środa, 5 marca 2014

Dzieciństwo na emigracji


Czy z tego całego zamieszania dzieci wyniosą jakąś naukę na swoje przyszłe życie? Często się nad tym zastanawiam. Jaki ta nasza emigracyjna rewolucja będzie miała wpływ na ich losy. Ja z mojej perspektywy - tu i teraz widzę same plusy, ale tak naprawdę to oni za lat ... ocenią. 
Nim zdobyliśmy się na ten krok, szukałam wśród znajomych i nieznajomych opowieści ze szczęśliwym finałem, że emigracja - czy ta z wyboru czy z musu - może przynieść wiele dobrego. Chciałam usłyszeć potwierdzenie, że dzieci dadzą radę, że to wielka przygoda na całe życie, mimo trudności, z którymi często muszą zmierzyć się ich rodzice, a od których dzieci odciąć nie sposób. 


Wszystkie historie, które do mnie dotarły miały pozytywny wydźwięk. Znajomi wspominali dziecięce czasy na obczyźnie jako jedną wielką przygodę i niewątpliwie naukę na przyszłość. To było dla mnie niezwykle budujące i dodawało mi odwagi.
Plusów naszej decyzji po raz enty nie będę wymieniać, bo już setki razy o tym pisałam. Dziś to, na czym mi przede wszystkim zależy, to pokazanie dzieciom, że w życiu trzeba mieć odwagę. Chciałabym być dla nich przykładem, że jeśli się bardzo chce, to można dokonać rzeczy pozornie niemożliwych, że nie można się zatrzymywać i poddawać przy byle trudnościach. Chciałabym też by mieli poczucie, że świat jest przed nimi otwarty, żeby nie ciągnęły się za nimi niektóre polskie kompleksy czy przywary. Mam nadzieję, że uda mi się wychować ich na silnych, pozytywnych ludzi, gnających za marzeniami, nie zważających na niewygody i ograniczenia. 


Dziś mówią, że są szczęśliwi, że tu im dobrze. Ale nie muszą tego mówić, widać to w każdym kroku, geście, w uśmiechach, w wyrazie twarzy, słychać w tonie głosu. Wydaje mi się, że w małej toskańskiej mieścinie znaleźli więcej świata i wolności, niż w europejskiej stolicy.

INFANZIA - to znaczy DZIECIŃSTWO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj