporter - dziennikarz stał się moją siłą napędową, motorem, inspiracją...

Zaczęłam mierzyć trochę wyżej. Zaczęłam wierzyć, że jeśli się czegoś naprawdę bardzo chce - to można, i że cokolwiek by się nie wydarzyło, trzeba pozostać wiernym samemu sobie! A jeśli wiernym samemu sobie to też i własnym celom, marzeniom.

Teraz czytam "Un cappello pieno di ciliege" Oriany Fallaci. Ona też mnie zadziwia i inspiruje. I znów budzi się we mnie ta sama zazdrość co przy Terzanim. I niby wszystko zupełnie inne, bo przecież piszę o "największych", ale ja też chciałabym, żeby świat słuchał mnie z zapartym tchem. Chciałabym, żeby i w mojej historii ktoś się zaczytywał, żeby była w ogóle warta opowiedzenia.



- Mamusiu, skończyłaś już pisać książkę? - pyta co jakiś czas Tomek, zafascynowany ostatnio literaturą i pisaniem.
- Jeszcze nie. Głowę zajmuje mi tysiąc spraw. Potrzebuję ciszy i spokoju. A dlaczego tak ci na tym zależy?
- Bo ja już bym chciał być synem pisarki!
Trudno o lepszą motywację do przełamania własnych lęków i niepewności!  

GELOSIA czyli ZAZDROŚĆ to oczywiście słówko na dziś.

17 komentarzy:

  1. Kasiu, zobacz na statystyki. Masz już WIELU wiernych czytelników, którzy w ten sposób słuchają Cię z zapartym tchem. Ja do nich należę na pewno :-) Piszesz książkę? Cudownie :-) Już się nie mogę doczekać kiedy znajdzie się w mojej biblioteczce. Trzymam kciuki i niecierpliwie czekam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, choć nie zdajesz sobie z tego sprawy, myślę, że i Ty jesteś dla niektórych inspiracją...
    ps. Ja też bardzo chętnie przeczytałabym Twoją książkę. Czekam i na pewno się doczekam...Trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wpadam tu i czytam zawsze z przyjemnością :) I myślę że wielu czytelników patrząc na wasze słoneczne zdjęcia też odczuwa zazdrość, taką motywującą do działania i zmian w życiu... Powodzenia w pisaniu książki!

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, w końcu mogę się przywitać :) Czytam Cię od soboty. Pochłonęłaś mnie swoją opowieścią maksymalnie. Nie ma że obiad, nie ma że pranie, nic się nie liczyło przez te 5 dni! Wielokrotnie chciałam skomentować dany post ale powstrzymywałam się za każdym razem, by nie wyskoczyć jak przysłowiowy Filip z konopi ;) obiecałam sobie, że najpierw przeczytam całość, a później się odezwę. Nie raz pisałaś, że cieszy Cię kiedy Twoje słowa dają nadzieję, rozświetlają rzeczywistość ... A ja Ci powiem, że to jest jeszcze nic ;) Twoja historia ma duuuużo większą moc. Sama wiesz jak to jest dotrzeć do takiego momentu, w którym wydaje Ci się, że teraz już nic, tylko ściana; że ogrom problemów, negatywnych myśli powoduje, że masz ochotę przespać jakiś czas i obudzić się kiedy będzie już "po". Ja właśnie w takim momencie byłam pod koniec ubiegłego tygodnia. Rzadko mi się zdarza. Właściwie dawno nie zdarzyło. Tym większa była niemoc. Powiedziałam wtedy do mojego P. że jeśli nie zostawię "tego wszystkiego" na jakiś czas i nie zmienię otoczenia to oszaleję. Już rozważaliśmy jakiś krótki urlop... I wtedy trafiłam TUTAJ. Zaczytałam się na amen!!! I wiesz co? Czuję się jakbym wróciła z podróży! Wypoczęta, zrelaksowana, pełna optymizmu... I jest jeszcze coś... Toskania marzyła mi się od zawsze. Brakowało odwagi... A Ty mi ją dałaś! I za to najserdeczniej Ci dziękuję!!!
    Pozdrawiam całą Twoją RODZINĘ :) Tę polską i włoską :)
    Do napisania :))))
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszyłam się i nie wiem co napisać:)

      Usuń
    2. dopiero teraz zobaczyłam jaki elaborat napisałam :D och, żeby tylko doba była dłuższa, a wolnego czasu więcej ... tak się zaczytałam w informacjach dot. Italii (w ramach planowania naszej podróży - może wreszcie się uda!), że byłam zła sama na siebie gdy czułam, że zasypiam :) czy to jest normalne???
      wzruszyłaś się? hmmm, ja również ;) niejednokrotnie, gdy czytałam Waszą historię :)))

      Usuń
    3. zapomniałam! napisałam o Twoim blogu u siebie. oczywiście w samych superlatywach ;) jeśli masz coś przeciwko - pisz, usunę wpis.

      Usuń
    4. Nie to nie jest normalne:) Ale jak mówi bohaterka w moim ulubionym filmie - "normalita' ... che brutta parola!":)) Trzymam kciuki za wakacyjne plany! A za wspomnie na blogu bardzo dziękuję:) Wciąż się wzruszam:) Czy to normalne?

      Usuń
    5. ha! tylko co znaczy "normalne" ;) i kto oraz jakim prawem ustalił co jest normą, a co nie? :D a może się pomylił?
      "normalita' ... che brutta parola!" - nie widziałam filmu ale stwierdzenie podoba mi się ;)

      Usuń
  5. A jaką książkę Terzaniego czytałaś? Bo ja mam trzy i nie mogłam przebrnąć przez żadną z nich. A interesuje mnie dziennikarstwo i ta pasja podróżowania. Może za wcześnie zrezygnowałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję zacząć od ostatniej - Koniec jest moim początkiem. Gdybym mogła na bezludną wyspę zabrać tylko jedną książkę na pewno wzięłabym właśnie tę!

      Usuń
  6. Pani Kasiu, dziekuje za ksiazkowa propozycje. Nie slyszalam o Tercanim, ale kaiszki Oriany Fallaci znam bardzo dobrze. Szkoda, ze nie ma jej juz wsrod nas. Chetnie bym poszla na jakies spotkanie z ta niezwykla kobieta, nawet jesli musialabym jechac do Nowego Jorku. Dziekuje za inspiracje i oczywiscie takze czekam na Pani ksiazke!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasia, ja od dawna czekam na Twoja książkę:)
    A za Terzaniego też dziękuję, bo to dzięki Twojej rekomendacji przeczytałam większość jego książek.
    Pięknie wyglądasz na tym tarasie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. JA się właśnie zaczytuję, ale będę sobie dawkować..bo oczy jakieś mam mokre..no i .. żebym zbyt szybko wszystkiego nie wyczytała. Serdecznie pozdrawiam i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj