sobota, 29 marca 2014

O pomaganiu



Kiedy przeprowadziliśmy się do nowego domu, wszystko nas zachwycało, oczywiście poza początkowymi niedogodnościami. Pewnie pamiętacie słynną już historię z podłączaniem gazu. Jednak dom sam w sobie, jego położenie zdawał się być dla nas stworzony. Była tylko jedna rzecz, której wiedzieliśmy, że po kilku latach spędzonych w Casaluccio bardzo będzie nam brakować - OGRÓDEK! Tak! Kawałka ziemi z zagonami, bujnych krzaków pomidorów, cukinii, ogórków, papryki, bakłażana, sałaty, cebuli... Nawet jeśli włożyłam całe serce w przekopanie skromnego kawałka ziemi przed obecnym domem, to jednak metrów nie rozciągnę i jedyne z czym mogę tu startować to zaledwie kilka krzaków pomidorów. 




Niepocieszona opowiadałam o tym naszemu znajomemu, który to dom ma wielki i hektarów przy nim nie mało. Mówiłam, że mi żal tych ogórków i sałaty i jeszcze tyle innych rzeczy mogłabym posadzić, a on na to: 
- Przyjedźcie do mnie, wybierz sobie kawałek ziemi, ja ci traktorem obrobię, potem już się resztą sama zajmiesz. 
- Naprawdę? - nie mogłam uwierzyć. 
- A w czym problem? 
No właśnie! W czym problem?! Toskańczyk jeśli może pomóc - pomoże, ot tak, żeby pomóc, a nie dla własnych korzyści. Powinnam się już przyzwyczaić, a jednak wciąż mnie to zadziwia! Tu słowo "pomagać" ma inne, głębsze znaczenie. Wszyscy sobie pomagają, ja tobie to, ty mi tamto i życie staje się łatwiejsze! 

I dziś właśnie wybieramy się do domu na Cavallarze szukać miejsca na "warzywniak", ale też pomóc Renzo w przygotowaniach do niedzielnego przedsięwzięcia, ale o tym już w innym poście. 



Pogoda jest piękna, po porannym chłodzie zaraz rozleje się przyjemne ciepło. To musi być dobry dzień!

Słówko na dziś to oczywiście POMAGAĆ - po włosku AIUTARE

5 komentarzy:

  1. Cieszę się Kasiu, że macie takie dobre relacje z ludźmi. Trzeba sobie pomagać, tak, pomaganie to dobra cecha! Zdjęcia są apetyczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu!
    Życzę Ci udanych letnich zbiorów takich jak na zdjęciach. Mnie udało się w tamtym roku piękne pomidory wyhodować. Życzę Ci nade wszystko fajnych ludzi blisko takich po prostu.... Wiem jakie to ważne. Życzę Ci też żeby z dobra rodziło się dobro a nie kłopoty co mnie się zdarzyło. Samego dobrego i miło mi z Wami zacząć sobotę.
    Pozdrawiam.
    Asia opolska

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzisz! Cudownie mieć takich ludzi wokół :) I na nich należy się skupiać, reszta precz ;) Przypomniało mi się hasło, które swego czasu wisiało na mojej lodówce: "Miej życzliwość w swej naturze, bo życzliwi żyją dłużej".
    Co do ogródka, jak ja Ciebie rozumiem!!! Właśnie dziś podczas śniadania delektowałam się szczypiorkiem z własnej grządki do tego stopnia, że napisałam o tym na blogu ;) Kiedyś szczypiorek był dla mnie po prostu zieleniną, dziś - celebruję jego obecność w misce z twarożkiem i piszę o tym :D
    ps. jak daleko będziesz miała do ogródka?

    OdpowiedzUsuń
  4. I tego mi właśnie brakuje w W-wie. Kontaktów, takich zwykłych, a niezwykłych między ludźmi, między sąsiadami. Kiedy się tu sprowadziłam zachowywałam się jak w swoim mieście przez co inni na mnie trochę dziwnie patrzyli, ale chyba zaczęli się przyzwyczajać. No i chyba chociaż troszeczkę udało mi się "otworzyć" tutaj najbliższych sąsiadów na to, co zawsze wydawało mi się oczywiste. Ale fakt... tęsknię za innymi relacjami... Powodzenia w przygotowaniu własnego ogródka. Koniecznie chwal się postępami :-)
    Pozdrawiam. U nas od wczoraj cieplutko i od razu inne samopoczucie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tu odpowiadam wszystkim zbiorowo i przepraszam, że dopiero dziś:) Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, czytam i uśmiecham się do komputera:) Ogródkiem mam nadzieję zająć się w tym tygodniu a odległość? Hmmm to będzie jakieś 6 km:)) Ale tu odległości są pojmowane trochę inaczej:) Poza tym ... ten szczypiorek ta marcheweczka i ogóreczki ...
    Miłego dnia i dobrego tygodnia!!!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj