sobota, 8 marca 2014

Z życia wzięte



Przygotowuję dla Pawła stos "spraw" do załatwienia na poczcie: rachunek, list do wysłania, opłata szkolna za dzieci.
- O Jezu, jak ty mnie stresujesz! - przewraca oczami.
- Musisz się w końcu nauczyć - odpowiadam stanowczo. Na kartce ze szkoły zaznaczam kwotę, numer konta i tytuł wpłaty. Dasz sobie radę! Nie możesz wiecznie mieć pod bokiem tłumacza w postaci mnie czy dzieci.
Paw wychodzi przejęty jakby jechał zdawać ważny egzamin.
Kiedy drzwi się za nim zamykają, wymieniamy z Tomkiem porozumiewawcze spojrzenia.
- Da radę!
- Pewnie da, ale jak go poprawiam, to się na mnie denerwuje! - kwituje Tomek.

__________________________________

Podchodzi Tomek z pracą domową i prosi o pomoc, bo polecenie jest dla niego niejasne. No rzeczywiście, coraz trudniej z tym włoskim, ale rzut oka wystarczy mi by rozgryźć łamigłówkę.
- Wiesz co - mówię do Tomka - mam pomysł! Chcesz się trochę pośmiać?
Przytakuje ochoczo.
- Weź tę kartkę i poproś Mario o pomoc. To jest na tyle skomplikowane, że pół godziny będzie siedział, pocił się i rozgryzał temat.
Ależ jesteśmy okropni! Jakbym wykrakała! Mario bierze kartkę, czyta, drapie się w głowę, skubie brodę, myśli ...
- Widzisz - mówię zadowolona - miałam rację! I już nie możemy powstrzymać wybuchu śmiechu. Kończy się tym, że to ja wykładam polskiemu dziecku i dorosłemu Włochowi niuanse i teorię języka włoskiego.

_____________________________________________________

O Dniu Kobiet, bo i tu jest obchodzony, pisałam rok temu, więc dziś tylko życzenia  
-  wszystkim Kobietom i Kobietkom słońca i uśmiechu!

DONNA to znaczy KOBIETA!

1 komentarz:

Drukuj